Przeprosiny i tęcza, czyli warszawskie paranoje

20:08

Jestem znużona, zmęczona i brak mi niekolokwialnych słów w słoniku. Pomijając obowiązki związane z pracą czy życiem prywatnym – studia postanowiły pochłonąć mój czas wolny, wycisnąć niczym cytrynę i wrzucić otchłań czeluści, nie brakuje mi jednak „resztek energii”, które zapragnęłam spożytkować na przejrzenie ostatnich wydarzeń ze Stolicy i muszę przyznać, że moje opadające powieki rozszerzyły się w niebywałym zdziwieniu.


Media pokazały Marsz Niepodległości jako jeden wielki bajzel. Burdę, która nie miała końca, totalne zniszczenia stolicy i namiastkę apokalipsy. Rosjanom z kolei zniszczono budkę stojącą przed płotem, ale przecież „był do atak na ambasadę”. Wybaczcie, bawią mnie już nagłówki poszczególnych tabloidów z serii Rosja domaga się przeprosin. Najlepszym komentarzem na ten postulat była odpowiedź SuperStacji (patrz rysunek). Niemniej jednak, ludzie robią z Marszu międzynarodowe pośmiewisko, które jest wyraźną ujmą dla jego uczestników. Smutne. Osoby zainteresowane niech poproszą o relacje ze strony uczestników i organizatorów projektu. Media zwykły wszystko wyolbrzymiać... 


Historia tęczy także jest fenomenalna. To nic, że osiemdziesiąt procent osób, które biorą udział w dyskusjach nigdy nie widziało jej na własne oczy… Bywa. Niemniej, co komu przeszkadza stojący na środku skrzyżowania kawałek blachy? Jeśli już komuś zamarzyło się ubarwiać Warszawę, zapłacić projektantom i wydać majątek na jej liczne renowacje, czy nie prościej dać sobie już spokój? Sęk w tym, że wszystkie problemy zaczęły się, gdy to nasze (swego czasu popularyzowane) środowisko homoseksualistów przywłaszczyło sobie ów stelaż uznając go za symbol tolerancji…

Żyjemy w świecie, w którym homoseksualizm tak naprawdę nigdy nie zostanie zaakceptowany. Co z tego, że inteligentne osoby uznają, że dopóki ktoś nie obnosi się ze swoją orientacją w każdy możliwy sposób, niech sobie będzie i nadal nikomu nie wadzi, skoro i tak znajdzie się chore środowisko, które rzuci się z łapami na kogoś tylko dlatego, że ma długą grzywkę… Absurd.

Nie rozumiem ludzi. Nie rozumiem mediów. Nie lubię niedoinformowanych dziennikarzy. 

*
Wybaczcie mi tak krótki wywód... Chciałabym znaleźć nieco więcej czasu, ażeby opowiedzieć Wam o mniej lub bardziej ciekawych wydarzeniach, jednak poziom mojego zmęczenia mówi sam za siebie. Obiecuję powrócić w pełni sił (za dwa tygodnie). Najbliższe dni będą dla mnie jednak serią kolokwiów i egzaminów, a co za tym idzie niewyspania i przemęczenia. Mam też całkiem pokaźną ilość literatury. Nie wiem, jak ja się uporam z tym wszystkim... 

Trzymajcie kciuki! :)

You Might Also Like

0 opinii:

Dziękuję!

Recenzja filmu "Pitbull. Niebezpieczne kobiety"

Recenzja książki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego