Piękne samobójczynie - Lynn Weingarten

Każda z nas miała w swoim życiu przyjaciółkę. Powierniczkę trosk i uczuć, najważniejszą osobę, która potrafiła zrozumieć, wysłuchać i udzielić najlepszej rady. Przyjaciółkę, która była najważniejsza! Bez względu na bliskich, rodzinę czy przelotne związki. Była ona, bo tylko ona potrafiła dać oparcie, którego potrzebowałyśmy. Pamiętacie to ze swojego życia? Jeśli tak – poznajcie June i Delię.

Dojrzewanie jest trudne. Czas płynie nieubłaganie, a świat staje się coraz bardziej niezrozumiały. Poszukiwanie ciągle własnego „ja”, zmiana myśli i spostrzeżeń, doszukiwanie się tego, co ważne nie raz prowadziło do kłótni i sporów, ale ta dziwna, cieniutka nić, łącząca ze sobą dwie bratnie dusze pozwalała pokonać wszelkie przeciwieństwa losu. Tym razem było inaczej. Stało się coś dziwnego, obcego. Coś, czego nie da się wyjaśnić w mgnieniu oka. Delia nie żyje. Dlaczego?

Fabuła książki intryguje czytelnika. Gdy rozpoczynamy lekturę, cała historia wydaje się prosta, co więcej nie ma w niej niczego, co mogłoby doprowadzić do nieszczęścia. Poznajemy z osobna każdą z bohaterek, możemy zżyć się z nimi i obdarzyć je sympatią. Co więcej Lynn Weingarten przedstawiła świetny obraz młodzieży, dzięki któremu jesteśmy w stanie wczuć się w atmosferę tej powieści. Niestety jednak pojawił się on, Ryan, który wkradł się do świata dwóch nierozłącznych przyjaciółek. June musi znaleźć dla niego czas. Chce poświęcać mu swoją uwagę i dzielić się z nim swoimi troskami. Aby jednak utrzymać kontakt z Delią, decyduje się na wieczór we troje. Alkohol, dziwna gra i… samobójstwo. Czy Delia odebrała sobie życie? June, w imię przyjaźni, rozpoczyna śledztwo, balansując na bardzo cienkiej linie.

Thriller młodzieżowy to gatunek mało popularny na polskim runku wydawniczym. Świat jednak należy do odważnych, a co za tym idzie, koniecznie spróbujcie zmierzyć się z najnowszą powieścią Lynn Wengarten. Aby jednak w pełni odebrać tę książkę, pozwólcie autorce opowiedzieć ją tak, jak sama zaplanowała. Nie ingerujcie w treść, nie doszukujcie się dodatkowych poszlak.
Gorąco polecam Piękne samobójczynie. Książka z pewnością wielu z Was przypadnie do gustu i będzie ciekawym portretem psychologicznym współczesnej młodzieży. Jeżeli jednak macie ochotę sięgnąć po ten tytuł, zapraszam Was do udziału w konkursie. 
___

Kochani! Mam dla Was 3 egzemplarze książki Piękne Samobójczynie, aby otrzymać jeden z nich, należy napisać "Zgłaszam się" oraz odpowiedzieć, Czym jest dla Was thriller młodzieżowy. Na Wasze odpowiedzi czekam do 25.02.3018r. Odpowiedzi możecie zostawiać pod tym postem lub przesłać na adres gusiapawlowska@gmail.com. Wysyłka nagród tylko na terenie Polski. Powodzenia! :)

Travel: Niedzica. Zamek Dunajec

Dzisiaj porywam Was do pięknego zamku Dunajec, położonego w Niedzicy, w województwie małopolskim.

 Zamek został wzniesiony w XIV wieku przez Kokosza Berzeviczego, jednak dopiero po zakończeniu I Wojny Światowej został wcielony do terytorium naszego kraju. Był on wcześniej niezwykle piękną warownią obronną na granicy Polsko - Węgierskiej, będącą własnością rodu Jana i Rykolfa panów na Brzozowicy.



Dzisiaj zamek pełni funkcję atrakcji turystycznej, a jego część została zaadaptowana na sale gościnne dla członków Stowarzyszenia Historyków Sztuki. W sezonie, zwiedzanie zamku ma miejsce wyłącznie z przewodnikiem, jednak zimą, bilet wejścia upoważnia do zwiedzania warowni o dowolnej porze. Udostępnione turystom są sale mieszkalne, gdzie będziecie mogli przenieść się do świata jego mieszkańców. Ekspozycje to zarówno piękne pomieszczenia, jak i przedmioty codziennego użytku, ubrania, ozdoby, bibeloty i dodatki. Dla turystów udostępniona jest również kaplica oraz podziemia, w których mieści się m.in. sala tortur. Waszą uwagę z pewnością przykuje również niewielki dziedziniec ze studnią, i wysokimi schodami, które zaprowadzą Was w kierunku tarasu widokowego.








Zamek położony jest na skale, przy jeziorze Czorsztyńskim. Zbiornik wodny łączy ze sobą Gorce i Pieniny, czyli jedne z najpiękniejszych pasm górskich Karpat. Jako ciekawostkę, mogę Wam powiedzieć, że zbiornik ma głębokość 49,5 m, a linia brzegowa wynosi 29,9 km. Robi wrażenie, prawda? Jezioro Czorsztyńskie pełni jeszcze jedną, ważną funkcję. Zapora, która dla wielu jest świetnym punktem widokowym i atrakcją turystyczną, pozwala na wyrównanie poziomu wody w obu częściach zbiornika. Co więcej, upuszczanie wody z górnego zbiornika, pozwala mieszczącej się tam elektrowni wodnej na generowanie "zielonej" energii elektrycznej.





Dzisiaj zamek pełni funkcję atrakcji turystycznej, a jego część została zaadaptowana na kawiarnię i niewielki hotel. Jak podoba Wam się zamek w Niedzicy? Zwiedzaliście kiedyś te miejsce? 


Komisarz - Paulina Świst

Paulina Świst to autorka, która w mgnieniu oka zmieniła oblicze polskiej literatury. Bestsellerowa powieść Prokurator podbiła serca wielu czytelników i nie bez powodu stała się polskim fenomenem na skalę 50 twarzy Greya czy powieści Henninga Mankella. Znacie autorkę? Czytaliście już jej najnowszą książkę? 


Wbrew pozorom dużo czasu zajęło mi zmierzenie się z Komisarzem. Ciągłą wymówką był brak czasu, zobowiązania wydawnicze, albo obowiązki domowe. Nie do końca miałam ochotę na erotyczno - kryminalne intrygi, w które wpleciona zostałabym wraz z bohaterami książki. Znalazłam jednak 5 minut dla Komisarza i zmierzyłam z nowym wyzwaniem. Było warto? 

Tak i nie, choć nie ukrywam, że Prokurator był dla mnie odkryciem, zupełnie nowym doznaniem. I przyznam, że zanim sięgnęłam po ten tytuł byłam święcie przekonana, że książka nie przypadnie mi do gustu, a dziś, proszę, za mną drugi tom serii. 

Akcja książki jest bardzo wartka. Podoba mi się motyw wplecienia porachunków gangsterskich czy handlu żywym towarem do fabuły powieści. Kryminalna odsłona Komisarza to zdecydowanie duży atut, jednak w wielu sferach brakuje mi świeżości. Dodam, że sprawy nadal przerywane są szybkim seksem, co w tym razem tłumi odbiór najważniejszego elementu książki, czyli rozwiązania zagadki. Komisarza porównałabym do Pitbulla Patryka Vegi. Pamiętacie Despera i Dżemmę? Dlaczego zostali parą? Co motywowało Desperskiego? Identycznie jest w tej powieści. Radosław Wyrwa traktuje Zuzannę Kadziewicz jako figurantkę. Dziewczyna jest dla niego pionkiem w grze, za pomocą którego będzie mógł rozpracować tajemnicze interesy jej ojca. Czy zdoła zbliżyć się rodziny szanowanego biznesmena? Musicie sprawdzić sami. Z pewnością jednak nie zabraknie wspaniałego Łukasza Zimnickiego, który odgrywał pierwsze skrzypce w poprzednim tomie. To on układa misterną intrygę, która z pewnością zaskoczy niejednego czytelnika. 

W internecie rozlała się fala hejtu na Komisarza. Mówią, że książka jest infantylna, wulgarna, a prowadzone przez bohaterów dialogi nie wykazują wyższego poziomu, niż uliczne przepychanki nastolatków. Może coś w tym jest, ale skoro tak wiele osób sięgnęło po Prokuratura i zna doskonale pióro autorki, to czego można oczekiwać po jego kontynuacji? Paulina Świst trzyma poziom. Ma pomysł i odważnie go realizuje, brawa!

Sprawdź na stronie Wydawnictwa
Jeśli pamiętacie wywiad z Pauliną Świst, przypomnicie sobie, że sama autorka podsumowała swoją twórczość, nadając jej znamię lekkiej, rozluźniającej i kompletnie nie zobowiązującej książki. Czy w takim razie możemy, jako Czytelnicy, wymagać książki klasy Jo Nesbo? Misternie uknutej intrygi i dreszczowca, wyjętego ze świata Stephena Kinga? Zdecydowanie nie. Proponowana powieść zawiera w sobie dużo niezależnych od siebie wątków, sceny erotyczne zostały ukrócone w porównaniu do poprzedniej części serii, a bohaterowie zostali przedstawieni ze zdecydowanie innej perspektywy. Całkowicie nową postacią w książce jest zimny, nieprzyjemny tytułowy Komisarz, Radosław Wyrwa, który choć przechodzi na naszych oczach liczne metamorfozy, kompletnie nie skrada naszego serca (przynajmniej mojego). Jeśli jednak chcecie poznać nową odsłonę Pauliny Świst, musicie stanąć oko w oko z jej najnowszą książką. Zdradzę Wam również, że autorka pracuje już nad kolejną powieścią. Jestem jednak ciekawa, czy czytaliście tę książkę. Jak ją odebraliście? Przypadła Wam do gustu?

Przeczytaj recenzję książki Prokurator

Weekend w Sandomierzu. Co robić?

Wyjazd do Sandomierza planowaliśmy już od miesięcy. Malownicze miasteczko nad Wisłą turystów przyciąga przede wszystkim serialową historią Ojca Mateusza, w dużej mierze mniej zachęca zwyczajnych turystów. Mijając malownicze alejki, spoglądaliśmy na grupowe wycieczki szlakiem sandomierskiego detektywa “tu jest urząd, gdzie pracuje żona inspektora Możejko”, tam z kolei jest kościół, w którym Mateusz odprawia nabożeństwa”. Chcemy jednak opowiedzieć Wam i Sandomierzu i zdradzić, co skrywają jego mury. 


Aby przedostać się do bajkowego świata, należy przejść przez pierwszy, zabytkowy obiekt na naszej liście - Bramę Opatowska, zbudowaną w XIV-XVI wieku z inicjatywy Kazimierza Wielkiego. Brama ta jest jedną z czterech bram powstałych w tym okresie, a zarazem jedną z nielicznych, które zachowały się do dziś. Przez lata wielokrotnie była rozbudowywana i rekonstruowana. W czasach swojej świetności pełniła funkcję obronną. Dzisiaj możecie ją zwiedzać. Z wysokości 30 m rozpościera się piękny widok na panoramę miasta, starówkę i przede wszystkim Wisłę, która w tym miejscu okala miasto w kształcie litery “S”. 

Nacieszeni widokami, spacer kontynuowaliśmy ulicą Opatowską, która zaprowadziła nas do malowniczego rynku. Tam czekała na nas enigmatyczna kotwica, studnia oraz ratusz, w którego podziemiach znajduje się restauracja Lapidarium. Polecamy zjeść tam burgera oraz rozsmakować się w grzanym winie. Dania smaczne, starannie przygotowane, a w lokalu każdego dnia tłumy. 


Ratusz otaczają bajkowe kamienice, od których aż trudno oderwać wzrok, replika dawnej studni miejskiej, a także kotwica, która ma symbolizować zakotwiczenie miasta w niebie. Ciekawostką jest fakt, że plac na którym znajduje się rynek jest niemalże kwadratowy (100x110m), a różnica poziomów wysokości dwóch jego przeciwległych boków to 15 metrów. 



Idąc wzdłuż głównej ulicy naszym oczom ukazała się Bazylika Katedralna Najświętszej Maryi Panny, wzniesiona w 1360 roku z inicjatywy Bolesława Krzywoustego. Niezwykle piękna katedra, utrzymana w barokowym stylu jest udostępniona turystom. W jej wnętrzu znajdują się obrazy, które w kontrowersyjny sposób nawiązują do dawnych mitów i legend, związanych z historią miasta. Waszą uwagę z pewnością przyciągną obrazy powstałe w latach 1708-1737. Ich autorem jest Karola de Prevot.

Kawałek dalej znajduje się zamek oraz otoczony winnicą Kościół p.w. świętego Jakuba, który wraz z zakonem dominikanów położony jest na Wzgórzu Świętojakubowym, zwanym również Wzgórzem Staromiejskim. Zakon, według historyków pochodzi z 1236 roku. Jest to jeden z najstarszych zarówno w Polsce, jak i w Europie, wzniesionych całkowicie z cegły klasztorów. Wnętrze budynku jest bardzo surowe. Renesansowo-gotycka zabudowa i drobne elementy zdobień sprawiają, że czuć w nich potęgę tego miejsca. Niemniej, sam obiekt jest piękny i godny uwagi. Koniecznie warto odwiedzić te miejsce. 


Zamek z kolei pełni dziś funkcję muzeum. Podczas zwiedzania będziecie mogli niczym w wehikule czasu przenieść się w czasie i zobaczyć, jak żyli chłopi, mieszczanie i królowie oraz czym trudniły się poszczególne klasy społeczne. Bilet normalny kosztuje 15 zł, bilet ulgowy 10 zł. 



Podczas pobytu w Sandomierzu nie może zabraknąć również spaceru bulwarami Wiślanymi. Czeka na Was piękny port, ośrodek sportów z boiskami do siatkówki oraz plac zabaw dla dzieci. Tuż obok przebiega trasa Green Velo czyli najdłuższy w Polsce szlak rowerowy. Jeśli zgłodniejecie, wystarczy zaledwie kilka kroków, by udać się do Bistro Podwale. Czeka tam na Was misz masz ekskluzywnych i tradycyjnych potraw oraz burgerów. Ceny bardzo przystępne, a jedzenie naprawdę smaczne. 



Jedną z ciekawszych atrakcji miasta jest spacer Podziemną Trasą Turystyczną. Dawne piwniczki mieszkańców kamienic starego miasta zostały odrestaurowane, połączone i zaadaptowane na podziemną trasę turystyczną. Wejście do podziemi znajduje się przy ulicy Rynek 12, a gdy tylko pozwolicie sobie na zgubienie się w malowniczej scenerii Sandomierza, z pewnością przypadkiem natkniecie się na olbrzymie, drewniane wrota. Cała trasa składa się z 34 pomieszczeń, położonych od 4 do 12 metrów pod powierzchnią, po których przemieszczać się będziecie wyłącznie schodami. Zwiedzanie jest możliwe wyłącznie z przewodnikiem, który opowie Wam legendy i historie związane zarówno z miastem, jak i poszczególnymi obiektami. Niestety zdecydowana większość pomieszczeń, które zobaczycie są poddane renowacji i nie mają wiele wspólnego z historią Sandomierza. Sam spacer jest jednak bardzo interesujący. Koniecznie ubierzcie się ciepło! 






Sandomierz to jedno z tych miast, w których postanowiliśmy zagubić się i iść tam, gdzie zaprowadzą nas kręte uliczki. Turystyczna część miasteczka jest niewielka, a więc z pewnością w ciągu jednego dnia zdołacie odkryć wszystkie jego tajemnice. Na uwagę zasługują liczne zdobienia kamienic i ich niemalże średniowieczny rodowód. Na każdym kroku będziecie w stanie zatrzymać się na chwilę, by delektować pięknem tego, co Was otacza. Minusem jest napędzanie turystyki serialowym Ojcem Mateuszem, ale czy tak małe miasto przetrwałoby bez PR-owego akcentu? 


Jestem ciekawa czy odwiedziliście już Sandomierz. Jakie są Wasze wrażenia?  Koniecznie podzielcie się ze mną ;)

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

RECENZJA: Sztuka Kochania

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego