Kilka Pastelowych słówek i wyniki losowania! :)

05:45

Kochani Pastelowicze,

Chciałam się Wam pochwalić, że nareszcie kupiłam rolki. Okazuje się jednak, że tak długo już na nich nie jeździłam, że strasznie źle radzę sobie z utrzymaniem równowagi przy osuwaniu się z górki, albo przy najprostszym w świecie hamowaniu. Zapewne wygląda to komicznie z perspektywy obserwatorów, ale mi wcale nie jest do śmiechu... xD Wydałam majątek! Kupiłam nieszczęsne (i polecane Rollerblade), ale chyba zabiorę je do domu na święta i dopiero wtedy przetestuję wszystkie możliwości - zarówno swoje, jak i ich :D W każdym razie, z jednej strony zakup mnie cieszy, z drugiej przyprawia o dreszcze...

Podczas wczorajszego powrotu z zajęć zawzięcie goniłam swój cień.  Bawiło mnie nawet porównanie, że Bridget Jones niegdyś goniła za rozumem... :) Mi co prawda takie ekstrawagancje są już zbędne, z pustego i Salomon nie naleje, więc pozostał tylko cień. Jak widać - pięknie uchwycony na fotografii :D 

Swoją drogą - oprócz rolek - kupiłam tez płaszcz. Taką dłuuugaśną, wiosenną parkę z Croppa, ale też chodziłam ze zwieszoną głową na myśl, że przecież wydałam majątek! Podróż tramwajem z kolei natchnęła mnie do napisania jednego, a nawet dwóch felietonów, a  dzisiaj planuję upiec pyszną WZ-tkę :D Od kolejnego tygodnia zaczynam laboratoria z administracji baz danych (chyba, głowy nie dam, jak nazywa się przedmiot), a więc warto wykorzystać tę ostatnią okazję na kuchenne rewolucje. Trzymajcie kciuki! :)

Muszę Wam też opowiedzieć o bardzo smutnej sprawie. Zauważyłam, że mój blog przestaje być moim blogiem. Otrzymuję mnóstwo książek, co cieszy mnie niesamowicie, ale świadomość 10-15 publikacji na półce wywołuje u mnie dziwną presję. Przestałam pisać Wolne Felietony, Pastelowe Zapiski są jedynie formą poinformowania Was o bieżących sprawach. Założyłam Pastelowy Niecodziennik, by mieć swój własny, maleńki zakątek Internetu, w którym mogę podzielić się z Wami nie tylko relacjami, recenzjami, ale i własnymi przemyśleniami. Nie uważam się za nudną, sztampową osóbkę, która potrafi wyłącznie zanudzać swoich Czytelników. Sądzę, że w każdym artykule można odnaleźć coś dla siebie, choćby miało być to jedno zdanie zapisane wśród setek innych. Oby wyszedł mi zakalec, jeśli się mylę, ale chciałabym nieco zweryfikować swoje podejście do Blogosfery... Czy to dobrze? Nie wiem. Chciałabym mieć czas na obejrzenie filmu i podzielenie się z Wami recenzją, wyjście do teatru, konferencję, jakikolwiek event, który wyda się być ciekawy. Zrobić tak, aby Pastelowy Niecodziennik ożył bieżącymi wydarzeniami. Ponadto, bardzo lubię czytać Wasze notki i artykuły. Mam na co dzień mnóstwo obowiązków, ale chętnie odwiedzam Wasze Blogi... Co jednak począć, gdy w grę wchodzi przeczytanie kilkudziesięciu stron więcej danej książki? Momentami mam ochotę zamknąć laptopa, trzasnąć wszystkim i zostawić bloga samego sobie... Szkoda mi jednak, bowiem mam fantastyczne współprace, świetne relacje i kontakty oraz Was, Drodzy Czytelnicy. Problem tkwi we mnie, ponieważ zaczęłam traktować stronę jako formę niecodziennej pracy. Są książki, które i tak kupiłabym w księgarni zaraz po wypłacie, ale są i takie, które czytam przez palce przez kilka godzin nie dlatego, że chcę, ale dlatego, że muszę. Wiem, że brzmi to dość absurdalnie, ale załączył mi się paskudny tryb "muszę przeczytać książki jak najszybciej". Muszę i kropka. Odbieram sobie jednak tym całą przyjemność związaną z lekturą danej propozycji, a to zaczyna być przykre. Wielu blogerów otrzymuje od Wydawnictw książki, zastrzegając sobie przy tym czas na przeczytanie danych propozycji. Ja, nie wiedzieć dlaczego, ubzdurałam sobie, że kilka dni to idealny termin i taka współpraca będzie najbardziej zadowalająca dla osób, które dane publikacje mi przekazują. W tym ostatnim na pewno mam rację, jednak nie to jest najważniejsze... Nie wiem, czy uda mi się zmobilizować i zebrać myśli do kolejnych propozycji. Wiem za to, że muszę zmodyfikować swoje podejście, oraz że w kwietniu nie zobaczę już kuriera... :D

Na Facebooku pisałam już Wam, że otrzymałam bardzo, bardzo miły prezent od Wydawnictwa ZYSK i S-ka.  Przesyłkę przywiózł kurier, a gdy zdjęłam folię, paczka prezentowała się tak:


A kiedy już zajrzałam do torebeczki, moja przesyłka wyglądała tak! Kto zazdrości? A kto ma już taki komplet na swojej półeczce? :D W każdym razie, jeszcze raz chciałabym podziękować Pani Ewelinie, bowiem to dzięki uprzejmości tej Pani otrzymałam książki. :)




Ja tutaj sobie piszę i piszę... a Wy czekacie na wyniki :D Postanowiłam wypisać sobie wszystkie zgłoszenia na karteczce, pociąć ja na małe kawałeczki i wylosować zwycięzcę! Początkowo sytuacja papierowa wyglądała tak:


Ale po chwili kartki ładnie poskładałam i wrzuciłam na szklanej miski:


Po czym postanowiłam rozpocząć losowanie. Niestety, aby całą procedurę przeprowadziła moja siostra, musiałabym zaczekać z tym do świąt. Obawiam się jednak, że zaczęlibyście się niecierpliwić... :P 

Niemniej, wylosowany kwadracik pokazany został na kartce niżej: 


A laureatką jest właścicielka Bloga Moje Damskie Myśli: 


Czekam na kontakt mailowy z danymi do wysyłki. Jeżeli nie otrzymam informacji zwrotnej w przeciągu 3 dni - wylosuję kolejnego laureata. :D W gruncie rzeczy zabawne jest to, że właścicielka bloga zgłosiła swój udział... jako pierwsza. 
Gratuluję Zwyciężczyni! 
Wszystkim jednak gorąco dziękuję za to, że wzięliście udział w zabawie. 


Czy interesują Was kolejne konkursy? Zastanawiam się, jaką książkę sprezentować Wam w następnej rozgrywce. :D Mam do Was jednak wielką prośbę. Napiszcie mi, proszę, czy wolicie konkursy "dla leniwych" czy zmagania wymagające od Was kreatywności? 

You Might Also Like

10 opinii:

  1. Buuuu, znowu nie ja :(
    Gratuluję laureatce! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto wie, może w kolejnym Ci się powiedzie?:D

      Usuń
    2. Kto wie? Może w kolejnym Ci się powiedzie? :D

      Usuń
  2. Jaki wspaniały prezent od wydawnictwa, jestem pod wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O strasznie się ciesze. To będzie pierwsze spotkanie z tym autorem.

    Trochę to przykre co napisałas o czytaniu, bo musisz. Ja nie współpracuję z żadnym wydawnictwem. Książki kupuję nowe, używane lub pocę się w konkursach w bitwach o książki, bo muszę odciążać wydatki na książki :). Ale przede wszystkim to są ksiażki, które chcę przeczytać, bo mnie zainteresowały.

    Kolekcji Bridget Jones Ci zazdroszcze ! Pięknie wydane babskie czytanki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, piękne. Tobie z kolei jeszcze raz gratuluję! :) Mam nadzieję, że książkę miło będzie Ci się czytało. To tak naprawdę lekka propozycja na jeden wieczór. A kwestie czytania - sama sobie narzuciłam absurdalny rytm. Czas go zwalczyć! :)

      Usuń
  4. Bridget Jone nie za bardzo lubię tak jakoś ale może dam jej 2 szanse ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg mnie książki są tak lekkie i swobodne, że idealnie wpasowują się w wiosenny nastrój :D

      Usuń
  5. Gratuluję laureatce :)
    Nic się nie zmieniło nadal zazdroszczę Ci książek o Bridget! ;P
    Kochana doskonale Cię rozumiem, uwielbiam czytać :) . Ale dużo czasu zajmuje pisanie, a też bardzo lubię odwiedzać inne blogi, czytać wpisy i komentować. Niekiedy na pogodzenie tego wszystkiego jest za mało czasu.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja filmu "Pitbull. Niebezpieczne kobiety"

Recenzja książki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego