Dlaczego Bóg nienawidzi kobiet...?

08:08

Na książkę trafiłam z czystego przypadku… Szperając pomiędzy zakładkami, wertując kolejne pozycje i przeglądając świeżo wydrukowane stronice, zaintrygował mnie właśnie ten tytuł. Bowiem jak to możliwe, że Bóg nienawidzi kobiet? Nie wspomnę już, że słowo „promocja” załączyło brzęczyk w mojej głowie, a ręce lgnęły w kierunku półki Czarnej Owcy. Niemniej, nie ukrywam, że spodziewałam się zupełnie innego rodzaju publikacji. Nie przeczytałam opisu. Pokierowałam się wodzą fantazji, wspominając już odległą serię „Dlaczego mężczyźni kochają zołzy?” zakładając, że pozycje miały będą coś ze sobą wspólnego. Czy wyobraźnia mnie zawiodła? Owszem, jednak książka ani trochę!
 
„Dobra lektura i jednocześnie wezwanie do walki” – słowa Nicka Cohena nadrukowane na okładce książki powinny dać mi do myślenia, jednak nie zwracając nań uwagi, już o poranku zabrałam się za czytanie. Publikację pochłonęłam w kilka godzin. Czytałam ją wszędzie! W autobusie, w tramwaju, w metrze, w kolejce po poranną kawę czy podczas nudnego wykładu z rachunkowości finansowej. Brutalność, niesprawiedliwość, bezradność… oto książka pani Benson! Pierwsze strony przyprawiały mnie o dreszcze. Sadyzm, który w Islamie stał się czymś normalnym, paraliżował ciało, a wyobrażenie sobie osiemdziesięciu batów za ukazanie światu jednego, niesfornego kosmyka włosów (których ja mam niemało) otępiło wszystkie zmysły. Czytałam jednak pochłonięta każdą stronicą. Do głowy powracała myśl, że wszystkie te historie, tragedie poszczególnych jednostek wydarzyły się naprawdę. Że nie jest to fikcja literacka, bujna wyobraźnia autorów, czy zmyślona bajeczka opowiedziana kumplowi przy kuflu piwa… Te kobiety przez to przeszły, a ukarali je mężczyźni, ich religia i sam Bóg. Bóg, który tak naprawdę nienawidzi kobiet. Bóg, w którego wszyscy wierzą. Bóg, do którego niosą prośby i przede wszystkim Bóg, który uczy ich miłosierdzia…

Zauważyłam jednak, że ów sadyzm, despotyzm to jedyny sposób, aby ci ludzie żyli zgodnie z tradycją. By ich zasady, latami kreowane i ustalane reguły nie uległy zmianie mimo upływu lat. By kobieta pozostawała czysta, tajemnicza i delikatna, aż do ślubu… Nie rozumiem jednak jednej rzeczy – dlaczego mężczyźni, skoro zależy im na nieskazitelnej wybrance, gwałcą tamtejsze kobiety? I dlaczego świat Islamu jest tak niesprawiedliwy, że pisane przez mężczyzn twarde zasady podstępowania pobłażają tym seksualnym dewiacjom, a cała odpowiedzialność spada na barki, Bogu Ducha winnych dziewcząt? Na te pytania, książka Wam nie odpowie. Zeń jednak dowiecie się, jakie ograniczenia dla kobiet, siłę ich dyskryminacji i antagonistyczne pobudki przedstawiają mężczyźni, a także przedstawiciele poszczególnych odłamów religijnych.

Autorzy książki zebrali mnóstwo przykładów od publicznych wypowiedzi głów Kościoła na całym świecie, Obrońców Praw Człowieka czy wywiadów z kobietami, które skrzywdzono absurdalnym prawem. Publikacja ujmuje zapisy dotyczące obrzezania, „honoru” między nogami czy podstawowych zasadach panujących wśród najpopularniejszych odłamów religijnych. Nie jest jednak rzetelnym źródłem informacji. Podczas lektury miałam wrażenie, że książka została napisana przez typowe feministki, które widzą gamę wad wśród postulatów Biblii, Koranu czy Tory. Owszem, znajdują się tu dobitnie wskazane błędy w przekładzie, czy rozumieniu poszczególnych zapisów, jednak nigdzie nie zostały uargumentowane podstawy takiego, a nie innego zachowania społeczeństwa. Nie oznacza to jednak, że w jakikolwiek sposób bojkotuję tę publikację. Wręcz przeciwnie. Uważam, że książek, filmów poruszających tematykę karygodnie traktowanych kobiet powinno powstawać coraz więcej, choć nie wierzę w ich relatywistyczny skutek do kroci projektów. Niemniej sądzę, że warto uświadamiać nasze społeczeństwo, kreować wśród nich wyczulone na ludzkie cierpienie jednostki… Zauważcie jednak, że przedstawione w książce aspekty rytualne, jak np. obrzezanie, stają się namiastką tradycji i od wieków są kultywowane. Czytając między wierszami dostrzegamy, że kobieta, która w młodym wieku została poddana temu zabiegowi, wie, jak wielki niesie on za sobą ból oraz konsekwencje – czyni to swojej córce. Koło to się toczy i toczyło będzie… Nikt pewnie już tego nie zmieni, a szkoda.

Jeżeli łakniecie więcej informacji, zachęcam Was do lektury. Muszę przyznać, że książkę czyta się bardzo szybko, bowiem zapisana została bardzo prostym, przystępnym językiem. Wadą jest fakt, że to właśnie pierwszy rozdział (przedstawienie prawdziwych historii) jest najbardziej wciągający i mrozi krew w żyłach. Pozostałe, to głęboki wywód religijny opierający się na czyichś wypowiedziach i publikacjach.

Nie uważam tej książki za arcydzieło. Dla mnie, przez ilość przypisów, a co za tym idzie cytatów, byłaby to świetna praca licencjacka, ale nie ogólnodostępna publikacja wydana pod własnym nazwiskiem…

You Might Also Like

5 opinii:

  1. Nie lubię tego typu książek, bo zawsze mnie irytują. To oczywiście nie ich wina! Irytuje mnie po prostu sama religia, która skazuje kobiety na takie cierpienie, bo czy tym jest religia? Nie cierpię fanatyzmu i niemożliwości pomocy. Walka z religią to w końcu walka z wiatrakami i to jest straszne. Mimo to mam wrażenie, że im więcej takich publikacji to coś się powoli zmienia, a więc wychodzi im to na plus. Książkę wpiszę na listę, muszę ją przeczytać :)
    http://artemis-shelf.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Temat jest interesujący, lubię czytać tego typu publikacje choć bardzo denerwuje mnie, że na świecie nie dzieje się nic konkretnego w tej sprawie ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie, wydaje się ciekawe. Ja z chęcią siegnę po tę publikację i dowiem się trochę więcej o Islamie, bo przecież możliwe, iż ta religia niedługo zawładnie Europą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tytuł tej książki jest sam w sobie kontrowersyjny. Szkoda, że tylko wstęp jest taki ciekawy. Jakoś nie nabrałam ochoty na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam o tym tytule, a wydaje się ciekawy...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

RECENZJA: Sztuka Kochania

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego