"Mamy tu kolejkę trupów i wszyscy marudzą, że każdy ma być pierwszy. To znaczy, nie trupy marudzą, a śledczy..." - Jo Nesbø "Człowiek nietoperz"

19:47

Przygodę z Jo Nesbo rozpoczęłam kilka tygodni temu, kiedy przyszło mi zmierzyć się z powieścią Łowcy Głów. Pozytywne opinie, subiektywne rekomendacje i wysokie noty na portalach literackich zachęciły mnie jednak do zaprzyjaźnienia się z twórczością autora, a dzięki współpracy Księgarnią Matras mogłam przeczytać książkę Człowiek Nietoperz. Jak oceniam książkę? Niejednoznacznie. Ma ona swoje wady oraz swoje zalety, jednak za serce ująć mnie nie zdołała.

Pierwszy tom norweskiego cyklu zabiera nas na fascynującą wyprawę do Australii. Poznajemy tam komisarza Harry’ego Hole, który staje się głównym bohaterem serii. Komisarz, to policjant jak każdy inny, wzorowany na wielu powieściach kryminalnych – typowy mężczyzna z traumą, nałogiem i smutną przeszłością dotyczącą relacji damsko-męskich. Na pozór spodziewać możemy się kolejnej knigi, która po przekartkowaniu nie wniesie nic nowego do naszego życia. Tutaj jednak należy powołać się na nazwisko autora. Jo Nesbo naprawdę potrafi zaskoczyć i jednocześnie zachęcić do lektury opornych czytelników!

 Niepokorny śledczy z Oslo wyrusza rozwiązać zagadkę tajemniczej śmierci Inger Holter, norweskiej emigrantki. Początkowo jednak nie jesteśmy wprowadzeni do szczegółów śledztwa, uknutych  intryg, zawiłych scenariuszy zbrodni, a do najprawdziwszej historii Australii, opowiedzianej oczami rdzennego mieszkańca wyspy. Andrew Kensington, lokalny towarzysz Hole, co i rusz wplata nam anegdoty, mity i legendy związane z Aborygenami. Przyznam jednak, że jest to dość ciężki element fabuły. Wydaje mi się, że „Człowiek Nietoperz” to książka, która była swego rodzaju „królikiem doświadczalnym”. Nesbo ćwiczył, szlifował swoje pióro, aby w kolejnych tomach zachwycać czytelników. Dobra połowa książki jest poświęcona wątkom pobocznym, które nijak nie budują napięcia. Wydaje nam się, że poznajmy już historię tytułowego „nietoperza”, kiedy na kolejnej stronie musimy powrócić do codziennego życia w Sydney.  Muszę przyznać, że wielokrotnie miałam zawiedzioną minę, ponieważ te elementy nie sprostały moim oczekiwaniom, ale wiem, że kolejne części cyklu napisane zostały o niebo sprawniej.  Książkę na pewno warto przeczytać, zważając na rozbieżne opinie czytelników. Historia choć nie budzi kontrowersji – nie jest płytka. Nesbo posługuje się specyficznymi formami gramatycznymi, a dzięki temu z uśmiechem przekręcamy kolejne strony. Wybaczmy mu więc australijskie potyczki, na rzecz świetnie zaplanowanej zbrodni. 

- A ile czasu, twoim zdaniem, trzeba, żeby poznać człowieka naprawdę? 
- Poznać naprawdę? (...) na nauczenie się najbardziej wydeptanych ścieżek w wielkim mrocznym lesie nie potrzeba wcale tak dużo czasu. Niektórzy ludzie mają proste dobre drogi z latarniami i drogowskazami. Sprawiają wrażenie, że gotowi są powiedzieć ci wszystko, ale właśnie wtedy powinienieś najbardziej się wystrzegać i nic nie przyjmować za oczywistość. Bo nie na oświetlonych ścieżkach spotkasz zwierzęta, one żują w krzakach i zaroślach. 
- A ile czasu trzeba, żeby poznać zarośla
- To zależy od człowieka, który nimi idzie i od lasu. Niektóre lasy są ciemniejsze niż inne.

Książkę oczywiście gorąco polecam. Według mnie świetnie sprawdzi się w wakacyjne popołudnie przy kubku mrożonej herbaty. Jeżeli mam być szczera, to wcale nie dziwi mnie Nagroda Szklanego Klucza za najlepszą norweską powieść kryminalną. Serce się jednak kraje na myśl, że Człowiek Nietoperz został po raz pierwszy wydany, uwaga, w 1997 roku! Podobnie sprawa ma się z (dzisiaj) kultową Grą o Tron Martina, również napisaną przed laty. Może właśnie takie ksiąki powinny nas przekonywać, by sięgać również po te…  nieznane tytuły? Za jakiś czas zdamy sobie sprawę, że umknęła nam masa perełek tylko dlatego, że nie kojarzyliśmy nazwiska autora, a on właśnie staje się międzynarodową gwiazdą?  Tak czy inaczej – zachęcam do lektury cyklu książek Nesbo, a zwłaszcza do sięgnięcia po publikację Człowiek Nietoperz.

Za mój egzemplarz serdecznie dziękuje Księgarni MATRAS:


You Might Also Like

1 opinii:

  1. Czytałem Policję i Czerwone Gardło - ta pierwsza o niebo lepsza ;D Teraz zabieram się za "Syna", ciekawe jak Nesbo radzi sobie w powieściach bez Harryego ;D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

RECENZJA: Sztuka Kochania

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego