A więc… Zatańcz ze mną?

18:54

Zatańcz ze mną to komedia wyreżyserowana przez Petera Chelsoma w 2004 roku, uświadamiająca nam, że we wnętrzu każdego człowieka kłębią się niezrealizowane, ukryte pragnienia. Tak też dzieje się w przypadku Johna Clarka, prawnika, który rozpoczyna przygodę z tańcem towarzyskim.

Jak to możliwe, że stateczny, dojrzały mężczyzna wiodący spokojne życie w Chicago,  postanawia rozpocząć sceniczne pląsy? Otóż, pewnego dnia nasz główny bohater  (Richard Gere), wracając z kancelarii, dostrzega enigmatyczną kobietę (Jennifer Lopez) spoglądającą przez okno lokalnej szkoły tańca. Oczarowany mężczyzna - na co dzień wiodący rodzinne życie wraz z kochającą go, wyjątkowo czarującą żoną (Susan Sarandon) – postanawia odwiedzić mury Szkoły Panny Mitzi. Przygoda bohatera rozpoczyna się, gdy zafascynowany urodą Pauliny, opłaca roczny kurs tańca i odbywa pierwszą godzinę zajęć.

Fabuła filmu odbiega od stereotypowych „love story” amerykańskiego kina, jednak daleko mu do godnego uwagi, pełnometrażowego filmu wysokiej klasy. Kryzys wieku średniego nie jest niczym porywającym w dzisiejszych czasach, jest jednak stosunkowo nietypowym i rzadko poruszanym tematem. Produkcja łączy ze sobą stateczne, spokojne małżeńskie życie, akceptację przemijania oraz wyrwanie się z sideł monotonii.
Bowiem, jak często mówimy, że nasze potrzeby i pragnienia ograniczają się do osób, które kochamy? A jak często zapragnęlibyśmy czegoś więcej?


"Twoje życie nie minie bez świadków, bo ja będę jego świadkiem"

„Zatańcz ze mną” to film, który warto obejrzeć, choćby dla zawartego w nim wątku miłosnego. John i Beverly tworzą idealną, dojrzałą parę. Darzą się szacunkiem, zaufaniem i przede wszystkim – miłością. Ich relacje pokazane są w bardzo przejrzysty, klarowny wręcz sposób. Żona potrafi zaakceptować „tajemnice” męża, i co więcej – choć oskarża go o zdradę i wynajmuje prywatnego detektywa – nadal pozostawia mu dozę prywatności do realizacji własnych mrzonek. Ona także chciałaby nauczyć się tańczyć, ćwiczy, gdy nikt nie patrzy, a finalnie – występuje wraz z mężem na pożegnalnym przyjęciu Pauliny.

Pamiętajmy, że Zatańcz ze mną, jest remake'em japońskiego dramatu pochodzącego z 1996 roku w reżyserii Masayuki Suo. W tym przypadku, jak i każdym innym, trudno zastąpić leciwe pierwowzory. Peter Chelsom nie zdołał zafascynować widzów jak kilkukrotnie nagradzany reżyser pochodzący z kraju Kwitnącej Wiśni. Warto też zaznaczyć, iż fatum XXI wieku jest barak pomysłów na dobrą komedię romantyczną. A jeśli już dojdzie do ekranizacji - pojawia się ona wśród niszowego kina, nie mającego szans na wybicie się spośród amerykańskich produkcji.


Zatańcz ze mną polecam na  romantyczne wieczory pod ciepłym kocem, z lampką wina. Miłego seansu!


You Might Also Like

1 opinii:

Dziękuję!

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

RECENZJA: Sztuka Kochania

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego