Tadeusz Płużański "Lista oprawców" - biografia 118 postaci sowieckiego aparatu sprawiedliwości...

13:23

Funkcjonariuszy stalinowskiego aparatu bezprawia nie skazywano w sowieckiej Polsce na śmierć. 
Mogli zrezygnować, odejść. Była to zatem kwestia wyboru. S.266

Pięknie wydana książka Wydawnictwa Fronda kusi swoją prostotą, symboliką i… tytułem. Jakiś czas temu w moje ręce wpadła publikacja Tadeusza Płużańskiego pt. Lista oprawców. Zabierając się za tę książkę kompletnie nie wiedziałam, co spotka mnie na jej kartach. Czy przeczytam jedynie sztampowe biografie? Czy poznam szczegóły działania sowieckiego aparatu bezpieczeństwa, a może bestialskie techniki NKWD? Czy autor będzie odważnie mówił o współczesnych spadkobiercach komunizmu? Wiem, to trudne pytania. Okazało się jendak, że lektura była dla mnie bardzo… niekonwencjonalnym zaskoczeniem. Demaskuje bowiem wiele „resortowych dzieci”, odkrywa przed światem współczesną ignorancję i przede wszystkim – pozwala obnażyć zbrodniczą przeszłość ludzi, którzy dzięki socjalizmowi dumnie reprezentują swój wizerunek na społecznej, politycznej (a czasem i międzynarodowej) arenie. Wielu z nich oczywiście już przed laty pochłonęła ziemia, problemem jednak jest fakt, że „bohaterzy” Ludowej Polski nigdy nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności za swoje departamentowe fanaberie. Do ostatnich dni zapewniali zarówno dziennikarzy, jak i rodziny skazanych o swojej niewinności, a ich ostatnia droga zwykle prowadziła do grobowców warszawskiego Cmentarza Wojskowego na Powązkach. 118 biografii bezwzględnych funkcjonariuszy vs. czterdziestotrzyletni historyk, publicysta, Tadeusz M. Płużański.

Wydanie książki nie jest dla nikogo zaskoczeniem. Publikacja liczy blisko 450 stron, które przy każdej postaci zwierają zdjęcie, krótką wstawkę dotyczącą pełnionych funkcji w sowieckim aparacie sprawiedliwości oraz obszerną biografię. Wśród wybrańców, którzy zasłużyli na uwagę Płużańskiego pojawili się, m.in. Zygmunt Bauman, Czesław Kiszczak, Czesław Łapiński, Józef i Ryszard Młynarscy, Jacek Różański, Stanisław Supruniuk, Helena Wolińska czy pochowany przed kilkoma dniami Wojciech Jaruzelski. Autor bardzo dokładnie opisuje zbrodniczą działalność przeciwko Polsce Walczącej i wielokrotnie udowadnia motyw poruszany w Innym Świecie Grudzińskiego, a zarazem pamiętne słowa Goebbelsa: Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą. Socjaliści budowali wizerunek partii na kłamstwach, a winę „zdrajców ojczyzny” potwierdzali godzinami spędzonymi na torturach potencjalnych świadków, którzy mogli potwierdzić działanie skazanego na szkodę ojczyzny. Płużański odważnie pisze o swoich przemyślenia, zwraca nawet uwagę na postać Danuty Hubner, córki wyjątkowo oddanego komunisty, której rodzinne kolokacje zostały usunięte z Internetu tuż przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w 2009 roku. Czy to przypadek? Nie sądzę.

„Lista oprawców przypomina o katach i prześladowcach, niosąc przesłanie w formie przestrogi, że nieukarana zbrodnia może się powtórzyć”  - tak o książce pisze sam Autor. Pytanie tylko, czy współczesny czytelnik odniesie myśl tę do swojego życia? Młode pokolenie coraz obojętniej podchodzi do wydarzeń minionych lat, a ofiary i ich rodziny nie mają już sił na walkę z absurdalnym prawem. Kto dzisiaj sądził będzie starców za zbrodnie komunizmu? Niemniej, ja należę już do „kolejnej epoki”, która powoli stawała na nogi po „czerwonej zarazie”. Nie uważam, że warto doszukiwać się sprawiedliwości w historii, składać kolejne akty oskarżenia, wnosić sprawy do sądów - nie tędy droga. Ważniejszym jest odebranie przywilejów, sowitych rent i emerytur, a czasem miejsca na cmentarzu w alei zasłużonych… Płużański sam do tego powraca, wspomina, jak to sądy oddalają wnioski tylko dlatego, że „oskarżony jest wiekowy”, pozwalając im spędzić resztę życia w wygodnym, ciepłym mieszkaniu bez żadnych trosk i problemów…


Za Listę Oprawców dziękuję Wydawnictwu Fronda:


You Might Also Like

1 opinii:

  1. Mam już tę książkę, niebawem zabieram się za jej czytanie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

RECENZJA: Sztuka Kochania

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego