Kintsugi, czyli jak czerpać siłę z życiowych trudności


Kintsugi, czyli japońska sztuka naprawy potłuczonych wyrobów za pomocą żywicy sumaka lakowego oraz tego, co szlachetne w postaci sproszkowanego złota lub platyny to element tradycji wschodniej kultury. Mało kto jednak zwrócił uwagę na metaforę, która kryje się za Kintsugi. Skoro stłuczone przedmioty nie tylko zostają na nowo scalone i dodatkowo zyskują wspaniałe zrobienia, to człowiek, zniszczony i złamany doświadczeniami, przy odrobinie pracy może stać się silniejszy i piękniejszy.

Zdaniem autora „Kintsugi jest uzewnętrznieniem teorii na temat wykorzystywania bólu emocjonalnego jako narzędzia do rozwoju”. Odczuwany ból powinien być sygnałem dla jednostki, że dana sytuacja czy emocja wpływa na nią negatywnie i powinna stać się bodźcem do wprowadzenia zmian. 

W trakcie lektury doszłam do wniosku, że moje życie w znacznej mierze nie jest poukładane, a korzystając z symboliki książki Kintsugi - jest nieco popękane i uszczerbione. Tomás Navarro, autor poradnika, w tej sytuacji radzi zmienić swoje życie, nie wskazując konkretnej drogi. Zapewne generalizowanie ludzkich problemów i sugerowanie gotowych rozwiązań mogłoby nie przynieść nic dobrego, jednakże chętnie zapoznałbym się z kierunkiem zmian, które jego zdaniem pozwoliłyby mi osiągnąć wewnętrzny spokój. 
Sprawdź na stronie Wydawnictwa
Podoba mi się ideologia Kintsugi, która w sobie niesie dużo prawdy. Przyglądając się własnemu życiu sami zauważycie, że wyciągacie wnioski, uczcie się na błędach, a z porażek wychodzicie silniejsi. Każda zmiana, której dokonujecie ma Was nie tylko motywować do dalszej pracy nad sobą, ale jednocześnie powinna wzmacniać odporność na ból. Uważam, że czytanie Kintsugi pomiędzy wierszami jest pozytywnym doświadczeniem. 

Ten dzień - Blanka Lipinska

Zauważyliście, że popularność niektórych książek rośnie lawinowo? W sieci o kontynuacji książki 365 dni Blanki Lipińskiej zrobiło się naprawdę głośno, ale… przyszło nam się zderzyć z jej negatywnym odbiorem przez czytelników. O co z tym wszystkim chodzi? 


Przed napisaniem tego artykułu postanowiłam odwiedzić popularny serwis lubimyczytać.pl. Na szybko przejrzałam opinie, zupełnie nie wczytując się w ich treść, w mgnieniu oka jednak zrozumiałam, że wielu czytelników ma wątpliwości podobne do moich. Laura Biel, główna bohaterka naszej książki zostaje żoną sycylijskiego mafiozo Massimo Toricceliego. Nie brakuje jej wystawnego życia, ekskluzywnych samochodów i nadmorskich willi. Do pełni szczęścia potrzebuje jedynie dziecka, które lada chwila przyjdzie na świat. Czy wśród najniebezpieczniejszych gangsterów na wyspie można czuć się komfortowo? Czy ten świat naprawdę jest idealny? Otóż nie, trup sieje się gęsto, zbrodnia wisi w powietrzu, a Laura zostaje porwana.

Książka Blanki Lipińskiej liczy aż 448 stron. Całość zamyka się w mieszance wielu gatunków literackich, w tym literaturze obyczajowej i erotyku, którego znajdziecie tu najwięcej. Pełne skrajnych emocji oraz temperamentu małżeństwo Laury i Massimo aż wylewa się z książki, co nie każdemu czytelnikowi przypadnie do gustu.

Długo jednak  zastanawiałam się, skąd bierze się tak ogromna popularność erotyków. Dlaczego my, współczesne kobiety pożądamy seksualności z literatury? Czemu ordynarny seks i wulgarność, które leżą u wielu w sferze tabu rozbudzają zmysły. Aż w końcu czy to, co zostało stworzone przez Blankę Lipińską w najnowszej książce naprawdę jest odbiciem naszych potrzeb i fantazji? 

Po przekartkowaniu książki Ten dzień czułam się nieco zdezorientowana. Z jednej strony stworzona fikcja literacka mnie zaintrygowała, z drugiej wyjątkowo zniesmaczyła. Zdecydowanie bardziej trafiła do mnie seria E.L.James 50 twarzy Greya poprzez mocny przekaz, ale i wzajemny szacunek, wysublimowane słownictwo i historię głównych bohaterów, którą zamknięto w tym cyklu. Ten dzień jest podobną historią, dotyczy bogatych ludzi, rozgrywa się na wspaniałej wyspie, ale wszystko musi być większe, mocniejsze, bardziej wulgarne. Momentami historia przypominała mi nie do końca przemyślany, przepełniony ordynarnym seksem film emitowany po 22:00.

Ten dzień Blanki Lipińskiej to książka, po która nie sięgnę ponownie (choć po 50 twarzy Greya również). Wszystkim, którzy są jednak żywo zainteresowani książka zacytuję Freuda: „Ja dziś paniom życzę żeby przestało się paniom śnić a zaczęło przytrafiać”. Wierzę jednak, że taką książkę każdy potraktuje jako ciekawostkę, literaturę, która choć na chwilę pozwoli oderwać się od rzeczywistości i problemów dnia codziennego. 

Pierwszy lot samolotem? Czyli wszystko, co musisz wiedzieć

Pierwszy raz lecisz samolotem? Nie wiesz, jak będzie wyglądała Twoja podróż? Dziś odpowiadamy na wszystkie pytania!


BAGAŻ
O tym, jak spakować bagaż opowiedzieliśmy Wam już kilka tygodni temu, post możecie przeczytać tutaj: TRAVEL: JAK PAKOWAĆ WALIZKĘ, ale należy pamiętać, że są pewne niuanse, na które musicie zwrócić szczególną uwagę. Przede wszystkim bagaż podręczny może mieć różne rozmiary oraz różne masy w zależności od przewoźnika, którego linię wybierzecie. Jest to informacja, którą należy sprawdzić przed rozpoczęciem pakowania. Co więcej, niektórzy przewoźnicy oferują możliwość zabrania dodatkowego, małego bagażu, np. laptopa czy kobiecej torebki, ale to nie jest jednoznaczne z tym, że przesiadając się z linii do linii Wasz dodatkowy, mały bagaż bagaż również będzie jechał za 0 zł. Upewnijcie się, jak wygląda w całości Wasza podróż, by uniknąć przykrych niespodzianek.

Co więcej, największa pojemność płynów, jaką możecie przewieźć w bagażu podręcznym to zaledwie 100 ml, a cała Wasza kosmetyczka, a dokładniej znajdujące się w niej buteleczki, musicie szczelnie zamknąć w śrubowym, foliowym woreczku. 

Nasłanie bagażu rejestrowanego odbywa się już na lotnisku (po wcześniejszym zakupieniu usługi wraz z biletem) i może być przeprowadzone na dwa sposoby. Tak zwane Check-in polega na nadaniu bagażu w trakcie odprawy biletowo-bagażowej z kolei tzw. baggage drop-off point jest punktem zrzutu wszystkich walizek i plecaków. Oddając swój bagaż w tym punkcie, otrzymacie opaskę, połowa musi znaleźć się na Waszym bagażu, z kolei jej druga część powinna być doczepiona do Waszej karty pokładowej. W bagażu rejestrowanym w zasadzie nie ma ograniczeń jeśli chodzi o jego zawartość w ramach wykupionej masy i gabarytów, np. możecie przewozić płyny o dowolnych pojemnościach, ale zostaniecie poproszeni o zabranie urządzeń elektronicznych na pokład samolotu.  



ODPRAWA ONLINE
Tanie linie lotnicze charakteryzują się odprawą online, której można dokonać już 30 dni przed planowaną podróżą. W zależności od przewoźnika, taka odprawa zazwyczaj nie może odbyć się później, niż 2h przed rozpoczęciem lotu. Informacje na temat odprawy znajdziecie w mailu potwierdzającym zakup biletu. 

Podczas odprawy możecie potwierdzić swój lot oraz dane pasażerów. Istnieje również możliwość wybrania (dokupienia) miejsca. Po przeprocesowaniu odprawy, każda zmiana, którą chcielibyście wprowadzić wiąże się z otwarciem lotu, czyli kontaktem z Centrum Rezerwacji Lotów i kolejnymi opłatami. Samo otwarcie lotu to w większości przypadków ok. 10-15€, a każda zmiana jest dodatkowo wyceniana. W przypadku tanich linii, czasem bardziej opłaca się kupić nowy bilet, niż wprowadzać zmiany. Zwróćcie na to uwagę i jeśli zajdzie taka potrzeba, skontaktujcie się z przewoźnikiem.

Uwaga! Po potwierdzeniu odprawy zazwyczaj konieczne jest wydrukowanie karty pokładowej. Są linie, które mogą obciążyć Was kosztami za jej brak. Skanowanie za pomocą aplikacji nie zawsze prowadzi do sukcesu.

Niektórzy przewoźnicy wybrane karty pokładowe mogą udostępniać podróżującym dopiero po zweryfikowaniu paszportu czy wizy. Taką kartę otrzymacie dopiero po odbyciu kontroli na lotnisku. Dotyczy to przede wszystkim podróży poza granice Unii Europejskiej.  

LOTNISKO
Odprawa na lotnisku dla pasażerów z bagażem podręcznym zazwyczaj musi być przeprowadzona na godzinę przed planowanym odlotem, a to oznacza, że na miejscu powinniście być co najmniej dwie godziny przed startem. Nigdy nie będziecie mieli pewności, że nie staniecie w olbrzymiej kolejce, albo że Wasze dokumenty nie będą musiały przejęć dodatkowej weryfikacji, np. kontroli celnej.  

Co musicie wiedzieć ze spraw istotnych? Na lotnisku wszystko jest droższe. Od nadania bagażu po butelkę wody, nawet menu w restauracji McDonald's dyktuje własne ceny. Niestety cała infrastruktura wykorzystuje fakt, że na lotnisku musicie stawić się dwie godziny przed planowanym rejsem, a to oznacza, że nawet z nudów będziecie szukali miejsca, by uatrakcyjnić sobie czas. Mamy jednak nadzieję, że artykuł który dla Was przygotowaliśmy okaże się pomocy i rozwiejecie dzięki niemu wszystkie wątpliwości. My kochamy latać samolotami! A Wy? 

Bohemian Rhapsody - kilka słów o tym, dlaczego film nam nie przypadł do gustu

Film dobry, ale tylko w kinie o dobrym nagłośnieniu i nie za warszawskie stawki. 


Bohemian Rhapsody, oto tytuł najnowszej amerykańsko-brytyjskiej produkcji reżyserii Bryana Singera, znanego szerokiej publiczności z serii filmów o X-men. Czy podołał oczekiwaniom, jakie postawiła przed nim milionowa publiczność na całym świecie? Czy stworzył film godny legendy muzyki? Czy zaintrygował widzów i opowiedział w rzetelny sposób historię mistrza? Nie. Zapraszam do lektury.

Wyobrażenia i rzeczywistość zwykle ze sobą nie mają nic wspólnego. Oczekiwałam poważnego dokumentu, emocji, przeżyć, głębokiej historii. Otrzymałam fraszkę, historię spłaszczoną do granic możliwości, pozbawioną niedopowiedzeń, emocji, chwili dla widza. Nie jestem też fanką Queen, jednak ci, którzy śledzili karierę zespołu od samego początku mówią o zaburzeniu chronologii zdarzeń i potwierdzają moją opinię o tym, że historia została zakrzywiona. 

Już od pierwszej sceny nie złapałam wspólnego języka z głównym bohaterem, w którego postać wcielił się Rami Malek. Aktor nie spełnił moich oczekiwań, jego charakteryzacja czy pełne poświęcenie dla roli (m.in. zabieg ortodontyczny, który zapewnił mu charakterystyczny zgryz) kompletnie nie przypadły mi do gustu. W głowie mam tylko jedno - Mercury wyglądał inaczej (choć znam tylko schyłek jego kariery i być może z tego powodu tę postać wyobrażam sobie nieco inaczej). 

Ogromnym atutem filmu jest jednak pokazanie okoliczności powstawania poszczególnych utworów. Mało kto wie, że We are the champions to utwór stworzony dla publiczności, która mogła tupać, klaskać i skandować w rytm muzycznej inspiracji. Podobnie jest z utworem Love of my life, stworzonym dla Mary, narzeczonej Mercury’ego. Ciekawym elementem był również proces twórczy artystów, który wyodrębnił Singer. Genialny słuch lidera Queen, inspiracje z otaczającego świata i niefrasobliwi muzycy pozwoliły stworzyć pierwszy, a także każdy kolejny album zespołu przepełniony niekonwencjonalnymi dźwiękami i inspirującymi wariacjami wokalnymi. 

Sceną, która naprawdę mnie wzruszyła i przez krótką chwilę ścisnęła za gardło był występ podczas Live Aid - wielkiego wydarzenia charytatywnego, wspierającego zbiórkę pieniędzy dla ludzi głodujących w Afryce. Pomimo kontynuowania kariery, występ ten był zarówno symbolem pojednania z ojcem, potwierdzeniem swojej tożsamości oraz pochodzenia, ponownym połączeniem zespołu Queen ale i dniem żegnania się z publicznością na całym świecie. DVD z tego koncertu zajmuje ważne miejsce na półce w wielu domach, a są Ci, którzy mieli okazję obejrzeć transmisję na żywo. Milionowa publiczność i on, legenda muzyki na głównej scenie. W tym miejscu bardzo żałuję, że producenci filmu oraz jego reżyser nie zdecydowali się na dołączenie fragmentów Live Aid z udziałem Freddy’ego Mercury’ego. Ten koncert pokazuje wielkość artysty, zobaczcie sami! :)


Po przeczytaniu tego artykuły macie pewnie równie mieszane uczucia, ale przyznam, że filmie o Queen zabrakło mi przede wszystkim muzyki. Nie spodobało mi się spłycenie tej historii - bo czy muzykiem na skalę światową staje się „od ręki”? Wielu elementów też nie zrozumiałam, a wniosek, który nasunął mi się w trakcie projekcji to przypuszczenie, że Mercury nie był dobrym człowiekiem. Utwierdziłam się jednak w tym, że chciałabym kiedyś zobaczyć Queen na żywo i potwornie żałuję, że nigdy nie mogłam tego zrobić.  Potwierdziłam też swoje przekonanie, że mając prawdziwy talent można odnieść sukces i porwać milionową publiczność na całym świecie. Przykrywanie braku umiejętności za pomocą pozornego show, odwracającego uwagę to niestety domena naszych czasów, ale skoro piosenki są o niczym, a co druga osoba jest celebrytą nie możemy oczekiwać zbyt wiele. Jestem mimo wszystko ciekawa, jaka jest Wasza opinia o firmie Bohemian Rhapsody? Czy obejrzeliście go na wielkim ekranie? A może planujecie wybrać się do kina? 

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Ta dziewczyna naprawdę czerpie z życia pełnymi garściami i bierze jak swoje

Ta dziewczyna naprawdę czerpie z życia pełnymi garściami i bierze jak swoje
Wywiad: Portal Warszawa i Okolice

Recenzja: Sztuka Kochania