Projekt Szekspir powraca, a na pokładzie niezastąpiony Jo Nesbø!

Projekt Szekspir to fantastyczna inicjatywa brytyjskiego wydawcy Hogarth Press, który z okazji 400 rocznicy śmierci Williama Szekspira zaprosił znanych i cenionych twórców z całego świata do stworzenia nowych książek, nawiązujących do dramatów mistrza. Cały projekt możecie śledzić pod adresem www.szekspir.lubimyczytac.pl, tymczasem ja zapraszam do przeczytania recenzji najmłodszego dziecka na polskim rynku Wydawniczym - Jo Nesbo - Macbeth.

Na samym początku muszę zdradzić Wam kontrowersyjny fakt z mojego życia. Jako uczennica, licealistka właściwie nie czytałam książek, które były aktualnie obowiązującymi w szkole lekturami. Wśród tytułów, które trafiły w moje ręce, a później były wykorzystane do pracy maturalnej, znalazł się jednak fascynujący Makbet i motyw szaleństwa, którego zdołałam się w nim doszukać. 

Szekspirowski Macbeth tym razem został przeniesiony w lata 70-te XX wieku, gdzie silny, niezależny policjant, imieniem Duncan, wspinający się po szczeblach zawodowej kariery decyduje się pomóc swojemu przeznaczeniu. Zmotywowany przepowiednią, wsłuchany w słowa swojej Lady, popełnia makabryczną zbrodnię, w której ginie niewinny człowiek. Czy zdolny, błyskotliwy policjant mógłby otrzymać awans, będąc mordercą? Czy piętno, które odcisnął pozwoli mu wieść spokojne życie? Czy lawirując pomiędzy moralnością a zdradą i żądzą władzy ma jeszcze wpływ na to, jak będzie wyglądała jego przyszłość? Jaką rolę w tym wszystkim odgrywa kobieta, miłość tytułowego Macbetha, czyli szefowa kasyna Inverness.

Sprawdź na stronie Wydawnictwa
Jo Nesbo w swojej najnowszej książce udowodnił, jak dojrzałym pisarzem stał się na przełomie lat. Dzisiaj każda z jego postaci jest bardzo przemyślana i dopracowana. Nie ma nic nie wnoszących wątków, nie ma słów rzuconych na wiatr. We wszystkim, co do tej pory stworzył znalazł się pewien klucz, który pozwala szekspirowskiej historii dać nowe życie. Jestem pod ogromnym wrażeniem, choć momentami lektura mnie nużyła, a na samym początku nie potrafiłam się odnaleźć wśród wątków czy imion bohaterów. Uważam jednak książkę Macbeth za interesującą i bardzo wciągającą. Polecam!

Pretty Happy. Przepis na pokochanie siebie - Kate Hudson


Na polskim rynku wydawniczym jest cała masa książek o zdrowym stylu życia, dbaniu o piękna sylwetkę i dobrym samopoczuciu. Ćwiczymy, zmagamy się rozmaitymi dietami a efekt nadal nie jest satysfakcjonujący. Poznajcie dziś Kate Hudson, gwiazdę Hollywood, która zdradza swój klucz do sukcesu.

Nowość od wydawnictwa Kobiecego w dużej mierze przypomina mi wydany przed laty poradnik Cameron Diaz (recenzję przeczytacie tutaj). Tam Cameron pokazała się z perspektywy zwyczajnej kobiety, która latami zmagała się z trądzikiem oraz uwielbiała frytki i burgery, a w swojej książce zaprezentowała przełom, który pozwolił zrozumieć milionom kobiet to, jak działa ludzkie ciało i jakie procesy w nim zachodzą.

Kate Hudson przygotowała dla nas poradnik, w którym nie opisuje mniej lub bardziej wartościowych produktów, nie opisuje praw, którymi rządzi się nasz organizm, ale skupia się na samoakceptacji, poczuciu własnej wartości i dobrym samopoczuciu. W książce czeka na Was kilka sprawdzonych sposobów na oczyszczanie organizmu, ćwiczenia, które pozytywnie wpłyną na Wasze samopoczucie oraz tricki, dzięki którym zdrowe nawyki na stałe zagoszczą w Waszym życiu.
Sprawdź na stronie Wydawnictwa
Pretty Happy to książka, którą czyta się niezwykle lekko. Całość jest bardzo przystępna, a język naprawdę plastyczny, jednak zdecydowanie jest skierowana do kobiet, które pragną zmian. Ogromnym atutem tej książki jest jej autentyczność oraz to, że wszystko co w niej znajdziecie to zbiór autorskich zapisków Kate Hudson, które w dużej mierze odmieniły jej życie. Mi ta propozycja bardzo przypadła do gustu, jest świeża i atrakcyjna, a jednocześnie nie przedstawia Kate Hudson jako gwiazdy znanej na całym świecie. Autorka jest zwyczajną kobietą, ma swoje wady, zalety i słabości, z którym musi stawiać czoło każdego dnia. Gorąco polecam! Mam nadzieję, że byliście na moim instagramie @gusiapp, gdzie zaprezentowałam Wam mój przepiękny zestaw.


Przewoźnik odwołał Twój lot? Sprawdź, co możesz zrobić?


Kilka dni temu spotkała mnie dość przykra sytuacja. Ryanair odwołał mój lot do Aten, a tym samym wywrócił zaplanowany urlop do góry nogami. Pierwsza konfrontacja to zwyczajny mail wystosowany przez linię lotniczą z dwiema ścieżkami - całkowity zwrot środków (nawet, jeśli odwołany lot został w jednym kierunku) lub zmiana terminu lub portu lotniczego, w obu przypadkach dotycząca najbliższych dat i lokalizacji. Cała korespondencja jest w języku angielskim (włącznie z informacją, że Wasz kurs nie zostanie obsłużony), a także obsługiwał Was będzie irlandzki personel. 

Formularz zwrotu pieniędzy dla linii Ryanair znajdziecie tutaj: www.ryanair.com/pl/pl/check-in. Musicie wypełnić go zarówno w imieniu swoim, jak i pasażerów, którzy mieli podróżować razem z Wami, jeśli to z Waszego konta zostały zakupione bilety. Uwaga! Przewoźnik nie wysyła maila potwierdzającego wysłanie formularza, otrzymacie jedynie maila z rozpatrzoną sprawą. Zwrot środków następuje w ciągu 7 dni roboczych w takiej samej formie, w jakiej dokonaliście transakcji. Przelew do mnie wrócił już następnego dnia, co było niezwykle miłym zaskoczeniem. Cała ta sytuacja ma jednak miejsce, jeśli lot zostanie odwołany w okresie dłuższym niż 14 dni. Tylko wtedy każda ze stron może nieco bezkarnie modyfikować plany podróżowania (oczywiście, gdy przewoźnik anuluje lot, Wy otrzymacie jedynie zwrot pieniędzy, z kolei jeśli Wy będziecie chcieli odzyskać wpłacone środki ponieważ się rozmyśliliście, zapłacicie karę za anulowanie zamówienia w wysokości ok. 260 zł - tak wycenia to WizzAir).

Jak dzieje się w przypadku innych linii lotniczych? W każdym przypadku obowiązuje rozporządzenie nr 261/2004/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 11 lutego 2004 r., które reguluje wszystkie najważniejsze aspekty Waszego podróżowania w krajach Unii Europejskiej. Na stronie AirHelp sprawdźcie, czy Wasz lot kwalifikuje się do złożenia wniosku: www.airhelp.com/claims/new/trip-details. Poza krajami UE, w tym USA, wszystkie regulacje są zgodne z postanowieniami Konwencji Montrealskiej z 2003 roku, a na liście znajduje się aż 120 krajów, które podpisały deklarację gwarancji odszkodowania. 

Zapytacie pewnie, co z odszkodowaniami? Tutaj sprawa się nieco bardziej komplikuje. Ubiegać się o nie możecie tylko w ściśle określonych przypadkach, czyli m.in. jeśli Wasz lot zostanie opóźniony o więcej niż 3 godziny, ale tylko wtedy, gdy wynika to z winy przewoźnika. Złe warunki meteorologiczne, strajk pracowników czy awaria lotniska nie upoważniają Was do otrzymania odszkodowania. Zweryfikujcie na stronie przewoźnika wszystkie aspekty, zanim zdecydujecie się na złożenie wniosku. Jeżeli jednak Wasz lot kwalifikuje się do odszkodowania, możecie otrzymać odszkodowanie, uzależnione od czasu opóźnienia oraz dystansu. Kwoty te zaczynają się od 250 euro, a wynoszą maksymalnie 600 euro w UE. 

Rozporządzenie określa również warunki wypłacania odszkodowania w przypadku nagłego odwołania lotu przez przewoźnika, gdzie za “nagłe” uważa się okres krótszy niż 14 dni od planowanej podróży. W takiej sytuacji pasażerowie również mogą ubiegać się o rekompensatę w wysokości 600 euro, ale warunkiem jest zakończenie podróży w UE i brak dodatkowych, nadzwyczajnych okoliczności, które wymieniłam powyżej (pamiętajcie, że to tylko niektóre z nich!). Macie jednak prawo do pełnego lub częściowego zwrotu pieniędzy, które zapłaciliście za podróż lub otrzymanie biletów na inny lot, z najbliższego lotniska i w najbliższym terminie na koszt przewoźnika. Gdy istnieje taka konieczność, musi zostać Wam zapewniony nocleg lub zwrot pozostałych należności (w określonych ramach cenowych). 

Mam szczerą nadzieję, że to, co napisałam nigdy Wam ani mi nie będzie potrzebne. Z drugiej strony cieszę się, że moja, nieco absurdalna sytuacja niezwykle szybko się rozwiązała i nie musiałam kolejny dzień walczyć z wiatrakami i tłumaczyć, że nie mając lotu powrotnego, nie chcę lecieć do Grecji w wybranym terminie ;) Wszystko jednak przede mną! Wertuję strony, w końcu mam wolny weekend, który zdecydowanie należy jak najlepiej wykorzystać. Może Wy polecicie mi kierunek, który warto odwiedzić? Trzymajcie się cieplutko! :)

Nowość od Wydawnictwa AKURAT zaskakuje!

Wszyscy uciekamy przed problemami. W szoku, w panice, chcemy być jak najdalej troski, która nas otacza. Jeśli na chwilę znikniemy, poczekamy, może wszystko minie? Może to tylko zły sen? Może nic się nie stało?


Frank Dubois nie żyje. Spadł ze schodów, ale wszystko wskazuje na to, że nie był to wypadek. Skoro nie ma poszlak, a jedynym świadkiem zdarzenia jest Tanya Dubois, która zdecydowała się na ucieczkę, wynik dedukcji okazuje się jednak jasny. To ona zabiła męża. Ale czy to jedyny problem naszej Pasażerki?

Lata mijają, a sprawa nadal pozostaje niewyjaśniona. Brakuje dowodów obciążających, jak i tych, wskazujących na jej niewinność. Ucieczka przed odpowiedzialnością w tym przypadku okazuje się nowym sposobem na życie i przeprowadzeniem długiej podróży przez Stany Zjednoczone. Przybieranie kolejnych masek i twarzy to również świetna lekcja dla nas, prostych czytelników, którzy każdego dnia próbujemy sprawiać dobrego wrażenie. 
Sprawdź w księgarni MUZA S.A.
Przyznam, że Pasażerka pomimo tego, że była moim pierwszym spotkaniem z autorką, okazała się bardzo przystępną i ciekawą książką. Może sam pomysł na fabułę oraz motyw podróżowania, odwiedzania mniej lub bardziej popularnych zakamarków stanów sprawił, że oczekiwałam więcej, ale nie mam żadnych zarzutów do książki Lisy Lutz. Polecam Wam tę propozycję na wiosenny wypad. Dreszczyk emocji gwarantowany, a książka w żaden sposób nie jest zobowiązująca dla potencjalnego czytelnika. Pióro jest lekkie, fabuła stosunkowo prosta, a jedynym, uciążliwym elementem może być monotonią, którą przeżywamy wraz z bohaterką. Jestem jednak bardzo ciekawa Waszej opinii. Piszcie  śmiało! :)

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

RECENZJA: Sztuka Kochania

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego