Jak pakować walizkę?

W zależności od tego, jakim środkiem transportu podróżujecie, możecie w różny sposób przygotować się do wyprawy. Zdradzę Wam dzisiaj, w jaki sposób szybko i przede wszystkim skutecznie spakować swoje bagaże. Zapraszam!

Zacznijmy jednak od linii lotniczych. Każdy z przewoźników posiada inne wytyczne, co do bagażu podręcznego oraz bagażu rejestrowanego. Aby jednak mieć 100% pewności, musicie tuż przed lotem przejrzeć stronę swojego przewoźnika, ponieważ z każdą kolejną ustawą ceny oraz rozmiary mogą być modyfikowane. Ryanair pozwala przewieźć bagaż podręczny w luku bagażowym o wymiarach 55 cm x 40 cm x 20 cm i wadze maksymalnej 10 kg (Uwaga! Od 15.01.2017 ta usługa jest dodatkowo płatna!). Wizzair z kolei przewiduje możliwość przewiezienia bagażu o tej samej wadze, ale 3 cm głębszego, tj. 55 cm x 40 x cm x 23 cm, natomiast linie Lotnicze LOT zmniejszają wagę do 9 kg. Ważne jest jednak to, że dopuszczalne wymiary bagażu obejmują wszystkie wystające elementy, jak rączka czy kółeczka. Co więcej, jeśli na lotnisku okaże się, że Wasz bagaż jest za duży, będziecie musieli nadać bagaż rejestrowany, którego cena może różnić się od tej, podawanej przy wcześniejszej rezerwacji.
Jak w takim razie wybrać walizkę?
Ja i moja Peli Air 1535 jesteśmy niezwykle zgranym duetem na krótkie wypady. Walizki zazwyczaj kojarzą się z kiepskiej jakości, wgniatanym bez powodu plastikiem. Mi nie raz odpadły kółka, albo zepsuła się rączka, więc pierwsza zasada - nie należy przesadnie oszczędzać. Jeśli oczekujecie niezawodności i dożywotniej gwarancji, musicie za nią zapłacić. Peli Air nie jest najtańsza, ale jeśli chcecie być pewni, że Wasz laptop, aparat czy kosmetyki są bezpieczne, rozważcie jej zakup.
Dobra walizka powinna być lekka i poręczna. Pamiętajcie, że będzie towarzyszyła Wam przez wiele godzin, podczas przemieszczania się między hotelami a środkami transportu. Ważne, by miała kółeczka i dobrze wyprofilowaną rączkę. Istotne są również zabezpieczenia przed kradzieżą - jeśli podróżujecie pociągiem lub samolotem, należy dokonać starań, aby nikt nie wyjął Wam z niej ulubionych kosmetyków, markowej odzieży czy przewożonej elektroniki.
Odwieczny dylemat - walizka czy plecak. Wszystko zależy od tego, gdzie się wybieracie i co będzie dla Was wygodniejsze. Z pewnością autostopem nikt nie pojedzie z walizką u nogi, ale romantyczny wyjazd we dwoje do ekskluzywnego hotelu to zdecydowane pole do popisu. W każdą podróż warto zabrać jednak ze sobą również małą torebkę lub niewielki plecaczek. Rozpatrujcie je pod kątem zapakowania wody, małej kosmetyczki, dokumentów, portfela oraz miejsca na drobiazgi.
Tu możecie zauważyć system TrekPak, czyli pianki i haczyki, które pozwolą Wam stworzyć własny organizer.
Wróćmy jednak do meritum naszego posta - jak pakować walizkę?  Oto kilka tricków, które z pewnością mogą Wam się przydać.
  1. Podziel walizkę na sektory! Moja walizka ma bardzo sztywne wkłady, które mogę ułożyć tak, by każdy sektor miał swoją stabilną część. Dzięki temu poszczególne elementy się nie przemieszczają, a ubrania nie gniotą. Peli Air dzięki TrekPak pozwala na samodzielne stworzenie wnętrza swojej walizki. Dzięki specjalnemu nożykowi, haczykom i dołączonym do zestawu wzmocnionym piankom, możecie zrobić z niej przenośny organizer. Każdy element będzie miał w niej swoje miejsce!  Jeśli nie masz takiej możliwości, dno walizki, w miejscu, gdzie znajdują się kółeczka do idealne miejsce dla ciężkich przedmiotów. Buty, suszarka do włosów czy prostownica nie tylko zapewnią stabilizację całej konstrukcji, ale i nie będą gniotły ubrań, które znajdują się w środku.
  2. Na dnie walizki ułóż wszystkie ubrania, które są odporne na zgniecenia. Powinny znaleźć się tam jeansy, T-shirty i swetry. Rolowanie ubrań często zapewnia większą ilość miejsca, a jeśli zrobicie to dokładnie, wygładzając wszystkie powstające fałdki, ograniczycie ilość prasowania w hotelu.
  3. Najcenniejsze przedmioty należy umieścić w samym środku walizki. Zabieg ten ma dwa zadania, po pierwsze chroni przed ewentualną kradzieżą, a po drugie, miękkie otoczenie materiałów, wśród których się znajdzie, pomoże Wam zabezpieczyć je przed zniszczeniem.
  4. Wierzchnia warstwa w walizce jest przeznaczona dla delikatnych materiałów. Sukienki i koszule muszą znaleźć się w najmniej narażonym na nacisk miejscu. Dzięki temu nie tylko szybko będziecie mogli powiesić je na wieszaku, ale i nie będą bardzo pogniecione. Koszule warto wzmacniać tekturą (powinny być zapakowane identycznie jak nowe, które kupujecie w sklepach).  
  5. A co z biżuterią? Bransoletki, wisiorki, kolczyki czy zegarki należy nie tylko zabezpieczyć przed zniszczeniem, ale i kradzieżą. Warto więc zapakować je w niewielkie pudełeczka, np. opakowanie po tabletkach czy słoiczki na ozdoby i włożyć w wolne przestrzenie po środku walizki. W taki sam sposób oczywiście należy spakować leki.
  6. Bielizna i stroje kąpielowe mają swoje miejsce we wszystkich wolnych przestrzeniach. Z kolei kosmetyczka, dodatkowo zapakowana w foliowy woreczek powinna znaleźć się z boku walizki, ułożona “w pionie”. Przypominam, że jeśli lecicie samolotem, wszystkie kosmetyki muszą być zapakowane w woreczki strunowe, a płyny powinny znaleźć się w buteleczkach nie większych niż 100 ml.
Zakochałam się w tej walizce! Jeśli chcielibyście kupić taką samą, zapraszam na stronę Peli. 
Kupując walizkę powinniście zwrócić szczególną uwagę nie tylko na jej wagę i wielkość, ale i na szczelność i wodoodporność. Są oczywiście metody zabezpieczenia swojego bagażu np. workami na śmieci, ale wydaje mi się, że takie manewry bywają zawodne z najmniej odpowiednim momencie. Pamiętajcie również, by podróżując różnymi środkami transportu nie zapomnieć o przywieszce ze swoimi danymi, a najważniejsze przedmioty zabrać do bagażu podręcznego.
A jak to jest podczas Waszych podróży? Walizka czy plecak? Jestem bardzo ciekawa. Koniecznie dajcie znać, ja z kolei już niebawem przygotuję Wam listę podróżniczych tricków. :)

Miłość w czasach zarazy - Gabriel Garcia Marquez

Na rynku wydawniczym codziennie pojawiają się nowe propozycje. Debiuty, dodatkowe tłumaczenia i reedycje, które przyznam, że lubię najbardziej. Mam dziś dla Was książkę, która wpisała się w kanon światowej literatury, Miłość w czasach zarazy.


Po raz pierwszy powieść Gabriela Gracii Marqueza wydana została w Bogocie w 1985 roku. Opowiada o losach pięknej Ferminy Dazy, jej męża Juvenala Urbino oraz wielkiej miłości sprzed lat Florentino Arizy. Historia jest o tyle trudna, że rozbija się o wiele przyziemnych aspektów naszego jestestwa. Fermina wyszła za doktora, jako wysoko postawionego, szanowanego mężczyznę z klasą i pieniędzmi. Doceniając to, co od niego otrzymywała, przez lata była dobrą żoną i gospodynią, jednak serce jednak nie sługa. Każdy z bohaterów w trakcie lektury przechodzi przez młodzieńcze zauroczenie, małżeństwo z rozsądku, cielesne chwile uniesienia i raz idealizowaną, raz utopijną miłość. Morałem tej książki jest siła uczucia, którym jest miłość. Okazuje się bowiem, że kochając można przezwyciężyć fatum, pogodzić się z samotnością i wyjść z obronną ręką w wielu trudnych sytuacji, które gotuje nam los. 

Wychowanie w dobie Królewny Śnieżki czy Kopciuszka idealizujemy otaczający świat, ograniczając relacje do prostego “żyli długo i szczęśliwie”. Marquez pisze jednak, że sukcesem dobrej relacji nie jest jej długość a trwałość i wszystko to, dzięki czemu ludzie decydują się żyć u swojego boku. 

Czy w takim razie miłość istnieje? Co wpływa na to, że decydujemy się na związek z kimś, kogo nie znamy? Jakie cechy determinują to, że postanawiamy się związać, by wspólnie budować przyszłość? Nie raz czytaliśmy historie o zwaśnionych rodach, związkach z konieczności, albo korzyści materialnych. Co sprawia, że jesteśmy w stanie zagryźć zęby i pokornie przeczekać największe burze? Jak się dopasować? A jak przyjąć odrzucenie? Na te i wiele innych pytań odpowie Wam sam Gabriel Gracia Marquez. 
Sprawdź na stronie Wydawnictwa MUZA
Miłość w czasach zarazy to niezwykle mądra książka. Każdy czytelnik wysunie z niej własne wnioski, niekoniecznie takie same. Odniosłam wrażenie, że refleksje po lekturze często uzależnione są od sytuacji, w której właśnie się znajdujemy. Jesteście nieszczęśliwi? Samotni? A może kurczowo trzymacie się związku, w którym jest Wam wygodnie? Gorąco polecam. Przeczytajcie koniecznie tę książkę. Moim zdaniem nie bez powodu trafiła do kanonu światowej literatury, pokazując swoją ponadczasowość. :)

Rycerz Siedmiu Królestw - George R.R. Martin

Mam nieodparte wrażenie, że fani Gry o tron tylko wyczekują nowych smaczków, nawiązujących do kultowej serii. Czas płynie nieubłaganie, a w księgarniach nie pojawia się nawet plotka, zwiastująca premierę Wichrów Zimy. Czekając jednak na kontynuację, warto spojrzeć wstecz, bowiem wydawnictwo Zysk i S-ka przygotowało dla Was świetną propozycję, a mianowicie książkę Georga R.R.Martina Rycerz siedmiu królestw. Co Was czeka?


Publikacja pochodzi z nakładów Wydawnictwa ZYSK i S-ka i choć wielu z Was spodziewa się kontynuacji Pieśni Lodu i Ognia, bądź choć ciągłości zdarzeń, które mogą występować równolegle do przedstawionych sytuacji w Tańcu ze smokami, to Rycerz Siedmiu Królestw jest jedynie wprowadzeniem do całej historii.

Książka zawiera opowiadania, których fabuła została osadzona około stu lat przed  wydarzeniami mającymi miejsce w Grze o Tron. Głównym bohaterem powieści jest ciapowaty, ale honorowy rycerz, Dunk, zwany ser Duncanem Wysokim, który wraz ze swoim stosunkowo bystrym i inteligentnym giermkiem o imieniu Jajo, wpada w nie lada tarapaty. Każde opowiadanie dzieli pewien okres czasu, a więc czytelnik nie czuje się zagubiony w poszczególnych wątkach. Ma prawo zamknąć książkę, ukończywszy pierwszy rozdział, by spokojnie wyciągnąć z niego wnioski i z zapartym tchem śledzić kolejne przygody bohaterów. Nasi bohaterowie przeżywają typowo rycerskie perypetie, a zakończenie każdej z historii dla wielu może być ciekawym zwrotem akcji. Jesteście ciekawi, w co wplącze się Dunk? Komu będzie służył? Albo jak wyglądało Westeros, zanim serial zmodyfikował nasze wyobrażenia? Koniecznie sięgnijcie po tę propozycję. 


Sprawdź na stronie Wydawnictwa
Opowiadania zawarte w książce napisane są bardzo przyjemnym, plastycznym językiem. Sądzę, że żaden z fanów Pieśni Lodu i Ognia nie oderwie się od lektury, zanim nie zamknie książki, ale przyznam, że martwi mnie perspektywa osób, które nie potrafią zafascynować się opisami zbrojenia czy obyczajów, które królują w książce. Dla takich czytelników, Rycerz Siedmiu Królestw będzie nudną i mało ciekawą propozycją. Ja jednak przyznam, że nie zawiodłam się na tej książce i  uważam, że miłośnicy Martina powinni sięgnąć po tę propozycję. Niestety nie ma co się oszukiwać – nie znajdziecie tu idealnie uknutych intryg, nie zaznaczycie kart powieści z uśmierconymi bohaterami, ale spędzicie miły wieczór w doborowym towarzystwie. 

Jeśli więc jesteście zafascynowani piórem Georga Martina i jego fantastyczną krainą ta książka spełni Wasze oczekiwania. Najnowsza powieść to przepiękna, ilustrowana historia, która urzeknie każdego. Osobiście mogę polecić Rycerza Siedmiu Królestw obiecując, że powrócę do niej jeszcze kiedyś i opowiem Wam, czy nadal mi się podoba.

Stanisław Grzesiuk - Pięć lat kacetu

Macie książki, do których wracacie po latach? Historie, które niegdyś Was poruszyły i które chcielibyście poznać na nowo?


Pięć lat kacetu to powieść, którą znają niemalże wszyscy. Nie była, co prawda lekturą szkolną, jednak porusza ważne dla nas, Polaków, zagadnienia II Wojny Światowej. Stanisław Grzesiuk dzieli się swoimi wspomnieniami z obozów koncentracyjnych: Dachau, Mauthausen i Gusen, opisując je z humorem, brutalnością i olbrzymią klasą. Jak pisze wydawca, w maju 1958 roku książka trafiła do księgarń w całej Polsce i już po chwili została wyprzedana. Jeszcze nikt w historii polskiej literatury nie poświęcił tak dużo, by stworzyć książkę, opisującą jedne z najbardziej traumatycznych przeżyć ludzkiej jednostki. Pobyt w obozach koncentracyjnych to krocie cierpienia, strachu, głodu, ciężkiej pracy i walki o każdy kolejny dzień, kto więc chciałby przywracać demony przeszłości?

Najnowsze wydanie, które proponuje Wam wydawnictwo Prószyński i S-ka, to powieść porównana z rękopisami Stanisława Grzesiuka. Wszystkie fragmenty, które latami były usuwane przez cenzurę, zostały przywrócone, a także opatrzone komentarzami samego autora. Jeśli więc chcecie mieć tę powieść na swojej półce lub podarować ją komuś w prezencie, koniecznie szukajcie tego wydania.

Stanisław Grzesiuk w swojej książce jest niezwykle naturalny. Historia jest trudna, bolesna, ale i niezwykle precyzyjna. Wiele powieści nawiązujących do pobytu w obozach koncentracyjnych, traktuje temat ogólnikowo, a więc Pięć lat kacetu dzięki temu jest wyjątkowe. Grzesiuk opowiada o życiu więźnia, zdradza historie, dzięki którymi przetrwał to piekło, nie raz zaznaczając, że tylko przebiegłość mogła uchronić go przez szybką śmiercią. W książce nie ma tematów tabu. Pojawi się miłość, przyjaźń, głód, ból, homoseksualizm, braterska pomoc i lojalność. Nie raz również zostaniecie również postawieni przed ścianą z myślą „A co ja bym zrobił?”.

Sprawdź na stronie Wydawnictwa
Gorąco polecam Wam tę książkę. Pięć lat kacetu Stanisława Grzesiuka to powieść obowiązkowa, której nie może zabraknąć w Waszej biblioteczce. Autor nie analizuje zdarzeń, nie zastanawia się, „co by było gdyby”, a przedstawia suche fakty, opisuje swoje doświadczenia i obserwacje, dzięki którym czytelnik może samodzielnie wyciągnąć wnioski.  Bardzo się cieszę, że na rynku pojawiło się nowe wydanie tej książki. Mam szczerą nadzieję, że nie przejdziecie obok niej obojętnie. 

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

RECENZJA: Sztuka Kochania

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego