Kim jest "Fryzjer Stalina"? Zapraszam na nowość od Wydawnictwa FRONDA!

17:51

Zaintrygowana tytułem dałam się pochłonąć bez reszty najnowszej książce Paula M. Levitta Fryzjer Stalina. Przecież, czy miłośniczka II Wojny Światowej może przepuścić okazję i pozwolić, by tak intrygująca publikacja przeszła jej koło nosa? Oczywiście, że nie! Zaraz po premierze otrzymałam od Wydawnictwa Fronda tę książkę. Lada dzień też zabrałam się za lekturę, a z opinią zmuszona byłam poczekać aż do dzisiaj. Rzecz jasna z mojej winy, bowiem wszystko za sprawą moich szpitalnych przygód i perypetii. Zdradzę Wam jednak, że dzięki temu „przesunięciu” nie dość, że przeczytałam książkę dwukrotnie, to jeszcze odnalazłam mnóstwo ciekawostek pomiędzy wierszami.

O tym, że stalinowskie rządy pozornie sugerowały życie mlekiem i miodem płynące wiedzą wszyscy. O tym, że Wódz dawał liczne obietnice bez pokrycia, zapewniał rozwój  demokracji, szerzenie równości i pomoc najuboższym czy prześladowanym także uczą w szkołach, ale kiedy prosta książka pozwala nam przenieść się do ówczesnych czasów, śledzić kolejne zdarzenia na bieżąco i wtapiając się w tłum obserwować reakcje społeczeństwa – stajemy po drugiej stronie barykady. Mamy możliwość poznania reakcji szarych ludzi na propagandę, reakcję na słowa, które wszyscy chcą usłyszeć.

Głównym bohaterem książki jest Awraham Bahar, albański golibroda, który czuje się zaszczuty i prześladowany w swoim kraju. Gdy tylko nadarza się okazja, postanawia sprzedać zakład i uciec do utopijnego królestwa, czyli wielkiej ZSRR. Ma on szczere nadzieje, że jego los się odmieni, że zdoła polepszyć warunki życia, że ucieknie od prześladowań, i że jego żydowskie pochodzenie nie będzie stanowiło problemu w „wolnym, przepełnionym równością” kraju. Nieprawdopodobnym zbiegiem okoliczności staje przed oblicze samego Józefa Stalina, i choć wiedzie mu się raz lepiej, raz gorzej, postanawia przyjąć stałą pracę prywatnego golibrody. Od tego momentu cała historia nabiera rozmachu.

Okazuje się jednak, że życie na salonach jest godne pozazdroszczenia. Na ulicach głodują i umierają ludzie, a on, albański Żyd, który po poślubieniu Anny Lipnoski, zowie się Razan Sztube, obraca się wśród najznakomitszych dostojników Kremla. Chwali się rodzinie spokojnym, bezpiecznym dachem nad głową i ani przez moment nie żałuje decyzji  o ucieczce z Albanii. Z biegiem czasu jednak wszystko ulega zmianie… Bahar zdaje sobie sprawę, że Stalin, który korzysta z jego usług, za każdym razem jest… inny. Ma swoje humory, czasem prowadzi długie dyskusje, czasem odburkuje półsłówkami pod nosem, a innym razem budzi grozę. Golibroda nie rozumie Wodza, walczy ze sobą, próbuje zrozumieć panujące zwyczaje, aż w końcu… odkrywa prawdę. Zdaje sobie sprawę, że bajkowy Związek Radziecki oparty jest na kłamstwach i obłudzie. To typowa utopia, w której nikt nie może czuć się bezpiecznie, a pewne fakty, które zostały obrażone mogą przynieść przykre konsekwencje…

 Jeżeli miałabym wyrazić swoją opinię o samej książce, to pozwolę sobie zacząć od efektów wizualnych. Otóż Wydawnictwo Fronda zawsze miło zaskakuje mnie wydawanymi publikacjami. Książki mają piękną oprawę graficzną, świetnie zgraną kolorystycznie, ale także doskonale dopracowaną szatę. Gramatura papieru jest wysoka, a więc pomimo braku twardej okładki, książka nie niszczy się podczas noszenia jej w torebce. Jeśli jednak chodzi o wnętrze publikacji czy samo pióro autora to przyznam, że początkowo lektura wcale nas nie zachęca do jej kontynuowania. Naszą przygodę rozpoczynamy jeszcze przed aneksją Albanii do faszystowskich Włoszech, a więc poznajemy rodzinę Awrahama, jego ucieczkę z dobrze prosperującego zakładu i wędrujemy przez ogarniętą głodem Ukrainę (która miała przecież być oazą) czy Birobidżan, gdzie znajduje się specjalna strefa osiedleńcza dla Żydów. Dopiero pierwsze pląsy wśród wyższych sfer zaczynają nas intrygować, budzić kontrowersje, zachęcać do kontynuowania lektury. Na szczęście jednak książka nie opisuje nam wyłącznie losów Awrahama Bahara vel. Razana Sztube. Jest on co prawda główną postacią, ale autor zadbał o barwne tło społeczno-historyczne. Poznajemy siatkę szpicli, donosicieli, czy niebezpieczeństw, grożących za jakiekolwiek głośno wypowiedziane słowo sprzeciwu wobec aktualnie panującej władzy. Podczas lektury nie raz powracałam myślami do Innego Świata Grudzińskiego (pomimo tego, że okładka sugeruje Rok 1984 oraz Paragraf 22), chyba jednej z najpopularniejszych książek o ówczesnej Rosji.

Książkę gorąco polecam. Według mnie lektura jest bardzo intrygująca i na pewno pouczająca. Wśród zapisanych kartek znajdziecie mnóstwo ciekawostek, których nie powiedziano Wam na lekcjach historii, a przy tym poznacie losy Awrahama Bahara i jego rodziny. Kiedy tylko zdołacie przebrnąć przez pierwsze czterdzieści stron, zaczniecie czerpać przyjemność z lektury, bowiem to właśnie tam fabuła zaczyna zmieniać swój bieg. Serdecznie polecam Fryzjera Stalina!

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu FRONDA:


You Might Also Like

3 opinii:

  1. Szkoda, że dopiero dziś o tym czytam. Miałabym prezent na dzień ojca ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio widziałam tę książkę, nawet zastanawiałam się nad jej zakupem... Zapowiada się świetnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. http://rozdaniablog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

RECENZJA: Sztuka Kochania

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego