"Bóg nas nienawidzi?" czyli z drugiej strony "Californication"

09:09

Hank Moody w kwiecie wieku? A może Hank Moody w młodości? Jak sądzicie? Które określenie zdawałoby się idealne do opisania książki Bóg nas nienawidzi?  Trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi na te pytanie nawet największym fanom Californication, bowiem śledzenie bohatera na szklanym ekranie, a wertowanie powieści to dwie, zwykle mające niewiele ze sobą wspólnego, kwestie.

Książka opisuje nam zawrotne życie niekonwencjonalnej postaci, której losy śledzimy na antenie Comedy Central. Nie myślcie jednak, że opisany tu został scenariusz serialu, a więc lektura na nic nie zda się wiernym fanom Californication. Zapewniam Was, że na kartach powieści poznacie niestabilną emocjonalnie narkomankę, a zarazem wielką miłość bohatera, Daphne, przyjaciółkę od spraw trudnych i nierozwiązywalnych – Tanę, jak i jego pierwszą (o przyzwoitych dochodach) pracę, którą zdobywa idąc po „ósemkę” dla wuja Marvina. Bóg nas nienawidzi jest tak naprawdę wstępem do serialowych perypetii Hanka, bowiem książka wprowadza nas do wielkiego świata Nowego Jorku, korporacyjnych macek dealerów, a także nieposkromionej chuci Moody’ego, która towarzyszy nam przez kolejne lata i sezony Californication. Głównym motywem jest jednak przewijające się uczucie do pięknej K. czyli Katherine, dziewczyny rockmana, Nate’a, mieszkających w Hotelu Chelsea.

Książka napisana jest w bardzo bezpośredni, nietuzinkowy sposób. Autor nie szczędzi nam dosadnych, czasem wulgarnych dialogów, dokładnych opisów łóżkowych (choć miejsca nie winniśmy uważać za słowo klucz) ekscesów – słowem – widzimy życie młodego Hanka, czyli narwanego i niezaspokojonego dwudziestojednolatka, który co i rusz wpada w ogromne tarapaty.

Czy książka mi się podobała? Trudno stwierdzić. Do Californication podchodzę jak tzw. pies do jeża i do dziś obejrzałam wyłącznie kilka odcinków serialu. Jeśli jednak chodzi o wnętrze publikacji – tekst jest klarowny, podzielony na stosowne rozdziały, które opisują nam daną sytuację z życia Moody’ego, składającą się na ciąg zdarzeń, a więc książka nie męczy i nie nudzi nas niczym sienkiewiczowskie wypociny dotyczące opisów krajobrazu. Gdybym jednak miała ocenić elokwencję autora, to w wielu miejscach brakowało mi kilku zdań, by lektura stała się czystą przyjemnością. Część dialogów była zabawna i muszę przyznać, że nie zraziła mnie wulgarność propozycji. Uważny czytelnik odszuka też pomiędzy wierszami  istotne, życiowe mądrości, ale i utrzymane w stylu Californication dialogi. Oto jeden z nich:

- I teraz już nigdy się nie zakochasz.
- Wprost przeciwnie. Planuję zakochać się bardzo, bardzo wiele razy.
- Prawdziwa miłość to tylko żart?
- Żarty są zabawne. Prawdziwa miłość jest nie dość że trefna, to jeszcze niebezpieczna dla zdrowia.
- Kiedy psychopatka sprzeda ci kosę…
- Serio – mówię – Związki chemiczne w mózgu mamią cię, że coś do kogoś czujesz. I wtedy zaczynają się kłopoty. 

Komu więc mogę polecić książkę Bóg nas nienawidzi? Na pewno wiernym fanom serialu, którym odtwórca głównej roli, David Duchovny, skradł serce już w 2007 roku, ale i osobom, które dotychczas nie zaprzyjaźniły się z Hanky’em Moody’m, ale słyszały wiele pozytywnych opinii o produkcji. Książka jest szkicem, formą nakreślenia atmosfery panującej w produkcji,  a zarazem rzetelnym przedstawieniem charakteru głównego bohatera. Mam szczerą nadzieję, że wszyscy odnajdziecie w niej „coś dla siebie”

Za książkę dziękuję Wydawnictwu SQN:


You Might Also Like

7 opinii:

  1. Nie wiem czy dam rade zamówić to u SQN (data wydania troszeczkę wiekowa już) ale jeżeli mi się ta sztuka nie uda koniecznie muszę książkę kupić. Przyznaje się szczerze; nie miałam pojęcia o jej istnieniu... Należę do grona fanek serialu, więc zżera mnie ciekawość, czy książka dała radę oddać klimat i urok tego co można zobaczyć w telewizji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele opinii mówi, że klimatu nie oddaje, jednak ja serialu dobrze nie znam. Trudno mi ocenić codzienną atmosferę... Miłej lektury! :)

      Usuń
    2. Wiesz jak to jest: nie przekonasz się dopóki nie spróbujesz ;) Ale nie ukrywam, wymagania mam dość duże... Zobaczymy co tego będzie ;)

      Usuń
    3. Oj... to obawiam sie, że możesz mieć ciut zniesmaczoną minę :P

      Usuń
  2. Nie oglądałam serialu, a książka mnie raczej nie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jestem fanką "Californication", więc pewnie mnie nie zainteresuje...

    Pozdrawiam,
    W.

    OdpowiedzUsuń
  4. okładka ksiazki mnie zintrygowała, myslam ze to jakis kryminał ... a tu taka niespodzianka (nie zauwazyłam tej czerwonej kropy na górze)... serial widziałąm tylko kilka razy .. jakoś mnie nie ciągnie ...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja filmu "Pitbull. Niebezpieczne kobiety"

Recenzja książki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego