Folwark zwierzęcy. Reaktywacja.

09:54

Kto by się spodziewał, że jedno z najsłynniejszych dzieł Orwella zostanie kontynuowane. O twórcy mówią setki, tysiące, miliony czytelników, bowiem stał się legendarną postacią światowej literatury. Sęk w tym, że metaforyczny, niecodzienny wydźwięk jego powieści budził grozę dla panujących reformacji i zmian ustrojów. Orwell jasno krytykował ówczesne rządy, a jednocześnie przewidywał klęski kolejnych. Jego publikacje trafiły do listy ksiąg zakazanych, bowiem uważano je za stabilny filar napływających zagrożeń. Powszechnie wiadomo, że człowiek myślący, rozwijający się, łaknący nowych inspiracji i doświadczeń jest niewygodny dla współczesnego świata. Problemem nie jest sam fakt, że posiada on pewną wiedzę i umiejętności, a to, że potrafi zadawać pytania, analizować poszczególne sytuacje i wyciągać wnioski. Grupą ludzi, która pozbawiona zostaje tych umiejętności łatwo sterować, prosto wzbudzić w nich poczucie współodpowiedzialności i uzależnić od ustroju. Orwell w swojej twórczości pokazywał, że fanatyzm nie prowadzi do niczego dobrego.

Prolog książki Folwark Zwierzęcy. Reaktywacja jest krótkim streszczeniem tego, co zostało zapisane na kartach powieści Orwella. Znany wszystkim Erick Arthur Blair przedstawił  mistrzowską analizę mechanizmów zniewolenia jednostki w systemie totalitarnym, a  Nigel Bryant dołożył wszelkich starań, by pokazać silną rękę, bezduszność i obojętność władzy. Kontynuacja Folwarku Zwierzęcego przypomina nam wiele zdarzeń, zajść i sytuacji, które niegdyś obserwowaliśmy, i obserwujemy nadal. Kiedy gospodarz nie dba o swój inwentarz, kiedy za błahe uważa przygotowanie mu zarówno strawy, jak i bezpiecznego schronienia oraz kiedy prowadzi rządy silną ręką w świecie, w krórym najwyższą i jedyną karą jest kara śmierci, nic nie może skończyć się happy endem.

Nadchodzi wielka nawałnica. Przeciekają dachy, wieje silni wiatr, niszczący pozostałe konstrukcje. Zwierzęta w gospodarstwie toczą niełatwą walką o życie, a świnie wiodą spokojny żywot pod dachem ludzkiego siedliska. Od śmierci Jonsona minęły lata, a przez ten czas zasady animalizmu w folwarku uległy diametralnym zmianom, bowiem „wszystkie zwierzęta są sobie równe, ale niektóre są równiejsze od innych” .

Pan każe, sługa musi. Oto podstawowa reguła panująca w folwarku. Zdawać by się mogło, że śmierć Napoleona przyniesie pozytywne zmiany, skoro nowy zarządca nie tylko zniósł jego święto, ale i zdawał się być szczery i wyrozumiały. Rosnąca w zwierzynie nadzieja na poprawę ich losu mobilizowała, jednakże brak strawy i praca ponad siły rodziła kolejne perturbacje. Mur pomiędzy gospodarstwami piętrzył się z każdym tygodniem, psie patrole czujnie strzegły bramy, a szerząca się propaganda głosiła wśród lokalnych społeczności, że życie na folwarku jest usłane różami…

Prawdę mówiąc, gdy czytałam tę książkę odnosiłam się do wielu wydarzeń historycznych, bowiem płot wybudowany pomiędzy folwarkiem zwierzęcym a gospodarstwem Peachfield. przypominał mi mur berliński, który to podzielił Europę na część zachodnią, rozwijającą się technologicznie,  dydaktycznie, naukowo. Część, w której traktowano ludzi z szacunkiem i zapewniano im godziwe warunku życia. Oraz część pod władzą komunistów, zaślepionych władzą dyktatorów, którzy to dawali bonifikaty donosicielom, otaczali ludzi propagandą, toczyli walki frakcyjne, ograniczając mieszkańców społecznie i socjalnie.

Czy warto przeczytać Folwark Zwierzęcy. Reaktywacja? Uważam, że tak. Bryant wprowadził do książki wiele nowych postaci, wykorzystał pióro Orwella i w jego oparciu napisał własne dzieło. Kontynuacja ponadczasowych historii nigdy nie będzie tak dobra jak oryginał. Pytanie tylko, czy twierdzimy tak ze względu na to, że Blaira nie ma już na tym świecie i podświadomie ograniczamy swoje podejście, czy ta książka naprawdę nie jest przekonująca. Moim zdaniem upływ  65 lat od śmierci mistrza wprowadził wiele zmian w ustrojach poszczególnych krajów, a co za tym idzie projektem do stworzenia tej publikacji nie były wizje, hipotezy, a gotowe fakty. Zakończenie książki jest oczywiste. Ogromnym minusem Brytana stało się przedstawienie historii od A do Z, co pozbawia czytelnika snucia domysłów i poszukiwania nowych wniosków. Niemniej, warto spędzić choć chwilę nad tą książką. Czyta się ją w mgnieniu oka, język jest bardzo przystępny, wręcz lekki i plastyczny, a dodatkowo dzięki tej lekturze mamy możliwość odświeżenia sobie wiadomości z historii świata.

Gorąco polecam!



Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu FRONDA


You Might Also Like

1 opinii:

  1. Najpierw zajrzę do klasyki, bo akurat tej książki Orwella nie czytałam :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja filmu "Pitbull. Niebezpieczne kobiety"

Recenzja książki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego