"Skaza" na deskach Teatru Syrena

09:31

- Wszyscy ludzie ze skazą są niebezpieczni. Przetrwanie czyni ich takimi.
- Dlaczego?
- Ponieważ nie mają litości. Wiedzą, że inni potrafią przetrwać, tak jak i oni.
Josephine Hart – Skaza

*  *  *

Wyjątkowo przenikliwy thriller erotyczny wyreżyserowany przez Adama Sajnuka po raz ostatni w tym roku został wystawiony na deskach warszawskiego Teatru Syrena. O jakim spektaklu mowa? Oczywiście o „Skazie” autorstwa Josephine Hart, opowiadającej o głębokiej, wyjątkowo dramatycznej historii femme fatale, Annie Barton, oraz  zakochanym w niej mężczyźnie.

  Pozornie szczęśliwą rodzinę Flemingów poznajemy przy wspólnym obiedzie – dwoje rodziców, czyli Stephen  (Jacek Poniedziałek) i Ingrid (Aleksandra Justa), dorosły syn Martyn (Maciej Radel) oraz dojrzewająca córka Sally (Delfina Wierzchucka). Nic nie zdaje się zmącić ich spokoju, przecież fakt, że mogą wieść dostanie życie, rozwijać się, realizować zawodowo i jednocześnie zapewnić wysoki standard swoim pociechom to coś, o czym marzy każdy rodzic. Stephen to szanowany lekarz, który rozpoczyna właśnie karierę polityczną, wiąże się to oczywiście z licznymi spotkaniami, obradami i przede wszystkim… z wyjazdami. Tak też na jednym z przyjęć poznaje tajemniczą dziennikarkę, Annę Barton. Zakochuje się w niej bez pamięci. Tylko w niej widzi swoją oazę, tylko ją pragnie kochać, tylko ona pozwala mu zobaczyć świat pełen barw, tylko ona pozwala mu żyć na nowo. Niestety jednak Anna Barton pragnie poślubić jego syna, nieświadoma, jak potężne fatum sprowadzi na los obu mężczyzn…

Spektakl jest bardzo niekonwencjonalnym widowiskiem audiowizualnym. Świetnie dobrane kreacje i idealnie wkomponowana muzyka akompaniują kolejnym scenom, przenikającym na oczach widza przy wykorzystaniu bardzo prostej gry światła i nieznacznie zabudowanej scenerii.  Wydaje mi się, że zakończenie tej historii możemy odbierać w rozmaity sposób. Fabuła łamie tabu, przekracza wszelkie granice i prowadzi do destrukcji uczuć. Z perspektywy osoby, która uwielbia teatr stwierdzam, że to dość trudna sztuka. Zdarzenia dzieją się na różnych płaszczyznach. Jednocześnie scena tworzy dwie, trzy różne scenerie, w który toczy się akcja, wszystkie jednak splatają się i wiodą do kulminacji tej historii.

Skazą Anny Barton jest śmierć jej brata. Piękna, uwodzicielska, pewna siebie kobieta to postać bardzo silna i charyzmatyczna. Wie, czego chce od życia, wie, jak to zdobyć i nigdy nie pozwoli, by to mężczyzna górował nad jej osobowością. Nie potrafi jednak uśpić demonów przeszłości, nie chce by ktoś odkrył jej mroczną przeszłość, a więc związek z Martynem uznaje za idealny. Dlaczego? „Bo Martyn nie zadaje pytań”. Losy Stephena z kolei to idealny obraz wzlotu i upadku człowieka. Bohater łamie wszelkie zasady moralne, niszczy spokój rodziny, doprowadzając do zagłady siebie i swoich bliskich.

„Skaza” na deskach Teatru Syrena nie doczekała się owacji na stojąco. Pomimo świetnej gry aktorskiej i aranżacji nie zdołała ująć za serce widzów. Powodów mogło być wiele, najtrafniejszym wydaje się jednak nieznajomość książki Hart i trudności w odbiorze tej sztuki. Całość z kolei zdaje się być nieco chaotyczna i momentami odrobinę niedopowiedziana. Niemniej, polecam Wam ten spektakl.
  



  

You Might Also Like

1 opinii:

  1. Do teatru rzadko chodzę, ale nie na tego typu spektakle.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

RECENZJA: Sztuka Kochania

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego