"Wierność w stereo" - Nick Hornby

07:07

Na mojej liście pięciu najbardziej godnych zapamiętania rozstań wszech czasów (z dziewczynami, które chętnie zabrałbym na bezludną wyspę) znajdują się z porządku chronologicznym:
1.      Alison Ashworth
2.      Penny Hardwick
3.      Jackie Allen
4.      Charcie Nicholson
5.      Sarah Kendrew
Rozstania  z nimi naprawdę bolały. Lauro, czy widzisz wśród nich swoje imię? Moim zdaniem mogłabyś wślizgnąć się do pierwszej dziesiątki, ale nie ma dla Ciebie miejsca w górnej piątce. Górna piątka jest zarezerwowana dla rozstań prawdziwie bolesnych i poniżających na jakie ciebie nie stać.

Zakończenie związku, a więc i odejście kobiety na pewno wiąże się z wieloma emocjami. Czasem są to skrajne przeżycia, histerie, depresje, przeraźliwa rozpacz i kontrowersyjne wspomnienia. Innym razem postanawiamy obopólnie zakończyć wspólną drogę. Rozchodzimy się i każdy wędruje własną ścieżką. Zastanówmy się jednak, czy książka rozpoczynająca się od powyższych słów może być subtelnym, pobłażliwym zakończeniem pożycia? Czy związek zwykły, mało spontaniczny, pozbawiony pożądania i namiętności to coś, za czym się tęskni? To coś, czego będzie nam brakowało? Autor książki Wierność w stereo stara się przestawić nam wyjątkowo realną historię, która na pewno przytrafiła się niejednej osobie na tym świecie.

Początek lektury to opis pięciu różnych kobiet. To upływ wielu lat. To przezabawna opowiastka o dorastaniu – w otoczeniu przedstawicielek płci pięknej – poznawanie swoich ciał, osobowości, zmian światopoglądu. To jak zaznaczyłam już na początku, rozstania, te najbardziej bolesne. Zakładanie własnych rodzin i garść suchych wspomnień… wspomnień, których nieodzownym elementem jest muzyka.

Czy warto planować swoje życie z kimś, czyja kolekcja płyt jest nieporównywalna z naszą? Takie pytanie zadaje nam sam Nick Hornby, a odpowiedź pozwala nam uzyskać w drugiej części publikacji, części poświęconej Laurze. Tak, tej, do której skierowane były pierwsze słowa. Kolejne rozdziały zajmują więcej niż połowę książki, a opowiadają nam krótką historię ich związku – przebijamy się przez stosunki rodzinne, dzień rozstania, przeprowadzkę, nowy związek, śmierć ojca dziewczyny i pewien punkt, będący meritum całej historii. Bez przerwy towarzyszą nam znane na całym świecie utwory, popularne single i albumy, ale co w tym dziwnego? Rob, główny bohater książki, ma własny sklep z rozmaitymi płytami i wydaniami muzycznymi. Czy warto więc przyjaźnić się z kimś, kto słucha tandetnej muzyki?


Wierność w stereo to przezabawna książka. Język publikacji jest lekki, bardzo plastyczny i ciśnie się na usta proste stwierdzenie – swojski. Hornby nie szczędzi nam wulgaryzmów oraz krótkich, acz głębokich zwrotów. Zdecydowana większość książki to swego rodzaju monolog, który w trakcie czytania daje wrażenie, że siedzimy w pubie z najlepszym kumplem, który właśnie postanowił odpowiedzieć nam historię swojego życia. Brakuje tu stoicyzmu i powagi, bowiem nawet z pogrzebu wychodzimy trzaskając drzwiami, wraz z Robertem rzecz jasna. Taki jednak urok tej publikacji. Jeżeli oczekujecie patetycznej scenerii i liczycie, że ta książka jest pewnego rodzaju poradnikiem – omijajcie ją z daleka. Jeśli jednak potrzebujecie swobodnej, stosunkowo pociesznej lektury na strapione serce, gorąco polecam Wierność w stereo


Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu ZYSK i S-ka:


You Might Also Like

2 opinii:

  1. Jakoś ta książka do mnie nie przemawia. Teraz, za sprawą pogody i pory roku, szukam raczej smutnych, a nawet dołujących, pozycji.... by jakoś przetrwać jesień.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam "strapionego serca, ale pocieszna" lektura zawsze jest mile u mnie widziana ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja filmu "Pitbull. Niebezpieczne kobiety"

Recenzja książki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego