E.L. James - Pięćdziesiąt Twarzy Greya

19:35

Obrazek pobrany z Internetu
 Wszyscy najpierw rzucili się na Pięćdziesiąt Twarzy Greya uznając książkę za hit, po czym odsunęli ją w kąt, przysypali toną śmieci bo większość uznała ją za kiczowatą  historię z burżujskim gościem na czele.  Nie rozumiem, jak można być tak dwulicowym. Książka komuś albo się podoba, albo nie. I albo się ją czyta, albo odkłada na półkę. W czym problem? Szkoda tylko, że wszyscy, którzy uważają pozycję za ciekawą  przestali bronić jej imienia tylko dlatego, że masa hejterów stłamsiła ich opinię. Szkoda.
         
Ja z kolei publikację  E.L.James uważam za dobrą. Nie wspaniałą, nie cudowną, a po prostu dobrą. Autorka napisała książkę bardzo prostym, swobodnym językiem (przeczytałam ją i po polsku i po angielsku), a więc lektura wciąga i naprawdę jest przyjemna. Skonfundowała mnie jednak konieczność używania tabletu ponieważ posiadałam jedynie promocyjnego e-booka (książka, jak wszystkie zresztą, była strasznie droga!). Nie lubię jednak tych, nie wydrukowanych  powieści… No chyba, że ktoś sprawi mi Kindle ;)

Wróćmy jednak do książki. Pięćdziesiąt Twarzy Greya to chwilowa innowacja w literaturze dwudziestego pierwszego wieku. Dotychczas traktowana za tabu seksualność i zawarty w niej fetyszyzm umykał na drugi plan. Tu pojawiła się więc pani Erika, która pokazała kobietom, że poszukiwanie innych, nietypowych doznań jest czymś normalnym i nie powinno być powodem do wstydu. To oczywiście myśl przewodnia Pięćdziesięciu Twarzy Greya, jednak cały wątek wpisany jest w typowe love story nagminnie spotykane wśród literatury kobiecej. Powiem Wam jednak, z ręką na sercu, że naprawdę przyjemnie czytało mi się tę pozycję. Mimo męczącego wyświetlacza, mimo wiecznie rozładowanej baterii, mimo zawieszającego się urządzenia nie zraziłam się, a czekałam na premierę drugiej części przygód Christiana Greya i jego pięknej Any.

Fabuła książki zabiera nas do Seattle, przepięknego miasta w stanie Waszyngton. Główną bohaterką jest Anastazja Steel  - dziennikarka lokalnego brukowca, która poprzez zbieg okoliczności musi przeprowadzić wywiad z Christianem Greyem. Onieśmielona urodą biznesmena potyka się tuż w progu, a cała historia nabiera rozmachu. Co więc jest nietypowego w Pięćdziesięciu Twarzach Greya, no i gdzie te twarze? Sęk w tym, że szukać ich specjalnie nie musimy. Nasza urocza Ana nawiązuje sadomasochistyczne stosunki ze spotkanym elegantem. Grey z kolei nakłada na siebie najróżniejsze maski w celu dostosowania się do sytuacji, atmosfery. Wszyscy traktują go jako statecznego, poważnego kontrahenta, a on w domowych zaciszu spełnia swoje wyuzdane fantazje.

Liczne perypetie od rozmów z przyjaciółką, skrępowania wobec lokaja Greya, czy natarcie gosposi przyprawiają nas o salwę śmiechu, z kolei lot helikopterem w gwieździstą noc czy piękna wieczorowa kreacja sprawiają, że zazdrościmy naszej ślicznotce  i niejedna z pań chciałaby wedrzeć się w namiętne szpony Christiana. Nie widzę w tym nic złego, a tym bardziej nic dziwnego. ;) Która z Was, Drogie Czytelniczki, nie marzy o szarmanckim, inteligentnym pełnymi pasji mężczyźnie, który da jej raj na ziemi? No która? J

Zapraszam Was, tym razem Was wszystkich ;), do lektury. Nie tratujcie tej pozycji szablonowo. Nie słuchajcie zdania innych, a sami wyróbcie sobie opinię o Pięćdziesięciu Twarzach Greya. Książka nie zachwyca, jednak po okrzyknięciu jej bestsellerem, co drugie wydawnictwo wydało bardzo podobną pozycję. Może więc wydawać się bardzo tuzinkowa, jednak wierzcie mi, to wyjątkowo przyjemna propozycja na spędzenie wieczoru pod ciepłym kocem. 

You Might Also Like

0 opinii:

Dziękuję!

Recenzja filmu "Pitbull. Niebezpieczne kobiety"

Recenzja książki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego