Słowniki w dłoń! Czyli "małe Conieco" o językach obcych....

08:57

Angielski, niemiecki, francuski, włoski, hiszpański, japoński…  a wszystkich ok. 7 tysięcy. Dużo? Owszem! Emil Krebs, Polak władający największą ilością języków obcych znał ich 68 w mowie i piśmie, a zmarł… na udar mózgu. Czy choroba niedokrwienna ma coś wspólnego z wyjątkowo rozległą wiedzą? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na te pytanie, jednak badania przeprowadzone w 2004 roku na mózgu Krebsa wykazały, iż jego lewa półkula (odpowiadająca m.in. za mowę i zapamiętywanie) była niezwykle przerośnięta. Czy to samo dzieje się w naszych głowach, gdy zabieramy się za naukę? Owszem! Dlatego ważne jest, aby każdy z ośrodków rozwijać równomiernie – wzmaga to zdolności analitycznego myślenia, a tym samym pobudza wyobraźnię. 

Wróćmy jednak do języków obcych i tego, czy warto się ich uczyć. Otóż, wstąpienie Polski do Unii Europejskiej przyniosło nam nieoczekiwany napływ obcokrajowców do większych aglomeracji kraju, a świadomość, że my także możemy swobodnie zwiedzać Europę, napawa nas nie lada optymizmem – wystarczy przygotować odpowiedni fundusz wakacyjny, ubezpieczyć się na wszystko, co może zniweczyć nasze plany, kupić olejek do opalania, przypomnieć sobie podstawy języka angielskiego, i w drogę!  
Wyruszamy do Paryża, nie znamy języka francuskiego, a chcemy zamówić posiłek w 58 Tour Eiffel – jak to zrobić? Możemy wskazać palcem na losową potrawę w Menu i przywodząc na myśl losy Jasia Fasoli – otrzymać porcję surowego mięsa. Jeśli jednak chcielibyśmy tego uniknąć, ponownie, z pomocą przychodzi nam język angielski.
Dlaczego to właśnie brytyjski native language stał się językiem międzynarodowym? Każdy, kto choć odrobinę liznął historii wie, że to właśnie Wielka Brytania wiodła prym ekspansji kolonialnej. Mieszkańcy tamtejszych rejonów wiedzieli, że osłuchanie z językiem i próba przedostania się wraz z flotą morską na Zielone Wyspy da im możliwość poznania nowego, lepszego życia. Chłonęli więc poszczególne słowa i zwroty mając nadzieję na realizację utopijnych mrzonek.

Ponadto, okres powojenny także jest świetnym przykładem popularyzacji języka angielskiego – moment, w którym Europa zaczynała stawać na nogi, a każdy z krajów odbudowywał swoje mury – zarówno Stany Zjednoczone, jak i Wielka Brytania miały możliwość, czas, na rozwój anglojęzycznej kultury, która ogarnęła cały świat. W 1923r. powstała wytwórnia filmowa Warner Bross, której współzałożycielami byli trzej bracia Samuel, Harry i Abraham Warner, Polacy, którym udało się wyemigrować do Los Angeles przed „czystkami” w Krasnosielcu. Skąd o tym wiem? Nie trudno o dziadkowe opowiastki przy kubku kakao o tym „jak to się kradło jabłka z sadu Warnerów”. Tak, miejscowość ta liczyła  61,6%  Żydów, którzy zgodnie twierdzili, iż była dla nich „wrogim światem”. 5 IX 1939r. doszło do Masakry Żydów w miejscowej Synagodze (notabene, dzisiejszym magazynie), a 28 IX 1939r. niemiecka Dywizja Pancerna „Kempf” przepędziła pozostałych judaistów z miasteczka. Niemniej jednak, bracia Warner będąc w kraju - znali już podstawy gramatyki i słownictwa „lądu zza oceanu”, a dzięki rodzimym korzeniom, środkom finansowym i kreatywności – podbili świat.

W dzisiejszych czasach trudno obyć się bez języka angielskiego. Jako osoba zajmująca się grafiką komputerową – na co dzień obsługuję anglojęzyczne programy, jako programista – opieram się na skrótach i wyrażeniach zaczerpniętych z Brytanii, a jako chemik – dziękuję za setki raportów i protokołów, które poszerzają moją wiedzę.  Ponadto, ok. 90% ludzi korzysta z systemu Windows opartego na języku angielskim, a czemu właśnie na nim? Bo tam został stworzony! Dlaczego więc wielkie fabryki Chin i Japonii nie pozostawiają użytkowników wyprodukowanego przez nich sprzętu na „łasce losu” i instrukcje obsługi tłumaczone są, przede wszystkim, na język angielski? Sprawa jest oczywista – języki azjatyckie dopiero od kilku lat ogarniają zachodnią część globu.  

Mentalność naszych czasów, a tym samym amerykanizacja społeczeństwa dążąca do wprowadzenia uniwersalnego środka komunikacji, z góry nakłada nam obowiązek biegłego posługiwania się językiem angielskim. Duże przedsiębiorstwa i korporacje wymagają od swoich pracowników konwersacji w obcym języku, jak  i coraz częściej, rozmowy kwalifikacyjne przeprowadzane są po angielsku. Studentom z kolei, grozi brak absolutorium, a gimnazjaliści piszą test sprawdzający wiedzę z wybranego języka. Trudno więc zaprzeczyć, że nauka języków obcych powinna stać się naszym priorytetem.
Jednak co z resztą dialektów? Dlaczego nie są tak popularne? Nasz, rodzimy język, do którego zapał podsycał sam Mikołaj Rej słowami „Polacy nie gęsi, swój język mają” próbował sprawić, by naród nie zatracił swojej autonomii, aby nie dał się złapać w kłącza uniwersalności i za wszelką cenę, budował swoją, własną tradycję. Język polski należy do jednego z najtrudniejszych języków - liczne głoski miękkie, twarde, końcówki nosowe, a nawet sama intonacja, wywołują zawrót głowy u obcokrajowców. Idealną parodią związaną z trudnością polskiego dialektu jest film z serii „Jak rozpętałem II Wojnę Światową”, gdzie główny bohater złamał niemiecką wyobraźnię, a tym samym język: Grzegorzem Brzęczyszczykiewiczem. Dla nas, sytuacja ta wydawała się być zabawna, gdyż posługujemy się tak dźwięcznymi wyrażeniami w życiu codziennym, jednak rodowity Niemiec, cóż, nie potrafi bezbłędnie powtórzyć polskich „łamaczy języka”.

My z kolei popełniamy szereg błędów przy nauce języka norweskiego, wynikają one z nieprawdopodobnych zabiegów fonetycznych, wobec napisanego na kartce szeregu liter. Warto jednak pamiętać, że każdy dialekt jesteśmy w stanie wyćwiczyć sędziwą ilością godzin  poświęconych nauce.  

Warto jednak zaznaczyć, że płynność w posługiwaniu się językiem obcym zyskujemy, jedynie, przez codzienne obycie wśród rodowitych mieszkańców danego rejonu. To dzięki nim, nabieramy pewności w znajomości danego języka, a także poprawnego formułowania poszczególnych zdań i zwrotów.

Wracając jednak do głównego tematu – warto rozpocząć naukę języka rosyjskiego, który ze względu na to, że należy do słowiańskiego dialektu,  a i przez poczynania ZSRR po II Wojnie Światowej na stałe wdarł się do polskich szkół - nie sprawia nam żadnych trudności w okresie nauki. Oczywiście, zarówno polski, jak i rosyjski różnią się odmianą, wymową, akcentem i znaczeniem poszczególnych słów, jednak  są one bardzo do siebie zbliżone i wielokrotnie osoba, która dotychczas nie miała styczności z Rosjanami – potrafi się porozumieć. Jedyną trudnością staje się cyrylica, która raz opanowana – będzie nam wiernie służyła przez całe życie.

Powinniśmy zwrócić uwagę także na język francuski. Potocznie nazywamy go językiem kochanków – a to dzięki subtelnym, frywolnym frazom, które pieszczotliwie smagają nasze błony bębenkowe. Francuski staje się, z roku na rok, coraz to popularniejszy, a to dzięki rosnącemu znaczeniu Luksemburga na arenie międzynarodowej. Ponad to – możliwość swobodnych migracji turystycznych mieszkańców Unii Europejskiej sprawia, że chcemy zwiedzić wszystkie, osławione miasta, a w tym Paryż. ;-)

Świetnym przykładem antagonistycznego dialektu, jest język hiszpański. Penelope Cruz w czwartej części Piratów z Karaibów „Na nieznanych wodach”, idealnie odzwierciedliła stereotypową opinię na temat tego języka. Otóż, kojarzony jest on z wieczną pretensjonalnością, wyrzutami, niechęcią... Trudno zaprzeczyć, że akcentowany jest właśnie w takim tonie, choć przekazywana treść, zwykle, oznaczać coś zupełnie innego.

Włosi z kolei, opierają swój język na łacińskich podstawach, gdyż to właśnie oni zaczerpnęli najwięcej z kultury antycznej. Łacina jest powszechnie uważana za język martwy (i choć to nieprawda), jest niezbędna, gdy chcemy poprawnie posługiwać się, nawet, językiem polskim.

Jak więc radzić sobie z natłokiem języków obcych? Jak wybrać te, godne uwagi? Otóż, każdy z nas powinien biegle posługiwać się językiem angielskim - wymaga tego rozwój literatury, nauki, czy choćby kinematografii. Ponad to, ważne jest abyśmy znali podstawy języka rosyjskiego i niemieckiego (przywodząc na myśl historię naszego kraju – powód jest oczywisty), a w formie rekreacji – warto zagłębić się w kulturę Wschodu i rozpocząć naukę języka japońskiego, bądź chińskiego.


Powodzenia! J

You Might Also Like

2 opinii:

  1. No tak, bez języków teraz ani rusz. Angielski to podstawa. Niemieckiego sie uczyłam, ale strasznie go nie lubię ! W liceum miałam łacinę ! - bez sensu. Wolałabym rosyjski, bo być moze coś bym się nauczyła, a tak mogę powiedziec ze znam angielski, ale ciągle muszę nad nim pracować sama, bo w mojej pracy znajomość jezyków jest niepotrzebna :( Ale dobrze by było jakby ktos pogadał z klientem po angielsku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha! Zgadzam się całkowicie. Znajomość języka obcego jest bardzo przydatna. Ja w swojej pracy mam kontakt z Klientami z całego świata i bez języka angielskiego ani rusz. Chociaż - niektórzy powinni zacząć od przypomnienia sobie zasad pisowni języka polskiego

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja filmu "Pitbull. Niebezpieczne kobiety"

Recenzja książki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego