Recenzja "Imperium Wielkiego Kota" z okazja Międzynarodowego Dnia Kota!

10:38

Wszyscy wiemy, że koty to bardzo intrygujące zwierzęta. Można je lubić, bądź nienawidzić za liczne rany i zadrapania podczas swawolnych zabaw, ale nikt pewnie nie wpadłby na pomysł, że mogą istnieć najprawdziwsze w świecie kocie Gangi, które toczą między sobą walki o terytorium. Książka „Imperium Wielkiego Kota” opowiada nam historię zwaśnionych kocich  społeczności, a mamy tu do czynienia z Imperium oraz potężnym Gangiem, którego przywódca, Birbant, zawarł układ z bardzo chytrym i przebiegłym kocurem – Dżemem. Oba „światy” rozdziela wielki mur, po którym regularnie spaceruje Księżniczka – obiekt westchnień niejednego sierściucha. 


Naszymi głównymi bohaterami są dwa grube, osiedlowe koty. Jeden z nich wabi się Filip, któremu kocie Imperium nadało przydomek „Zbój”, a drugi nosi imię Gawron i jest leniwym, wygodnym kocurem, lubiącym najeść się do syta, wszczynając obserwacje zdarzeń z parapetu na drugim piętrze. Wydawać by się mogło, że puszysty, czarny kot nie miesza się w sprawy polityki i kompletnie nie interesuje go bieg zdarzeń pomiędzy jedną, a drugą stroną muru – nic bardziej mylnego! Punkt obserwacyjny Gawrona jest jedynym miejscem, z którego widać krzaki, płoty i garaże intryg Gangu Birbanta oraz poczynania – odpowiedzi – ze strony Imperium Wielkiego Kota. Niestety jego losy są najsmutniejsze w całej książce, ponieważ Gawron musi wyjechać wraz z Panią, a przygody, jakie spotkają go w „nowym domu” są bardzo przykre i bolesne. Zdradzę Wam tylko, że zostanie zaatakowany jednocześnie przez szczura oraz Karmelka, psa z sąsiedztwa, a co wydarzy się później – musicie sami przeczytać.

Gdy zaczęłam wertować książkę zastanawiałam się, czy to oby na pewno dobra historia dla przedziału wiekowego, dla jakiego jest przeznaczona. Na okładce bowiem widnieje poniższy  zapis „Bajka przeznaczona jest dla dzieci w wieku 7-12 lat”. Na dobrą sprawę jestem nieco starsza i naprawdę zostałam wchłonięta do kociego świata. Wraz z bohaterami odwiedzałam brudne śmietniki, śledziłam próbę porwania Księżniczki czy przeżywałam losy Wielkiego Kota i jego przyszywanej matki, Limby.

Książka jest tak naprawdę historią wielu kocich społeczności i wielu kocich jednostek, bowiem każdy z nich miał jakąś przeszłość – raz lepszą, raz gorszą – a i tak wielu z nich stała się bezdomną bandą, która w zimie nie ma, co włożyć do pyszczka, ani gdzie skryć się przez chłodem. Przestawienie, w tak namacalny sposób kociego świata sprawia, że książka jest idealną propozycją dla dzieci w wieku, w którym kształtują swoją osobowość. Wielokrotnie spotykamy sytuację, w której  dziecko ze Szkoły Podstawowej bierze za nic los zwierząt, bije je i kopie tylko dlatego, że stanęły mu na drodze, by otrzymać jakiś smakołyk do pustego brzuszka. Ja jestem osobą bardzo wrażliwą i troszczę się o los każdego, puszystego stwora, a więc mam szczerą nadzieję, że podobne zachowanie uda się wyklarować w kolejnych pokoleniach XXI wieku. Książka Teresy Kulik powinna stać się lekturą obowiązkową, ale nie realizowaną podczas nudnych zajęć języka polskiego, a czytaną przez rodziców z wyselekcjonowaniem  i opisaniem rzeczy dobrych oraz rzeczy złych. Tylko tak zdołamy wyklarować wrażliwość u swoich pociech, i tylko tak zadbamy o los zwierząt.

Cóż mogę powiedzieć, na koniec? „Imperium Wielkiego Kota” gorąco polecam wszystkim, ponieważ jest to świetna lektura dla dużych i małych. Książkę czyta się bardzo przyjemnie, język jest plastyczny, a kocie postaci wyraźnie zarysowane. Autorka miała naprawdę interesujący pomysł na fabułę powieści i przyznam, że nadal jestem ciekawa, skąd Pani Teresa czerpała inspirację, szczególnie jeśli w grę wchodzi śledzenie Dżema, albo kończąca powieść „Akcja Kolor”. 


Za książkę dziękuję Wydawnictwu Novae Res: 


------------------------------------------------------


Korzystając jednak z bardzo nietypowej i niekonwencjonalnej okazji, chciałabym wszystkim Kotom złożyć najserdeczniejsze życzenia mnóstwa łakoci i smakołyków, wygodnych legowisk i tuzina pluszowych zabawek z kocimiętką! 
Pogłaszczcie, proszę, ode mnie swoich milusińskich podopiecznych! :D


You Might Also Like

5 opinii:

  1. Podobno ludzie dzielą się na dwa typy: na tych którzy kochają koty i na tych, którzy jeszcze nie wiedzą, że je kochają. Kocham te zwierzaki i jako namiętan kociara z chęcią przeczytałabym tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja lubie czytac ksiazki dla dzieci, szkoda ze moj syn jest jeszcze za mały, ale bede mu na pewno za jakis czas czytac .... może o takich kotach ... brzmi ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam koty, a jako właścicielka rozpieszczonego kocura koniecznie muszę książkę przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka wydaje się być fajna, choć nie jest ani trochę w moim przedziale wiekowym :P Miłośniczką kotów jestem i sama posiadam przepięknego czarnego dachowca :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O kotach mogę bez końca, niezależnie od tego czy to bajka czy horror ;-) Kociaki oczywiście wymiziane na całego ;-) Im to dobrze, bo w Niemczech gdzie mieszkam ten dzień obchodzi się 8 sierpnia więc świętują podwójnie ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja filmu "Pitbull. Niebezpieczne kobiety"

Recenzja książki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego