"W kajdankach namiętności" Piotra Kołodziejczaka idealne na zimowy wieczór...

12:26

„Kiedy już raz założysz sobie kajdanki namiętności, wtedy zdjęcie ich wymaga nie lada wysiłku”

W kajdankach namiętności to kolejna powieść spod pióra Piotra Kołodziejczaka. Autor ma już na swoim koncie liczne książki obyczajowe, m.in. Wschody do nieba, Nie rób mi tego, bądź Kobieta niespodzianka, ale ja nigdy dotąd nie miałam styczności z jego twórczością. Zapytacie pewnie, czy stanę się teraz wierną fanką i zacznę wertować dotychczas wydane publikacje Kołodziejczaka. Odpowiedzi jednak na te pytanie nie znam, bowiem z jednej strony oczarował mnie świat intryg, a z drugiej – przecież nigdy nie lubiłam kryminałów…  Pozwólcie jednak, że przejdę do meritum mojej pracy i opowiem Wam, co nieco, o książce.

W kajdankach namiętności przeczytałam w  ciągu jednego popołudnia i nie zajęło mi to więcej niż 2,5 godziny, z przerwą na herbatę oraz zabawę z kotem. Przyznam, fabuła wydawała mi się dość prosta – główną bohaterką powieści jest Justyna, stateczna kobieta pracująca w firmie reklamowej, która wiedzie na pozór spokojne życie. Z czasem jednak traci kontakt z córką oraz podejrzewa męża o zdradę, któremu to postanawia odpłacić się w dość niekonwencjonalny sposób. Historia nabiera rozmachu, gdy zwykły seks (z zemsty) przeobraża się w emocjonalną więź, wpisaną w codzienny grafik, a w okolicy ulicy Parkowej dochodzi do serii morderstw „z młotkiem w ręku”. Trudno mi tutaj zdradzić Wam pewne okoliczności czy szczegóły, które nie rozwiążą książkowej zagadki wiedząc, że zakończenie przechodzi wszelkie oczekiwania niejednego czytelnika.

Lektura jednak nie jest zwykłą, sztampową opowiastką, którą z zapartym tchem przeczyta każdy. Zawiera w sobie wiele mądrości i życiowych porad, których szukać możemy wyłącznie pomiędzy wierszami.

„Wydawało mu się, że w związku dwojga kochających się ludzi raczej należy się wspierać. Uczestnictwo w rozwoju zawodowym i karierze osoby bliskiej powinno cementować związek.”

Książka Kołodziejczaka została podzielona na dwadzieścia pięć rozdziałów, które obejmują codzienne życie Justyny, spotkania z Barkiem (kochankiem), wydarzenia w pracy, a także opisy zbrodni poprzedzone „historią” ofiar oraz retrospekcje, pozwalające nam na zrozumienie fabuły i poczynań bohaterów. Nie ukrywam, że nigdy dotąd nie spotkałam tak klarownej publikacji, bowiem W kajdankach namiętności każdy rozdział ma przypisane pewne zdarzenie, którego ściśle dotyczy. To bardzo dobry sposób na przedstawienie poszczególnych faktów, ponieważ taka forma zapisu uniemożliwia zagubienie się w podczas lektury.

Jedynym elementem, na który chciałabym wrócić uwagę jest okładka, która ze względu na swoją pstrokatość kompletnie nie przypadła mi do gustu. Zakończenie książki wyjaśnia nam, dlaczego została ona przedstawiona w taki, a nie inny sposób (bynajmniej nie mówię tu o kolorystyce), jednak wielu czytelników (włącznie ze mną) podejrzewało, że będzie to kolejna opowieść w stylu Fifty Shades of Grey. Nic bardziej mylnego - historia okazała się  być powieścią obyczajową z rozbudowanym wątkiem kryminalnym, ale pomimo intrygującej fabuły nie mogę nazwać jej kryminałem. Niemniej jednak, gdybym miała ocenić książkę dałabym jej 7/10 punktów i gorąco poleciła wszystkim, lubiącym czytać pod ciepłym kocem. 


Za książkę dziękuję Wydawnictwu Borgis, Portalowi DoPoduszki.pl


You Might Also Like

7 opinii:

  1. Mnie osobiście trochę raziło, że autor, który jest chyba socjologiem tworzył swą książkę wykorzystując oczywiste prawdy czyli nic odkrywczego..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, i ja to zauważyłam, jednak nawet na tych podstawach można stworzyć coś nietypowego :)

      Usuń
  2. Nie jest to książka, którą muszę przeczytać w pierwszej kolejności, jednak w wolnym czasie z pewnością tak ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przychodzę z rewizytą :) Mam tę książkę, Czeka na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka książki paskudna, a tytuł też mnie nie przyciąga, a raczej odpycha, ale po tym co napisałaś w recenzji, to książka nie jest zła. Na luźny wieczór mogę się skusić, tym bardziej, że bardzo szybko się ją czyta.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie taka lektura na spokojny, niezobowiązujący wieczór. Spodziewać się tutaj nie możemy ani Kinga, ani Sparksa, jednak wiele osób ocenia ją pozytywnie. :)

      Usuń
  5. ta pozycja mnie zaciekawiła, jak gdzies zobacze to pewnie kupie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

RECENZJA: Sztuka Kochania

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego