Chyba coś się zepsuło...

16:11

Odnoszę dziwne wrażenie, że ludzie są zbyt zaaferowani Świętami. Wszyscy szaleją, sprzątają, wypieki tworzą już od kilku dni, choć w gruncie rzeczy apogeum i tak spadnie na wigilijny wieczór. Chcąc, nie chcąc wyjdzie na jedno, ale ile nerwów i stresu się najemy, to kompletnie inna sprawa. Na niedomiar atrakcji dzisiejsze lepienie pierogów nieco zbiło mnie z tropu. Całe szczęście, że wytrzymają one kolejne trzy dni w misce, a dokładniej - do 24 grudnia nie zaczną żyć własnym życiem.

Choinka stoi w garażu, pierników nie ma, pomarańcze, zamiast suszyć się naturalnie, leżą na kaloryferze, a 3/4 bombek zbił kot. Cudnie! Na szczęście nie zanosi się zbytnio na gości, a więc mogła będę w świętym spokoju poczytać książkę, wypić grzane wino stworzone wg świątecznej receptury i spałaszować pyszne ciasto na spółkę z kotem. Jak dla mnie, wizja ta jest idealna. :D

Ciekawi mnie jednak, jak tam Wasze przygotowania? Są tak samo opływowe, jak moje? Czy przykładacie się do świątecznych zobowiązań rozprawiając, co jeszcze należy zrobić?


You Might Also Like

3 opinii:

  1. szczerze? ja nienawidze swiat...
    pozdrawiam:) http://berenikatestuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja niestety w ogóle nie czuję tegorocznych świąt. Nie wiem czy to przez brak śniegu czy czegoś innego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam, że u mnie w tym roku ograniczamy się maksymalnie. pierogów i uszek nie lepimy, kupujemy domowe.. krokiety też przygotowujemy góra trzy , cztery potrawy jakiś placek i tyle. choinkę mamy w totalnym minimalizmie. tj. lampki tasiemka i szyszki.. dodatkowo jest malutka i stoi na półmetrowej donicy. także zupełnie inaczej niż zwykle:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja filmu "Pitbull. Niebezpieczne kobiety"

Recenzja książki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego