"Leśnego Zwierza Morskie Opowieści", czyli w kilku słowach o prawdziwie morskiej przygodzie!

18:47

Ahoj przygodo!
Co może być piękniejszego od morskich opowieści? Długich wycieczek, wojaży w towarzystwie nieposkromionej natury, pełnej krasy, wdzięku i… bezwzględności? Wydaje mi się, że nie zdołamy odszukać substytutu. Wielu z nas ciągnie do morza, lodowatego oceanu, który zachwyca swoim pięknem. Jak jednak wygląda życie na statku? Czy każdy marynarz naprawdę ma kobietę w innym porcie, a ilość rumu to tylko mit? Co opowie nam Leśny Zwierz? Czy morskie opowieści mogą bawić i onieśmielać? Gorąco zachęcam Was do przeczytania książki Leśnego Zwierza Morskie Opowieści, wydanej przez Wydawnictwo Novae Res. 

Rozpoczynając lekturę natrafiamy na wstęp książki, napisany przez Marka Szymańskiego, redaktora gazetki dla marynarzy "Dzień Dobry – tu Polska". Przyznam, że zwykle omijam szerokim łukiem dopiski autorskie, bowiem rzadko kiedy możemy wyciągnąć z nich ciekawe wnioski. W przypadku Leśnego Zwierza Morskich Opowieści było zupełnie inaczej. To dzięki tej wstawce poznajemy historię książki. Dowiadujemy się, że to właśnie „Gargamel” miał kluczowy wpływ na wydanie publikacji, a autorem dzienników pokładowych jest Waldemar Szwoch, absolwent gdyńskiej Szkoły Morskiej.

Czytając książkę poznajemy historię jednej osoby, a także społeczności i środowiska, które co i rusz urzeka nas coraz bardziej. To właśnie z Panem Waldemarem wspominamy „szkolne czasy”, młodzieńcze mrzonki, a nawet kradzież statku. Momentami zaśmiewamy się do łez, ale i przeżywamy traumatyczne zdarzenia, które są nieodzownym kompanem morskich przygód. W książce nie zabrakło przezabawnych anegdot, historii prawdziwych, realnych, a także zasłyszanych w trakcie rejsów opowieści. Książka ta jest naprawdę świetnie zorganizowana, a przyznam, ze obawiałam się lektury. Kompletnie nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Sądziłam, że spadnie na mnie marynarski żargon, specyficzne słownictwo i ostentacyjne podejście do czytelnika – nic z tych rzeczy! Język, którym napisane zostały Leśnego Zwierza Morskie Opowieści jest bardzo swobodny, lekki i przyjemny. Lektura nie nuży a sprawia, że chcemy przeczytać tę historię jednym tchem. To naprawdę piękna, prawdziwa opowieść, do której pewnie nie raz jeszcze powrócę. Pozwoliłam sobie jednak sfotografować jedną ze stron książki, gdzie znajduje się krótki rozdział „Mesje”, a pięknie odnosi się do mojego ostatniego kolokwium…


Jak widzicie, książka przepełniona jest sporą dawką pozytywnego nastroju. W końcu to Morskie Opowieści! Gorąco zachęcam Was do lektury, ponieważ naprawdę warto sięgnąć po tę publikację. Według mnie jest idealna na wiosenno-letnie popołudnia szczególnie, jeśli marzy Wam się wakacyjny wypad pod żagle! :)

Za Leśnego Zwierza Morskie Opowieści dziękuję Wydawnictwu Novae Res:


You Might Also Like

3 opinii:

  1. Podziwiam twoje opisy , poproszę recenzje horrorów bądź kryminałów, trillerów wartych przeczytania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję :) Lada dzień pojawią się kryminały :D

      Usuń
  2. Taki system oceniania ma dzisiaj wielu wykładowców szczególnie uniwersyteckich, bo polibudzcy piszą sobie programiki losujące ;)
    Co do książki, jak zwykle nie czytanej przeze mnie;), ale myślę, że autor wychował się na "Znaczy kapitan" Karola Olgierda Borchardta i jej kontynuacji "Krążownik spod Somosierry". Które, nota bene, gorąco polecam. jako przykład świetnie napisanej książki przygodowo-humorystyczno-historycznej. Szczególnie, że można w nich ujrzeć obraz dwudziestolecia międzywojennego w Polsce i tworzenie się pierwszej szkoły morskiej w Tczewie (później przeniesionej właśnie do Gdyni, w której i ja studiować chciałam;) ). Zresztą i styl pisania wydaje mi się bardzo podobny do tamtych pozycji.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja filmu "Pitbull. Niebezpieczne kobiety"

Recenzja książki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego