Tom Hillenbrand - Czerwone złoto

 „Umiejętność ugotowania czegoś wyśmienitego to jedno, ale do tego, by zostać nagrodzonym gwiazdką, nie wystarczał tylko sam talent. Wymagało to przede wszystkim zdolności, by każdego wieczoru wyczarowywać coś naprawdę niesamowitego.”



Kryminał kulinarny, powieść dla smakoszy – to tylko niektóre z wielu określeń książek Toma Hillenbranda. Po pysznie intrygującym Diabelskim Owocu czas na Czerwone Złoto!

Naszym głównym bohaterem książki jest Xavier Kieffer, mistrz kuchni, prowadzący małą restaurację w Dolnym Mieście w Luksemburgu, a jednocześnie kulinarny detektyw - inteligentniejszy i zdecydowanie bardziej radykalny od funkcjonariuszy policji, nawet w najbardziej skomplikowanych śledztwach.

W najnowszej książce kryminalna intryga została wpleciona w oficjalną kolację, wśród najznakomitszych gości Paryża. Niestety przykra dla Ryuunosuke Mifune’a, a fenomenalnie zaserwowana dla czytelników przystawka przyniosła śmierć. Bynajmniej nie z zachwytu.  Kulinarnym mordercą okazał się tuńczyk, zamknięty w niewielkim kawałku sushi.

Kiffer nie przyjmuje jednak policyjnych poszlak i nie bierze pod uwagę możliwości zatrucia jedną z najznakomitszych ryb.  Kryminalną zagadkę czas zacząć – kto i dlaczego zabił Mifune’a. Ile warte jest życie ludzkie wobec czerwonego złota?

Plotka głosi, że trwają przygotowania do ekranizacji książek Hillenbrada. Czy film okaże się lepszy niż lektura? Kto wie? Z pewnością kluczem do sukcesu byłoby zmodyfikowanie fabuły przez reżysera lub złączenie obu wątków do jednej produkcji. Podczas lektury miałam wrażenie, że obie powieści nakładają się na siebie. Diabelski owoc był fenomenem literackim, aż nagle Czerwone Złoto było niemalże identyczną historią. Co za różnica – owoc czy tuńczyk?

Sprawdź na stronie Wydawnictwa!

Sam język jakim posługuje się autor jest plastyczny. Lektura nie nuży, a gdy pojawia się pierwsza ofiara śledztwo nabiera tempa. Na kartach powieści nie zabrakło również pysznie zaserwowanych dań! Tom Hillenbrand, jako kucharz hobbysta, wplótł do książki mnóstwo smakowitych potraw, które umilają lekturę. Kryminał kulinarny? To jest to! <3

"Ambasadorowie" - Walewski Łukasz, Pośpiech Marcin

Przyznam, że książka Ambasadorowie. Czego nie powie ci królowa okazała się dla mnie nie lada niespodzianką! Patrząc na okładkę spodziewałam się fraszki, lekkiej książki z zarysowaną fabułą. Co dostałam? Prawdziwą historię o najważniejszych ludziach każdego kraju.

Książka Marcina Pośpiecha i Łukasza Walewskiego to niesamowita opowieść o zwykłych ludziach, pełniących niezwykłe obowiązki. Czy trudno stać się szefem misji dyplomatycznej? Jaka odpowiedzialność spoczywa na tych, którzy pełnią tę funkcję w swoim państwie? Przekonajcie się podczas lektury!

Praca ambasadora kojarzy nam się przede wszystkim z reprezentowaniem kraju podczas oficjalnych spotkań, wytwornych kolacji i wypowiadaniu w imieniu ogółu… Niestety jednak drogie trunki i wystawne bankiety to nieliczne atuty tej pracy. Pod słowem „ambasador” kryje się niebywała odpowiedzialność, a pełniona funkcja to wyjątkowo wymagająca i trudna praca. Pomijając rozłąkę z najbliższymi, ciągłą walkę ze stresem i nieustającą presję, ambasadorzy nie raz narażają swoje życie i zdrowie podczas misji dyplomatycznych. Czy pieniądze wszystko wynagrodzą? Weźmy na przykład próbę zamachu na Edwardzie Pietrzyku, albo ambasadora, pełniącego służbę podczas tsunami w Tajlandii. Tragedia jednostki jest niczym, w porównaniu do tysięcy ofiar, jednak ci ludzie pojechali tam realizować swoje służbowe obowiązki.

Sprawdź w Księgarni!
Ambasadorowie. Czego nie powie ci królowa to świetna książka, w niesamowitym wydaniu. Napisana lekkim, przystępnym językiem, ubarwiona licznymi fotografiami, anegdotami i ciekawostkami opowieść zamknięta w zaledwie sześciu rozdziałach. Jeżeli chcecie poznać prawdziwe oblicze dyplomacji i zmierzyć się z tym, co czyha na ambasadorów – zachęcam do lektury. 

Z cyklu biografie - Leopold Tyrmand

Nie wiem, jak Wy, ale ja jestem wielką fanką "Złego" Leopolda Tyrmanda. Dlatego z ciekawością sięgnęłam po biografię autora tej niezwykłej książki.
Zobacz, gdzie kupić
Fascynowały Was kiedyś biografie? Mnie nie za bardzo. Do tej pory przeczytałam jedną, jedyną biografię, która skradła moje serce - historia mojej ukochanej Edith Piaf, napisana przez jej siostrę. Dlatego też dość sceptycznie zabrałam się za historię życia Tyrmanda. "Biografia Leopolda Tyrmanda. Moja śmierć będzie taka, jak moje życie" była całkiem niezła. A przede wszystkim jestem w szoku - jak jeden człowiek mógł przeżyć aż tyle w ciągu swojego życia?!

Historia życia Tyrmanda od zawsze owiana jest tajemnicą. W jego biografii można znaleźć wiele niedopowiedzeń, dwuznacznych sytuacji, niebezpiecznych przygód. Czy wszystkie opowieści są prawdziwe? A może niektóre z nich to fikcja literacka stworzona do wybudowania Tyrmandowi "pomnika trwalszego niż ze spiżu"? Dlaczego Leopold jest bohaterem swoich książek? Czy naprawdę lubował się w kolorowych skarpetkach i dlaczego takowe nosił? Co takiego łączyło go z Warszawą, że ciągle powracał do niej myślami? Na te i inne pytania z wielką dociekliwością odpowie Woźniak, oczywiście przy pomocy syna Leopolda - Matthew Tyrmanda.

Leopold, Poldek, Lolek, Polak, Żyd, Warszawiak z urodzenia,  Amerykanin z wyboru, obywatel świata, pisarz, reportażysta... takie twarze twórcy przedstawia autor książki. Jaki był naprawdę? Co wiemy na pewno? Za moment uchylę rąbka tajemnicy.

Cała historia zaczyna się w miejscu urodzenia Tyrmanda - w pięknej, przedwojennej Warszawie. Z resztą autor to miasto kochał z całego serca, był bardzo z nim związany, znał jak "własną kieszeń". Na to uczucie do miasta na pewno wpłynęła matka, która bardzo często zabierała małego Poldka do Saskiego czy na herbatę do jednej ze stołecznych kawiarni. Warszawa kojarzyła mu się z sielanką młodości, zabawami z najlepszymi przyjaciółmi, z bezpiecznym uściskiem matki. Dlatego też opisy stolicy, ulubionych ulic oraz miejsc autora stanowią jeden z ważniejszych elementów jego twórczości. Czytając "Złego" szłam ulicami mojego miasta na nowo, czasem nawet z lekkim niepokojem. Czytając biografię Tyrmanda, spacerowałam po Warszawie Tyrmanda raz jeszcze, z perspektywy wspomnień samego autora.

Ważnym momentem w życiu przyszłego pisarza był wyjazd do stolicy Francji, który otworzył Lolkowi oczy na kulturę zachodnią. To dzięki nowym znajomościom w Paryżu, Leopold pokochał jazz, zaczął też (pomimo niskiego wzrostu :) ) grywać z wielkim zapałem w koszykówkę. Architektury we Francji nie skończył, po roku zrezygnował ze studiów, jednakże wyjazd bardzo go zmienił i wpłynął na postrzeganie świata.

Kolejne sytuacje, które szczególnie odmieniły jego życie to początek Drugiej Wojny Światowej, wyjazd do Wilna, praca w komunistycznym piśmie, współpraca z konspiracją, aresztowanie przez NKWD...i wiele, wiele innych. Niewiarygodne? Też trudno mi uwierzyć, że jeden człowiek mógł przeżyć aż tyle w ciągu jednego, krótkiego życia. A jednak! Życie Tyrmanda było niemalże ciekawe, co jego książki.

A co do tytułu książki, nie intryguje Was, dlaczego "jego śmierć będzie taka, jak jego życie"? Ta historia również owiana jest tajemnicą. Aby ją poznać, warto sięgnąć po książkę...nie tylko dlatego warto :) Miłej lektury!

---------------
Karolina

Recenzja filmu "Jestem Mordercą"

Recenzja książki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego