William Wisting part 8, czyli Jørn Lier Horst z najnowszą książką "Psy gończe"

10:46

„Nie dość, że zawieszono go w czynnościach służbowych, to jeszcze o skarżono o złamanie prawa. Zawsze zdawało mu się, że jedną z cech, która czyni go dobrym śledczym, jest umiejętność patrzenia na sprawę z wielu stron. Ale dopiero teraz tam się znalazł. Po drugiej stronie.”

 "Psy gończe"

Mile wspominając lekturę Jaskiniowca, z uśmiechem powróciłam do twórczości  Jørna Liera Horsta. Nie trudno się dziwić, bowiem zarówno przygody Williama Wistinga, jak i samo pióro, sploty akcji i zawiązane przez autora wątki sprawiają, że chętnie wertujemy karty powieści. Dziś wpadły mi do biblioteczki Psy Gończe, achronologiczny tom przygód najznakomitszego komisarza Północy.

A o czym w książce? William Wisting, nasz główny bohater, przed lat prowadził śledztwo w sprawie zabójstwa młodej dziewczyny - Cecilii Linde. Sprawa została doprowadzona do końca, niczym nie wyróżniając się od pozostałych akt i kart sprawy, a podejrzanego o tę zabronię udało się uchwycić i osadzono w areszcie. Niestety jednak, mimo upływu lat, na światło dzienne wychodzą kolejne fakty i przesłanki, a one finalnie doprowadzają do zawieszenia komisarza w czynnościach służbowych. Widzimy początkowo walkę o stanowiska, przepychanki u szczytu władzy i pozornie już na początku powieści zdajemy sobie sprawę, kto tak naprawdę chce zaszkodzić komisarzowi. Poddanie się tym sugestiom jest jednak złudne, a dzięki pomysłowości autora, potrafi bardzo dużo namieszać. Aby wpleść dodatkowy wątek, ujawniający rozwiązanie zagadki, nie tylko Wisting próbuje poznać prawdę, ale i jego córka, Line, angażuje się w sprawę tajemniczego śledztwa. Okazuje się, że dziennikarska przebiegłość i odrobina analitycznego myślenia potrafi obnażyć owiane dotąd tajemnicą fakty.

- Z Ceceilą było inaczej – odparł Wisting i zacytował słowa Haglunda: - Pozwalając nam odnaleźć jej ciało, zastosował manewr który miał nas zmylić i zniechęcić do dalszego szukania jego kryjówki.

Psy gończe to bardzo intrygująca propozycja. Na 387 kartach powieści lawirujemy pomiędzy najrozmaitszymi faktami, i co i rusz zostajemy pozostawieni w martwym punkcie z garścią przemyśleń. Jak przyznaje sam autor, w swoich powieściach tak buduje nastrój grozy, że czytelnicy podskórnie wyczuwają, że gdzieś w pobliżu czai się zło. Mroczne sekrety z przeszłości i to, jak determinują one codzienne życie ludzi, jak pchają ich do zbrodni – to coś, co Horst poznał od podszewki w długoletniej pracy policyjnego śledczego. W Psach gończych mamy niesamowicie wartką akcję, wątki, choć tak odmienne, tworzą logiczną całość i bardzo przyjemnie się komponują na naszych oczach. Całość została poprowadzona dwutorowo, by finalnie, śledztwa Line oraz Wistinga spotkały się w jednym punkcie. Nie obawiajcie się jednak sztampowego rozwiązywania zagadki "krok po kroku". Fakt, że oba śledztwa toczą się równocześnie nie wyklucza tego, że Horst podrzuca nam rozmaite anegdoty, tropy, które nie tylko wprawiają nas w zakłopotanie i mylą, ale i budzą ogromną chęć poznania prawdziwego oblicza śmieci Linde.  

Gorąco polecam!


przez cztery dni nie był policjantem.



Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Smak Słowa!
Smak Słowa




You Might Also Like

3 opinii:

  1. Czytałam. Świetna książka, można się w niej zatracić. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. gorąco polecam, zwłaszcza na jakimś hamaku z chłodnym napojem :D

      Usuń

Dziękuję!

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

RECENZJA: Sztuka Kochania

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego