Nietypowa książka, w nietypowych rękach - "Sprawność, siła, witalność. Jak Crossfit zmienił moje życie"

12:12

- Czy to podejście do sportu, które, jeśli jest stosowane zgodnie z zaleceniami, może cię zabić podczas treningu?
- No cóż: tak.

Kilka dni temu przyszedł do mnie kurier z paczką od Wydawnictwa SQN. Otrzymałam tego dnia dwie książki: długo oczekiwany bestseller Drzewo Migdałowe (o którym niebawem Wam opowiem) oraz publikację T.J. Murphy’ego pt. Sprawność, siła, witalność. Jak Crossfit zmienił moje życie. Przyznam, że to moja pierwsza styczność z tą dziedziną, dyscypliną sportu. Sprawa jest intrygująca, trzeba przyznać, ale czy na pewno dla każdego?

W Crossficie chodzi o to, żeby przekroczyć granice swojej wytrzymałości. Pokazać, że niemożliwe jest możliwym, a sukces to wyłącznie efekt bardzo ciężkiej pracy. Pracy swojego ciała, pracy swojego umysłu i kompilacji odpowiedniej, zbilansowanej diety „bez etykietek” oraz silnej motywacji. Gdy tylko otworzyłam paczkę zabrałam się za lekturę. Wiem, że to nie dla mnie, wiem, że nigdy nie zacznę ćwiczyć z taką intensywnością, wiem, że nie zdołam zmotywować się tak bardzo do żadnego z codziennych obowiązków, ale rozumiem ludzi, którzy „połknęli bakcyla” i nie wyobrażają sobie już dnia bez treningu.

Od pierwszych stron czułam jakąś magnetyczną siłę do tej publikacji, ponieważ wstęp napisany przez Piotra Mohameda jest świetnym motywatorem. To z niego zaczniecie czerpać satysfakcję, to on uświadomi Wam, że pewne rzeczy macie w zasięgu swoich dłoni. Czasem wystarczy uwierzyć, później zrobić pierwszy krok i zagryzając zęby wytrwać w postanowieniach…


W obecnym świecie przesiąkniętym komercją, plastikiem i wyniszczającą nas alienacją ta nowa metoda treningowa i sport oferuje nam coś, o czym pawie zapomnieliśmy: prawdziwe przeżycia. Daje nam dreszcz emocji, wzruszenia i satysfakcję z własnych zwycięstw i przesuwanych granic. Żyjąc w coraz bardziej sterylnej rzeczywistości, unikamy cierpienia i bólu. Zapominamy o tym, że i jedno i drugie jest integralną częścią naszego postępu. 
(…) Treningi często pozostawiają nas bez tchu, obolałych i słabych. Dzięki nim czujemy jednak, że pokonaliśmy własną słabość  strach. 
Krok po kroku stajemy się z powrotem zwycięzcami.


Książka Murphy’ego jest świetnym przygotowaniem do rozpoczęcia przygody z Crossfitem. Sam autor to maratończyk, który przez wiele lat wyniszczył stawy i chcąc odżyć, zacząć żyć na nowo postanowił spróbować swoich sił w tej metodzie treningowej. Jak widać – udało się. Dzisiaj jest jednym z wielu trenerów na całym świecie. Nie wyobraża sobie życia bez ćwiczeń, a o swojej miłości do sportu, trudnej ścieżce od nowicjusza do zapalonego orędownika opowiada nam na kartach Sprawność, siła, witalność. Jak Crossfit zmienił moje życie. Prawda jest taka, że Crossfit to metoda, która pozwala przekroczyć granice ludzkiej wytrzymałości, ludzkiej psychiki, pozwala uświadomić sobie, że „możesz więcej, niż możesz”, ale zaznacza, że wszystko należy wykonywać ze zdrowym rozsądkiem i najlepiej pod czujnym okiem instruktora.

Przyznam jednak, że wielokrotnie uśmiechnęłam się podczas lektury. Co prawda „zafiszkowałam” połowę książki cytatami, które uznałam za godne uwagi, a zarazem motywatorami na moje najbliższe wakacje. Nie, nie mam zamiaru podnosić ciężarów czy podciągać się na drążku, ale chciałabym zmotywować się na tyle, by m.in. z uśmiechem wstać bladym świtem aby pobiegać po okolicy. Książkę utrzymano w stosunkowo zabawnym tonie. Lektura nie nuży, ale wymaga od nas skupienia. Wszystko jednak zostało napisane prostym, bezpośrednim językiem, który bez wątpienia znajdzie sobie wielu miłośników. Sądzę więc, że wskazówki, cenne rady i porady są dzięki temu dużo bardziej przyswajalne i niewątpliwie prościej je wszystkie spamiętać.


Zapytany, dlaczego treningi sprawdzające kondycję otrzymują akurat żeńskie imiona, Glassman odpowiedział:
- Pomyślałem, że coś, co sprawia, że padasz na ziemię i patrzysz w niebo, pytając: „Co to, kurwa, było?”, zasługuje na żeńskie imię…


Opisów poszczególnych rozdziałów nie będę Wam dodawała, bowiem każdy z nich ma w sobie coś, co warto zapamiętać. Weźmy na ten przykład fragment dotyczący odżywiania, gdzie znajdziecie informację o tym, że regularne ćwiczenia nie są jedyną drogą do sukcesu. Aby osiągnąć więcej, aby zrobić jakiekolwiek postępy należy uwzględnić masę dodatkowych czynników, nie pozwalając na ich zaniechanie.

Książkę gorąco polecam. Uważam, że znajdą w niej „coś dla siebie” zarówno aktualni, jak i przyszli Crossfitowcy. Jest to w końcu metoda treningowa, która zatacza coraz to szersze koło, więc tylko patrzeć na jej rozpopularyzowanie w Polsce. Jeżeli jednak Crossfit to nie jest to, czym chcielibyście się zainteresować – i tak warto ją przeczytać. To świetna baza wiedzy dotycząca samego sportu, aktywności fizycznej,  istoty pracy mięśni, odpowiedniej postawy podczas ćwiczeń, zbilansowanej diety i przede wszystkim motywacji. Murphy uświadamia nam, że sukcesy i porażki są nieodzowną częścią naszego życia. Mówi, że każdy sportowiec miał za sobą długą drogę ciężkiej, bardzo ciężkiej pracy, a jego sukcesy są efektem wieloletniej pracy nad sobą…

Zachęcam do lektury!


Za Sprawność, siła, witalność. Jak Crossfit zmienił moje życie dziękuje Wydawnictwu SQN:



You Might Also Like

1 opinii:

  1. To dla mojego męża byłoby ciekawe, ale to pewnie ja powinnam ją przeczytać ...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja filmu "Pitbull. Niebezpieczne kobiety"

Recenzja książki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego