Kartka z kalendarza + przypomnienie o KONKURSIE :)

09:09

Witajcie Kochani,

Jak mijają Wam marcowe dni? Mi udało się wykaraskać z tego nieszczęsnego przeziębienia. W sumie miałam dwutygodniowe zwolnienie, a momentami myślałam, że zdołam wypluć płuca podczas kaszlu. Nikomu nie życzę takiej infekcji, to naprawdę paskudna sprawa... 

W ogóle to dziękuję Wam za odwiedzanie Pastelowego. Co prawda nie miałam dostępu do komputera, a post konkursowy i recenzję książki "zaplanowałam" do publikacji. Miłe jednak okazało się, że liczba odsłon nie spadła poniżej 60, a nawet chętnie komentowaliście Bloga. Dziękuję! :) Mam dla Was też nowe wieści - Pastelowy Niecodziennik współpracuje w Wydawnictwem Feeria! 

Nie wiem, jaką macie pogodę z innych miastach, ale Warszawą jestem wprost oczarowana. Świeci słoneczko, jest naprawdę ciepło i przyjemnie - aż żal siedzieć w domu. Zauważyłam jednak, że dopadł mnie typowo kobiecy problem - nie mam się w co ubrać! Pogoda się zmienia, w zimowym płaszczu nie ma sensu już chodzić, w trampkach biegać nie lubię, a w szafie same tuniki na długi rękaw, albo wełniane swetry (jestem baaardzo ciepłolubną istotą). Trudna sprawa. Co więcej, mam zimowe kozaki, botki "do nieba", albo trampki, których nie lubię. Wiem, że to tylko gadanie, bo jak ktoś pogrzebie to znajdzie kilka par szpilek, albo przeróżne bluzeczki, aczkolwiek są to rzeczy, których już "nie lubię".

Zauważyłam też bardzo smutną, kobiecą przypadłość. Zimowe wieczory odłożyły się w moich boczkach i przeraża mnie fakt, ile wysiłku może kosztować mnie choć minimalny powrót do formy. Swego czasu przegrzebałam już Internet, odnalazłam trening z Mel B i powoli zbieram w sobie ambicje, by znów zacząć ćwiczyć. Znalazłam też moje niegdyś ukochane hula hop, ale aż ciarki mnie przechodzą na myśl, że ta półkilogramowa obręcz może spaść na moje biodra. :D Na chwilę obecną jednak pora zrezygnować ze słodkich łakoci (obiecana WZ-tka oczywiście nie mieści się w tych ścisłych zasadach) i odstawić kawę (choć zdradzę Wam, że przestała mi smakować o kiedy jem więcej owoców). Przyznam się Wam, że zrobiłam już pierwszy krok, nawet pierwsze dwa kroki - kupiłam nareszcie stewię, by wyrzucić aspartam z mojego menu, a także zjadam codziennie sałatkę owocową. Tyle szczęścia w jednej miseczce! Postawiłam sobie nawet deadline, w kolejnym tygodniu chcę kupić rolki. Odkładam to i odkładam, a rolek ani śladu. Ciekawe, czy tym razem mi się powiedzie. :D Polecacie jakieś firmy? A może sprawdziliście już jakiś konkretny model? 

Wiem, że mojego bloga czyta wiele osób zajmujących się kosmetykami. Czy w takim razie możecie polecić mi coś, cokolwiek na poprawę cery? Po tej dziwnej chorobie  zauważyłam, że podkład kompletnie "nie trzyma się" mojej twarzy. To bardzo źle wygląda, a zarazem wpędza w paskudne samopoczucie... Próbowałam już maseczek regenerujących, oczyszczających, kremów nawilżających, zasypek, olejków, nawet maści cynkowej i nic! Nie wiem już, co mogę zrobić i wcale mi się to nie podoba. :(


Pyszności na dziś? 
- kiwi
- banan
- melon
- ananas
- mandarynka
- truskawki

 Polecam każdemu smakoszowi :D 


Przypominam Wam też o Pastelowym Konkursie. Zabawa trwa do końca miesiąca, a więc macie jeszcze mnóstwo czasu na zgłoszenia. Zapraszam >>TU<< Ja za to powoli rozprawiam, jaką niespodziankę przygotować Wam w kwietniu... czas jednak pokaże, co listonosz przyniesie. :D

Na mnie już pora. Życzę Wam wszystkim udanego piątku! :))

You Might Also Like

10 opinii:

  1. Dobrze, że już wyzdrowiałaś. Co do cery, to miałam całe życie taką przypadłość. Radziłam sobie z tym dobrym peelingiem (obecnie używam szafirowego Yoskine - mocno zdziera), potem krem nawilżający i... podstawowa rzecz - duuuuużo wody do picia. Odkąd pilnuję tych minimum 2 litrów wody dziennie, jest lepiej. Znacznie lepiej. Możesz jeszcze spróbować oczyszczania wewnętrznego - drożdżami. Dzięki temu można się nawet pozbyć czyraków ;)

    A truskawki jeszcze są bez smaku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ale nie ukrywam, że drożdże mnie zawsze przerażały xD Pora się chyba przełamać, bo naprawdę humor mi się psuje, jak próbuję się ogarnąć o poranku :/ Kupię może taki krem "zimowy", on bardzo nawilża skórę i zobaczymy :))

      P.S. Mam już sposób na truskawki. Całą sałatkę wystarczy zrobić godzinę, dwie przed jedzeniem tak, żeby puściła soki. Wtedy i truskawki przestają być drewniane :D

      Usuń
  2. Moje ulubione owoce, pychota!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jakoś wolę warzywa niż owoce i wiem na pewno, że od KAWY nic mnie nie odciągnie ! Sama bym coś ze sobą zrobiła, ale mi się nie chce. Taka prawda :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ pyszności! Smacznego :)

    Pozdrawiam,
    W.

    OdpowiedzUsuń
  5. pysznie wyglądają te owoce :)

    OdpowiedzUsuń
  6. oj... dzielna jestes...nie wyobrażam sobie rezygnacji ze słodyczy - łasuch ze mnie niesamowity. Jeśli nawet wymyślałam sobie rezygnację ze słodyczy to i tak podjadałam:D A problem z "nie mam co na siebie wlożyć" to chyba odwieczny problem kobiet:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już chyba osiągnęłam mistrzostwo w "nie mam się w co ubrać" aczkolwiek do diet zwykle brakuje mi cierpliwości i... Czasu, choć może brzmi to zabawnie :D

      Usuń
  7. Sałatka wygląda przepysznie! :) Uwielbiam takie owocowe :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

RECENZJA: Sztuka Kochania

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego