WŁOCHY! WSZYSTKO, CO MUSISZ WIEDZIEĆ O WYPOŻYCZENIU SAMOCHODU I PORUSZANIU SIĘ PO ULICACH I AUTOSTRADACH

Wypożyczenie samochodu we Włoszech nie jest trudne. W każdym miejscu świetnie dogadacie się w języku angielskim, a obsługa chętnie odpowie na dodatkowe pytania i pomoże Wam podjąć decyzję


Osoba, która będzie kierowała samochodem musi mieć ukończone 21 lat, posiadać przy sobie ważne prawo jazdy, dowód osobisty/paszport i kartę kredytową, na której zostaną zablokowane środki. Wypożyczenie jest możliwe zarówno w punkcie obsługi, który najczęściej mieści się na głównym dworcu kolejowym lub na lotnisku, a także online, za pośrednictwem strony wypożyczalni i jej pośredników. Ceny uzależnione są od samochodu (jego klasy) oraz ilości dni. Dla przykładu, cena Fita 500L, wypożyczonego na 3 dni to koszt rzędu 300 zł.

Za co więc płaci się dodatkowo? Możliwości jest kilka, a pierwszą z nich dodatkowe ubezpieczenie, na wypadek wyrządzonych szkód. Najczęściej działa to w ten sposób, że awarie, które przytrafią się Wam podczas podróży i uniemożliwią jazdę, musicie naprawić samodzielnie, a firma ubezpieczeniowa, po przeprocesowaniu wniosku, zwróci Wam pieniądze. Jeśli jednak zarysujecie samochód lub ktoś nie z Waszej winy go uszkodzi, kwota wpłaconego ubezpieczenia pokryje ewentualne szkody. Cena ubezpieczenia niemalże równa się wartości wynajmu, jednak z uwagi na niebezpieczeństwa czyhające na włoskich ulicach, warto je wykupić. Niestety (a może na szczęście) nie znam osoby, której przytrafiłby się incydent drogowy bez wykupionego ubezpieczenia, nie mogę, więc powiedzieć Wam jak wygląda procesowanie całej sprawy, jednak uważam, że lepiej dmuchać na zimne, zwłaszcza, że ceny serwisowania nie należą do najniższych w żadnym kraju. Zwróćcie uwagę również na depozyt, pobierany przez wypożyczalnie. Kwota ta waha się od 100€ do 1000€ i jest zabezpieczeniem na wypadek uszkodzenia lub kradzieży samochodu. Jeśli jednak wykupicie ubezpieczenie, zazwyczaj zmniejszona zostanie wartość depozytu, a co za tym idzie, na Waszym koncie nie zostaną zablokowane dodatkowe środki. Podczas wypożyczenia auta musicie wykorzystać kartę kredytową (tę wypukłą). Koniecznie upewnijcie się przed dokonaniem rezerwacji, czy Wasza zostanie przyjęta. Polecane wypożyczanie, to m.in. EuropCar, HertzAVIS, Maggiore. Porównywarki, które mogą się Wam przydać: HappyCar, Kayak, eSky, Rentalcars.com.


Jak poruszać się po włoskich ulicach? Wbrew pozorom cała infrastruktura jest bardzo przejrzysta i podróżowanie po kraju może stać się prawdziwą przyjemnością. Wybierając się na północ, możecie podążać wśród górskich szlaków aż do krainy jezior. Na południu z kolei zwiedzicie piękne rejony rolnicze i winnice, a także wspaniałe zabudowania. Jeśli macie więcej czasu, unikajcie autostrad. Dzięki temu nie tylko zaoszczędzicie pieniądze, ale i nacieszycie się pięknymi widokami. Jeżeli jednak wybierzecie autostradę, ceny wahają się od kilku do kilkunastu euro za odcinek. Dodatkowo, jeśli nie macie urządzenia, które pozwoli Wam przejechać przez telepass (automatycznie pobierając pieniądze, jak nasz viaTOLL), wybierzcie bramkę z płatnością kartą lub gotówką. Uwaga! Niektóre karty debetowe nie są obsługiwane. Najbezpieczniej płacić gotówką. 


Stacje benzynowe różnią się od naszych. Zazwyczaj na ich terenie mieści się sklep czy restauracja, ale nie ma punktu obsługi, gdzie można zapłacić przy kasie. Obok każdego zbiornika z paliwem znajduje się automat, pobierający opłatę, wygląda jak nasz bankomat i zazwyczaj można ustawić w nim język angielski. Tam, przed rozpoczęciem tankowania, wkładacie kartę (koniecznie na kod PIN), wpisujecie PIN, a na Waszym koncie zostaje zablokowana kwota 100€. Automat zwraca kartę a Wy możecie przystąpić do tankowania. W ciągu 24-48h otrzymacie zwrot pieniędzy na swoje konto, w zależności od tego, ile paliwa nalaliście do swojego baku.



Przykładowy znak parkingu
Parkowanie we Włoszech jest jednak na swój sposób zagadkowe. Właściwie w całym kraju znajdują się cztery kolory linii, które obowiązują w strefach parkowania. Linie różowe przeznaczone są dla kobiet w ciąży oraz pań z małymi dziećmi. Te miejsca są nieodpłatne i choć trudno zweryfikować czy samochodem na pewno jeździ maluch, Włosi naprawdę respektują ten przepis. Linie żółte, które z pewnością spotkacie to miejsca przeznaczone dla osób niepełnosprawnych oraz przestrzeń usługowa, np. podczas dostawy do sklepu. Linie białe to miejsca darmowego parkowania. Należy jednak obserwować znaki, podczas wjeżdżania na parking lub ulicę, gdzie takie miejsca się znajdują. Często czas darmowego postoju jest ograniczony od kilku minut do kilku godzin. Wtedy należy posłużyć się tzw. Dyskiem parkingowym, który możecie kupić w punkcie obsługi turystów, sklepach z papierosami, czyli tabaccheriach oraz na poczcie. Niestety zapomniałam zrobić zdjęcie tego, jak on wygląda, jednak ma kolor niebieski i przypomina prosty, papierowy zegar. Ustawiacie na nim godzinę pozostawienia samochodu. Uwaga! Niektóre parkingi wyznaczone białymi liniami są przeznaczone jedynie dla mieszkańców. Upewnijcie się, czy możecie pozostawić swój samochód przed wjazdem na parking. Niemniej, są jeszcze linie niebieskie, które wyznaczają obszar płatnego parkowania. Najczęściej wrzucacie monety, jak w przypadku naszego parkometru i określacie czas pobytu. Za parking płacicie z góry, a urządzenia zazwyczaj obsługują jedynie język włoski. Warto jednak za każdym razem czytać znaki, które czekają na wjeździe. Być może traficie na dzień darmowego parkowania lub będziecie mogli pozostawić samochód tylko na kilka godzin. 


Włosi nie cieszą się dobrą opinią wśród kierowców. Okazuje się jednak, że dużo lepiej stosują się do obowiązujących przepisów niż większość europejczyków i rzadko kiedy narażają innych uczestników ruchu na niebezpieczeństwo. Jedyne, co może być rażące dla nas to fakt, że nie zawsze używają kierunkowskazów i głównie z powodu braku oznaczeń (linii poziomych) w miastach panuje chaos na skrzyżowaniach. Wykazują się jednak dużo większą kulturą jazdy oraz spokojem, którego nierzadko brakuje naszym kierowcom. Nikt na nikogo nie trąbi bez powodu, nikt nikogo nie obraża. A autostrady? Marzenie! 4 pasy w każdą stronę i praktyczna nawigacja. Zaskoczeniem była dla nas jedynie ogromna ilość fotoradarów na drogach (oznaczonych), gdzie każdy wygląda inaczej i nie da się ich jednoznacznie określić – jedne są niskie, pomarańczowe, inne przypominają metalowe skrzynie, a kolejne, wyglądają jak zwyczajna kamera. 


Bądźcie ostrożni! Dbajcie o bezpieczeństwo swoje i swoich bliskich, ciesząc się pięknymi krajobrazami włoskich miast i miasteczek. Krajobrazy są naprawdę piękne, co starałam się Wam pokazać, a dodatkowo, tylko w taki sposób odwiedzicie miejsca, które nigdy nie znalazłyby się w Waszym harmonogramie wycieczki. Dzięki samochodom jesteście niezależni, a koszty wynajmu wbrew pozorom nie są aż tak wysokie (płacicie za wynajem, ewentualne ubezpieczenie i tankowanie samochodu - jeśli tego nie zrobicie, a był to wymóg Waszej umowy, zostaniecie obciążeni dodatkowymi kosztami. różnica, to ok. 1€ na litrze). 


Jestem jednak ogromnie ciekawa, czy podróżujecie samochodem? Czy kiedykolwiek wypożyczaliście auto? Jakie są Wasze wrażenia? W jakim kraju? Dajcie koniecznie znać. :)

NAJNOWSZA POWIEŚĆ JØRN LIERA HORSTA W SPRZEDAŻY

Jorn Lier Horst powrócił z moją ulubioną serią! Najnowsze przygody komisarza Williama Wistinga są już dostępne w księgarniach w całej Polsce.

Tym razem pełne wartkiej akcji policyjne śledztwo, zmienia się w detektywistyczną analizę i skrupulatne poszukiwanie dowodów, pozwalających zweryfikować sprawcę makabrycznej zbrodni. Pewnego dnia, młoda dziewczyna, Kajsa Berg, znika bez śladu. Nie pojawia się na treningu, nikt nie może się z nią skontaktować, a chwilę później wybucha pożar w lesie. Czy zaginięcie dziewczyny i seria niefortunnych zdarzeń mogą łączyć się ze sobą? Otóż tak! W lesie zostają znalezione zwęglone zwłoki, przywiązane do drzewa oraz wykopany w ziemi dół. Co dalej? Jakie są poszlaki? Kto pokieruje śledztwem? Czy bez dowodów uda się rozwiązać tę zagadkę? Musicie przekonać się sami. 

Jedna Jedyna to czwarta część cyklu z fenomenalnym Williamem Wistingiem w roli głównej. Seria niestety nie pojawią się na naszym rynku w kolejności chronologicznej, jednak gwarantuję, że nie zaburza to postrzegania głównych bohaterów. Każda z książek jest niezależną częścią serii, a jedynym elementem jest komisarz Wisting i jego prywatne życie. 

Sprawdź na stronie Wydawnictwa
Najnowsza książka budzi w sieci wiele kontrowersji. Jorn Lier Horst zmodyfikował sposób pisania swoich powieści, pozostawiając czytelnika powolnemu biegowi zdarzeń. Akcja nie jest tak wartka, karty odkrywane są bardzo powoli, a śledczy poddają się biegowi zdarzeń. To fantastyczny zabieg, dzięki któremu poznajemy twórczość Horsta na nowo, ale żywię obawę, że wielu czytelnikom może nie przypaść do gustu. Szczęście jednak, że każdy, kto zmierzył się z serią William Wisting nadal czuje niedosyt i z niecierpliwością wyczekuje ostatniego tomu, który zgodnie z zapowiedziami ma pojawić się jeszcze w tym roku! Moim zdaniem Jedna Jedyna to książka, która zasługuje na uznanie. Gorąco polecam i zachęcam Was do lektury

TRAVEL: Hel

Wielu z nas kojarzy wypoczynek w nadbałtyckich kurortach jedynie z tłumem ludzi, kiczowatymi straganami i plażą zastawioną parawanami. Okazuje się jednak, że północ naszego kraju ma o wiele więcej do zaoferowania. 


Hel to jedno z najpiękniejszych miejsc na mapie Polski. Otoczone wodami, morzem Bałtyckimi i Zatoką Pucką czaruje swoją wyjątkowością. Na kojarzony prawa wszystkich cypel, prowadzi nowo wybudowany deptak, a flora cieszy oko każdego turysty. 

Droga na cypel wiedzie lasem, który był jednym z najważniejszych, militarnych punktów w okresie II wojny światowej. Dzięki temu będziecie mogli zobaczyć m.in. budki strażnicze wmurowane w ziemię, a także baterię, służąca artylerii. Wszystko, co skrywa ten las, będący częścią zespołu fortyfikacji umocnień Helu, działa wyjątkowo mocno na wyobraźnię.





Pamiętacie jednak, że tuż obok znajduje się latarnia morska o wysokości 41,5 m, pochodząca z 1942 roku. Za bilet ulgowy zapłacicie 4 zł, za bilet normalny 6 zł. Uwaga! Obiekt czynny jest tylko do godziny 18:00.


Niezwykłym miejscem, które każdy powinien odwiedzić, zwłaszcza będąc z dziećmi, to fokarium. Te piękne, morskie zwierzęta zapewniają rozrywkę wszystkim turystom. Są niezwykle piękne i wdzięczne, ale pamiętajcie, by nie wrzucać monet! Foki zjadają znajdujące się w wodzie pieniądze, a to może doprowadzić do ich śmierci. Koszt biletu to 5 zł, jeśli chcecie trafić na karmienie, musicie być na miejscu o 11:00 lub o 14:00. Naprawdę warto.

Gratką dla wszystkich, którzy interesują się II wojną światową, jednym z najbardziej interesujących obiektów będzie Muzeum Obrony Wybrzeża. Jeśli macie więcej czasu, polecamy kupić karnet obejmujący wszystkie obiekty, wśród których znajdziecie: Muzeum Obrony Wybrzeża (skansen oraz główny budynek wystawowy), Wieżę Kierowania Ogniem, Stanowisko Baterii Laskowskiego i Muzeum Kolei Helskich.



Jeżeli jednak nie planujecie dłuższego pobytu, poświęćcie czas na główny budynek Muzeum, gdzie zobaczycie modele okrętów, baterię artylerii, gabloty z ówczesnymi przyborami i narzędziami, a także idealnie odwzorowane pomieszczenia, takie jak gabinet zabiegowy, izby podoficerskie czy pokój dowódcy. W budynku znajduje się również mnóstwo pięknych wystaw czasowych, dzięki czemu wszyscy, którzy wracają do Muzeum po latach będą mogli czerpać nową wiedzę. 





Na terenie kompleksu znajdują się również stare wozy straży pożarnej, ciężarówki i ambulanse. Nie zabrakło także dział, które przed laty służyły do obrony wybrzeża. Niezwykle miłym zaskoczeniem było zasymulowanie kuchni polowej, w której można zjeść chleb ze smalcem czy wojskową grochówkę, nalaną prosto z polowego garnka. 

Hel to również świetne miejsce do obserwowania statków i kutrów rybackich. Gratką dla miłośników morskich przygód na pewno będzie wycieczka promem z Helu do Gdyni. Rozkład znajdziecie na stronie Żeglugi Morskie: www.zegluga.pl/rejs-gdynia-hel. Cena biletu normalnego 40 zł, ulgowy 30 zł, rower 10 zł.




Nie zapomnijcie odwiedzić również portu na Helu! Gdy będziecie oglądali panoramę, koniecznie zwróćcie uwagę na falochrony.


Na Hel warto zabrać ze sobą rower. Mnóstwo ścieżek rowerowych w otoczeniu Morza Bałtyckiego to fantastyczne doświadczenie dla wszystkich miłośników pięknej przyrody. Tylko 36 km dzieli Hel od Władysławowa, w którym czeka park rozrywki, wspaniały port i piękna plaża. Dojechać na miejsce możecie pociągiem lub autobusem. Gorąco polecam Wam wybrać się również to Jastrzębiej Góry, o której opowiadałam Wam w ubiegłym roku, TRAVEL: Jastrzębia Góra


Wakacje nad morzem nie muszą być nudne. Wbrew pozorom nadmorskie kurorty zapewniają całą gamę atrakcji, dzięki którym nie będziecie się nudzili nawet przy złej pogodzie. Jeśli macie swoje ulubione miejsca, koniecznie dajcie znać. 
Uwaga, ceny, warunki i godziny otwarcia mogą ulec zmianie.

Boso, ale w ostrogach - Stanisław Grzesiuk


II wojna światowa dla wielu, jak i dla mnie, jest niezwykle ważnym okresem historycznym oraz bardzo ciekawym źródłem wiedzy z psychologii, socjologii czy polityki. W zaledwie sześć lat przewinęło się wiele nazwisk, które na zawsze zostaną zapisane na kartach historii, a kolejne pokolenia będą poznawały ich biografie. Nowe wydanie książki Boso, ale w ostrogach to historia Stanisława Grzesiuka, będąca wyjątkową autobiografią człowieka, który przeszedł przez piekło obozów koncentracyjnych.

Książkę rozpoczyna historia piętnastoletniego Stasia, którego dni mijają na harcach w przedwojennej Warszawie. Wraz z upływem lat jednak czas spędzany z kolegami na podwórku, zmienia się w pierwsze miłości, rozterki i rozstania, a Czerniaków, czyli jeden z najbiedniejszych zakątków stolicy, zmusza młodych do kombinatorstwa na najwyższym poziomie. Dzięki temu jednak w bardzo szybki sposób poznacie mechanizmy zachowań i schematy, którymi kierują się główni bohaterowie książki. Na każdym etapie będą ważne również relacje z bliskimi i trudności, którym każdego dnia należy stawić czoło.

Boso, ale w ostrogach to kawał naprawdę dobrej literatury, przepełnionej świetnym humorem, sentencjami, które powinny pozostać w głowie każdego czytelnika oraz niebywałą dawką wiedzy o przedwojennej Warszawie. Książkę polecam nie tylko miłośnikom literatury, ale i każdemu, kto chciałby poznać świat Stanisława Grzesiuka w zupełnie nowym wydaniu. Tym razem zamiast życia w obozie i ciągłej walki o kolejny dzień, poznacie losy chłopca, wychowanego w skromnych warunkach przy ulicy Tatrzańskiej, który dzięki swojej pomysłowości i umiejętnościom zawsze wychodził z patowych sytuacji obronną ręka i szedł przez życie obronną ręką. 

Sprawdź na stronie Wydawnictwa
Mam szczerą nadzieję, że zdołałam zachęcić Was do poznania książki Stanisława Grzesiuka Boso, ale w ostrogach. Wierzę, że lektura przypadnie Wam do gustu, a przewrotne losy bohaterów staną się dla Was nie tylko źródłem wiedzy i obiektywizmu, ale i pozwolą wyciągnąć wnioski. Książki Grzesiuka są ponadczasowe, ale aby się o tym przekonać, musicie po nie sięgnąć. Zapraszam Was również do przeczytania recenzji książki Pięć lat kacetu. 

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

RECENZJA: Sztuka Kochania

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego