Nie "Moja Francja", a Jej Francja czyli recenzja książki Patrycji Todo!

18:25

Wydaje mi się, że każdy ma w głowie taki język, kraj, obyczaj, który łaknie poznawać coraz to bardziej. Czasem zakochujemy się w przystojnym brunecie, w którego słowach rozbrzmiewa magiczny akcent, a innym razem ślęczymy nad rozmaitymi albumami i podziwiamy fotografie podróżników. Jak jednak swoją miłość, swój kraj może przedstawić osoba obcująca z nim na co dzień? Jak w oczach Polki, od lat mieszkającej w nad sekwańskich równinach, może wyglądać Francja? O tym przekonacie się podczas lektury książki Patrycji Todo, Moja Francja.

Lektura zabrała mi łącznie dwa popołudnia, a więc przeznaczyłam na nią blisko 5-6 godzin. Publikacja liczy sobie solidne 335 stron, a jej wnętrze przepełnione jest codziennością, szczerością i realiami współczesnej Francji. Autorka wielokrotnie zaznacza, że nigdy nie pozwoli sobie na zapomnienie o swoich korzeniach. Dzieci wychowuje dwujęzycznie, a sama nadal uczestniczy w dwojakim, międzynarodowym życiu. Nad brzegiem Sekwany zdecydowała jednak zapuścić swoje korzenie, choć nie wie, czy nie zmieni się to z biegiem czasu. Od lat uwielbiała Francję, zakochała się w tym pięknym języku od pierwszego wejrzenia, a wszystko opowiada nam na kartach tej powieści. Stronice przepełnione są prawdziwością. Mamy tu cudowne wino, piękne, kolorowe stragany z warzywami, ale i mężów, bijących swoje żony w dowód miłości. Książka to ocieka prawdziwością. Autorka nie boi się wyzwań, ani trudnych tematów. Momentami odnosiłam wrażenie, że Patrycja Todo za wszelką cenę stara się przekazać nam cała swoją wiedzę o tym kraju. Nic w tym dziwnego – od lat przecież prowadzi jednego z najpopularniejszych blogów o Francji, z pasją zagłębia się w  kulturę i obyczaje, a przede wszystkim, dba o swoje pióro i w cudowny sposób przekazuje nam zdobytą wiedzę.

Jeżeli miałabym komuś polecać tę książkę, skierowałabym ją do osób planujących wizytę w tym kraju. Todo opisuje nam Francję dość niecodziennie, z perspektywy kobiety, matki i mieszkanki, która przecież jest emigrantką. Wskazuje nam subtelnie na co powinniśmy zwrócić uwagę, a czego warto unikać – opowiada nam o swoich doświadczeniach, przeżyciach. Czasem dołącza też anegdoty czy proste opowiastki, które nie tylko potrafią oczarować, ale i momentami rozbawić czytelnika. 

Mnie Francja zauroczyła przed wieloma laty. Marzy mi się kilkutygodniowa, może kilkumiesięczna podróż do tego kraju, bym choć przez chwilę mogła osłuchać się z jego melodyjnym językiem. Naprawdę jestem zauroczona, i zdradzę Wam, że podręcznik do nauki francuskiego już czeka na mnie w księgarni. ;) Co by jednak nie było - warto sięgnąć po Moją Francję, traktując ją jako poradnik, reportaż z podróży. Na stronicach książki nie odnajdziemy zbyt wielu fotografii, ale poznajemy kraj, który także ma swoje wady i zalety, np. dowiadujemy się, że Francuzi nie strajkują w weekendy. Tydzień roboczy trwa od poniedziałku do piątku, a więc weekend należy spożytkować na własne fanaberie. Książka, podobnie jak i ustrój Francji ma swoje wady i zalety, jest jednak prawdziwa i to powinno wyróżnić ją na tle pozostałych publikacji. 

Za Moją Francję dziękuje Wydawnictwu Feeria:


You Might Also Like

1 opinii:

  1. Wydaje się być ciekawa. Podobnie jednak jak z Rzymem, Paryż mnie nie zachwycił (architektura piękna, ale klimat nie do końca mi leżał) aczkolwiek nie miałam tez okazji poznać ludzi, a taka książka poszerzyłaby horyzonty:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja filmu "Pitbull. Niebezpieczne kobiety"

Recenzja książki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego