"Tu się kończy wielkość świata… Doczesnych trudów zapłata”

14:54


Każda nekropolia posiada swoje „motto” u bram. Każdy cmentarz „ożywa” 01 listopada. Dzień ten zwany jest dniem Wszystkich Świętych… Muszę przyznać, że uwielbiam święto to za swoją enigmatyczność. Możliwość swobodnej przechadzki wśród cmentarnych zgliszczy oświetlonych przytulnymi lampionami. To piękne miejsce! Szczególnie w ciemnościach.

Z roku na rok odwiedzam „cmentarz nocą”. Chadzając pomiędzy poszczególnymi grobowcami i pomnikami mijam zarówno opuszczone mogiły, jak i wystawne (porównywalnie do kaplic w dniu pochówku) kwatery. Serce kraje mi się na miejscu, gdy przechodzę obok tych samotnych, niczym nie przyozdobionych płyt, a czasem i gromadek piasku, wokół których spróchniały krzyż chwieje się na wietrze. Nawykłam więc do obłamywania jednej, zakupionej chryzantemy. Spacerując więc pozostawiam na każdej, opuszczonej mogile jedną gałązkę. Aby ktoś o nich pamiętał…Wiem, nie jest to normalne. Jest to wręcz dziwne i absurdalne. Ja jednak tak mam. Chcę tak mieć. Tak mnie wychowano i nauczono. Zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że lada dzień mój grób pozostanie zapomniany i nikt już nie będzie chciał go odwiedzać. Liczę wtedy, że znajdzie się kolejny samotny wędrowiec z jedną, jedyną gałązką chryzantemy.

Nie wiem, jak wygląda dzień Wszystkich  Świętych w dużych miastach, jakie aspiracje kierują poszczególnymi mieszkańcami i czy z pustymi rękami odwiedzają swoich bliskich. Wiem jednak, że małe miejscowości mają do siebie barokowy przepych, usilne pokazanie sąsiadom – i przede wszystkim zawistnej rodzinie – „Zobacz! Ja mam więcej! Moje było droższe!”. To naprawdę smutne… Doskonale widzę, co dzieje się w moim domu „Mam 46 zniczy… muszę jednak kupić jeszcze z dziesięć wkładów. Co będzie, jeśli okaże się to zbyt mało?”. Tak to właśnie wygląda. Niestety. Według mnie można postawić dwie, cztery świeczki, ale nie czternaście na jednym grobie. Przecież to oznaka „pamięci”, a nie „nastawiania ile wlezie”. Podobnie jest z kwiatami. „Kupiłam dwie chryzantemy, ale w sumie jest jeszcze trochę miejsca – idę po trzecią…trzy razy większą od poprzednich”. Mógłby ktoś wyjaśnić mi… po co?

Całe szczęście, że w moim domu obyło się bez tak horrendalnych zakupów w tym roku. Gdyby nie to – budżet ucierpiałby znacznie, a i niejeden lokalny złodziej zacierałby już ręce ochoczo. Tak. Ludzie kradną. Szczególnie te ładne i rzadko spotykane rzeczy, które osobiście wyszukuję tygodniami. Zabawny jest też plagiat. Nie wiedzieliście? Ach, już wyjaśniam. Od blisko dwóch, a może trzech lat zajmuję się układaniem kompozycji do wieńców i wiązanek. Nieważne, czy mówimy tu o bukietach pogrzebowych czy zwykłych  kwiatkach podarowanych bez okazji. Niemniej, jako osoba uzdolniona manualnie – uwielbiam konfekcjonować przeróżne konstelacje i przyznam, sprawia mi to mnóstwo radości. Problem polega na tym, że kiedy uda mi się wykombinować jakąś zawiłą strukturę – nie mija tydzień, a „sąsiad z naprzeciwka” ustawia bez mała identyczną u swoich bliskich. To zabawne.

Spodziewaliście się zapewne głębokich przemyśleń dotyczących samego Święta Zmarłych, Zaduszek, bądź jakiegokolwiek wątku związanego z kościołem czy religią. Postanowiłam jednak zająć się techniczną stroną 01 listopada, a więc pomarudzeniem i ponarzekaniem na ludzi. Przepraszam osoby, które poczuły się zawiedzione. Nie chciałam nikogo rozczarować, ani zasmucić. Teraz jednak wybaczcie, Drodzy Państwo, czas zacząć przygotowania do wieczornej przechadzki... 

You Might Also Like

0 opinii:

Dziękuję!

Recenzja filmu "Pitbull. Niebezpieczne kobiety"

Recenzja książki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego