"Puść już mnie", czyli Piotr Kołodziejczak po raz trzeci....

10:10


Puść już mnie to kolejna książka Piotra Kołodziejczaka, która trafiła w moje ręce. Jest niejako kontynuacją znanej mi już publikacji Kobieta niespodzianka, bowiem główną bohaterką jest  Ewelina – businesswoman, będąca skrajną feministką.

 Książka ma nam pokazać, że pewne zdarzenia potrafią zmienić nasze życie. Czasem podejmowane decyzje są dobre, inne absurdalne i nijak nie akceptowane przez społeczeństwo. Charakter Eweliny ukształtował toksyczny związek. Użyta przez Kołodziejczaka retrospekcja pozwala nam zweryfikować źródło problemu, wokół którego została osadzona fabuła książki.

Ewelina była niegdyś zamężna. Dokładała wszelkich starań by zarówno związek, jak i relacje obojga partnerów rokowały przykładnym i godnym pozazdroszczenia małżeństwem. Niestety Rafał, albo nie potrafił docenić jej uczuć, albo czuł się stłamszony w sidłach dziewczyny ponieważ nie dość, że zapił rocznicę, to postanowił ją zdradzić. Mało która kobieta nie poczułaby się dotknięta czy urażona w takiej sytuacji. Eweliną historia trzyletniego małżeństwa wstrząsnęła na tyle, że postanowiła odizolować się heteroseksualnego świata. Prowadzi rodzinną firmę, w której pracują wyłącznie kobiety, a żaden mężczyzna nie ma prawa wstępu. Jak jednak pokierowane zostaną losy bohaterki, gdy na horyzoncie pojawi się intrygujący fizjoterapeuta o imieniu Jan? Jak na przywracanie harmonii życia zareaguje były mąż kobiety, który  ponownie pojawia się podczas ich rocznicy? I przede wszystkim - kogo ponownie poślubi Ewelina? O tym dowiecie się, gdy przeczytacie książkę. Ja nie pozwolę sobie na uchylenie tego rąbka tajemnicy, bowiem cała przyjemność z lektury umknie Wam w mgnieniu oka. J

Puść już mnie jest trzecią książką Piotra Kołodziejczaka, którą przeczytałam. Muszę przyznać, że przy takiej znajomości pióra i twórczości autora, książki zdają się być bardzo przewidywalne. Zakończenie nie wzbudza już tak skrajnych emocji, a niektóre wątki są aż nadto oczywiste. Niemniej, lektura nadal jest przyjemna. Książki Kołodziejczaka pochłania się w przeciągu jednego popołudnia. Nie mniej, nie więcej. 

Zachęcam więc Was do zaprzyjaźnienia się z tą propozycją. Czego chcieć więcej, niż przyjemnej, lekkiej lektury po pracowitym dniu?  Dla mnie publikacje autora są takim odizolowaniem się od rzeczywistości kiedy wiem, że nie mogę sobie pozwolić na kilkutomową sagę, którą mam od tygodni na półce. Czasem każdy z nas potrzebuje prostych książek, które pomagają się zrelaksować. Tutaj mistrzem pióra jest Piotr Kołodziejczak, który wiernie opowiada o kobiecych problemach i perypetiach. Co więcej, opowiada często o zdarzeniach realnych i codziennych. 

Za Puść już mnie dziękuję Wydawnictwu Borgis: 




You Might Also Like

2 opinii:

  1. Ja też uważam, że warto przeczytać. Lektura na jeden wieczór.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nic jeszcze nie czytałam tego autora ...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

RECENZJA: Sztuka Kochania

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego