"Homeopatia" Beaty Moksa-Kwodzińskiej, czyli nowy sposób na leczenie popularnych chorób

09:09

Jestem absolwentką klasy biologiczno – medycznej, a więc wiedza z zakresu homeopatii czy skuteczności/działania konkretnych kompleksów nie jest mi obca. Sięgając jednak po książkę pani Beaty Moksa-Kwodzińskiej miałam szczerą nadzieję, że rozszerzę swoje horyzonty, poznam ciekawe, dotąd skrywane przede mną ciekawostki z zakresu stosowania leków homeopatycznych, albo chociaż uda mi się przypomnieć postawy związane z medycyną niekonwencjonalną. Okazuje się jednak, ze książka pt. Homeopatia jest tylko „troszkę” ciekawą propozycją. Dlaczego tak uważam? Już Wam opowiadam.

Poprosiłam o egzemplarz recenzencki książki z czystej ciekawości. Miałam nadzieję, że otrzymam maleńki wielkością, ale bogaty treścią poradnik o stosowaniu, tworzeniu, działaniu poszczególnych kompleksów na rozmaite przypadłości. Okazało się jednak, że otrzymałam książeczkę, w której ulubionym sformułowaniem stosowanym przez autorkę jest zdanie: „[zastosowałam] kompleksy opracowane przeze mnie”. Może i jestem staroświecka, ale gdy powtórzyło się to dwu-, trzykrotnie to miałam wrażenie, że oglądam reklamę telewizyjną, choć stosowniej – autoreklamę.

Słowem wstępu, w homeopatii chodzi o to, żeby zastosować od pokoleń  znaną zasadę „podobne leczy podobne”. Leczymy się więc rozcieńczonymi roztworami substancji, które wywołują symptomy u osób zdrowych. Ma to na celu pobudzenie układu immunologicznego do intensywniejszej pracy, a co za tym idzie - ma wesprzeć organizm w samodzielnym zwalczaniu choroby, bez konieczności przyjmowania środków farmakologicznych o chemicznym składzie. Takim przykładem może zdawać się szczepionka ochronna, bardzo popularna w środowiskach medycyny konwencjonalnej, jednak homeopatia bierze nad nią górę. Dlaczego? Ano dlatego, że zapewnia brak skutków ubocznych i wszelkich niepożądanych następstw choroby – zaznacza autorka.

Po leki homeopatyczne sięgają zwykle osoby, które wielokrotnie sparzyły się na stosowaniu chemicznych środków i substytutów, będących często mało wydajnymi i kompletnie nieskutecznymi. Autorka wprowadza nas do swojego świata, a wie o czym mówi, skoro opracowała 213 stosowane kompleksy. Od 11 lat związana jest homeopatią, a od 7 tworzy własne leki.

Publikacja składa się z sześciu rozdziałów. Pozwolę sobie omówić je jednak od końca, bowiem dwa ostatnie zajmują aż czterdzieści dwie strony. Jeden nosi tytuł „Leki homeopatyczne, które polecam”, a drugi „Rodzaje opracowanych przeze mnie kompleksów”. Jest to więc element, który mógłby zostać zastąpiony adresem strony internetowej, a zająłby wtedy wyłącznie jeden wers. Prawdopodobieństwo, że ktoś skorzysta z wymienionych przez autorkę kompleksów jest wyjątkowo małe. Każdy z nas, kiedy ma zapalenie zęba, albo pasożyty pobiegnie bezpośrednio do lekarza, bądź farmaceuty, zamiast wertować poradnik, który „gdzieś leży” szczególnie, jeśli jego wnętrze jest wyjątkowo chaotyczne. Mamy tutaj na jednej stronie wypisane preparaty na ból zęba, nadciśnienie, ale i nagłą, szybką utratę wagi. Sugerowane leki powinny być nieco bardziej dbale pogrupowane, bowiem żaden czytelnik nie lubi kartkować całej książki, by znaleźć konkretny kompleks. Inną sprawą jest wydanie. Brakuje tutaj pogrubionej czcionki, sugerującej kolejny rozdział, albo wyszczególnienia danych preparatów, bądź ich kategorii. Sądzę, że należy zadbać o to przy realizacji II wydania książeczki. Wstęp oraz pierwsze cztery rozdziały to podstawowe informacje dotyczące homeopatii, stosowane przez autorkę substancje w życiu codziennym oraz nieco budzące kontrowersje sposoby leczenia m.in. zawału serca u własnej matki. Uważam, że w tej części stosowniejsze byłoby zamieszczenie przykładu obcej, niezwiązanej koligacjami rodzinnymi osoby, ponieważ przedstawianie historii znajomych nie rujnuje, ale i nie wzbudza zaufania czytelników.

Homeopatia, jako dziedzina nauki, ma swoich zwolenników oraz przeciwników. Pisze o tym autorka, ale i wiemy o tym sami. Co w tym dziwnego? Niewiele osób wierzy w sukces, i co istotne nieinwazyjność takiego sposobu leczenia. Autorka zachwala tę metodę leczenia, ale co sądzi o niej XXI wiek?


Za książkę dziękuję Wydawnictwu Nova Res:


You Might Also Like

8 opinii:

  1. Lubię czytać o alternatywnych sposobach leczenia, mam kilka książek w swojej biblioteczce z pogranicza tego tematu. Jeśli będę miała okazję to zajrzę i do tej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że może być to ciekawa i ucząca czegoś lektura :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam gdzies ten poradnik, przyznam, że tytuł jest ciekawy i zachęca, gorzej z wnętrzem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Taka wiedza na pewno mi się przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś homeopatia do mnie nie przemawia.
    Chciałam wierzyc ale sie nie udało. Homeopatyczny lek na ząbkowanie nie działa i jest drogi jak na 10 aplikacji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie żaden lek nie działał, a stosowałam na dolegliwości związane z bólami brzucha, zębami ect. :) Autorka książki jednak zapewnia, że leki te działają o niebo szybciej przy ostrych dolegliwościach, a ich efekty widać prawie "od ręki"... Co innego, przy długotrwałym stosowaniu oczywiście :) Ceny, racja, są przerażające...

      Usuń
  6. Kilka ładnych lat temu (jakieś 20) miałam do czynienia z homeopatią. Pediatra mojej siostry była lekarzem homeopatą (już jest na emeryturze). Żeby było śmieszniej, rzeczywiście przepisywała nam homeopatię, która była jeszcze wtedy tania, ale tylko w lekkich przypadkach. Nigdy, ale to przenigdy w ostrych. Poza tym wiedziała dokładnie której firmy ma to być. Innej wręcz zakazywała kupować. I rzeczywiście to działało. Dlatego uważam, że mimo hurraoptymizmu autorki, nie warto ufać osobom bez wykształcenia medycznego, które nie praktykują, bo najzwyczajniej w świecie nie są w stanie posiąść dostatecznej wiedzy o ludzkim organizmie. A z tego co wygooglałam, ta pani nie ma z medycyną nic wspólnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz świętą rację, ale też jest taka zależność, że nie na wszystkich dane leki działają. Ktoś może coś zachwalać, a innemu na nic się konkretny kompleks nie zda. Moja mama teraz zaczęła stosować leki homeopatyczne z nadzieją, że uda jej się uniknąć operacji, ale chodzi na konsultacje do prof. nauk medycznych, który dodatkowo zajmuje się i zielarstwem i tworzeniem kompleksów. Ja w skuteczność w naszych czasach chyba nie uwierzę. Wiele osób po prostu stara się za wszelką cenę zarobić na swoich wynalazkach, które mniej lub bardziej powielane są przez inne osoby. Prawie nikt już nie wymyśla leków na kolejne schorzenia, a wszyscy bazują na tych samych... Co więcej, patrząc na homeopatów, chyba ufniejsza byłabym w stosunku do mojej babci, która całe życie krążyła wokół ziół, naparów i innych cudów, podobno też leczniczych... :D

      Usuń

Dziękuję!

Recenzja filmu "Pitbull. Niebezpieczne kobiety"

Recenzja książki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego