Wyjść do ludzi? Ale po co?

00:00


 Wielu mężczyzn ma niebywały problem z osobowością. Nie mówię tu o chorobach psychicznych czy drobnych zawahaniach nastroju, a braku pewności siebie i samoakceptacji.




Podczas ostatniego „spędu” obserwowałam swoich znajomych. Zaskakująco wiele ulega zmianie, kiedy ktoś przyprowadza swoją „drugą połowę”, a jeszcze więcej się komplikuje, gdy bez słowa siada z nią na ławce, nikomu jej nie przedstawiając. Rodzi się problem,
a) pojawił się ktoś obcy;
b) zniknął ktoś, dotąd uważany za osobę charyzmatyczną i będącą w centrum uwagi.


W tym całym bałaganie zapominamy, że związek nie jest synonimem ograniczeń i zamykania się na świat zewnętrzny. Druga osoba, bez względu na płeć, winna być partnerem w kwiecie swoich możliwości. Skąd bowiem czerpać motywację, chęć do działania i siłę, by stawiać czoło przeciwnościom losu, jeśli nie z jej energii i ciepłego uśmiechu? Jak stawiać kolejne kroki i zagryzać zęby, mimo wszystko? Owszem, nasza natura każe radzić nam sobie z każdym problemem samodzielnie wedle starego i poniekąd prawdziwego powiedzenia: Umiesz liczyć, licz na siebie. Nie po to jednak dobieramy się w pary, aby nadal czuć się samotnie.

Moje życie ma mnóstwo zawirowań. Tak sądzę. Mam wielu znajomych, którym chciałabym poświęcać swój czas i uwagę. Mam mężczyznę, który jest partnerem i nie wymaga, aby musiał zostać całym moim światem. Nie oczekuje też tego ode mnie. Czy jestem szczęśliwa?

W dzisiejszych czasach warto dbać o to, aby związek nie kolidował z życiem codziennym. Czasem trudno zaakceptować fanaberie drugiej osoby, jej nawyki, tryb pracy, plany i marzenia, ale nie bez powodu zmagamy się z tym wszystkim już na starcie. Mówi się, że każdy związek powinien motywować i wspierać nawet w najbardziej absurdalnych pomysłach. Chcę schudnąć? Będę czuła się zmobilizowana, jak nigdy. Chcę wyjść ze znajomymi? Zostanę wypchnięta za próg z idealnie wyprasowaną sukienką. Chcę ugotować obiad z mało lubianych składników? Wszystkie znajdę w lodówce. Chcę kupić rower? Ot, komplet atrakcyjnych aukcji znajdę na swojej poczcie, a w razie potrzeby usłyszę masę cennych porad. Niezwykle trudno to osiągnąć, ale naprawdę można to wypracować. Kwestia charakterów.

Wspominając „dawne czasy” i ludzi, zwłaszcza mężczyzn, których spotykałam na swojej drodze nie raz zanoszę się salwą głośnego śmiechu. Dlaczego? Ograniczenia budzą niechęć i odrazę. Zmaganie się z chorobliwą zazdrością, kompleksami drugiej osoby czy brakiem pewności siebie powoduje destabilizację i niszczy związek. Wydaje mi się, że jeżeli jesteśmy z kimś szczęśliwi, chcemy tę osobę zaprezentować swoim znajomym, swoim bliskimz jak najlepszej perspektywy. Niech mi zazdroszczą! Mało tego, jesteśmy dumni i chodzimy na szpileczkach pełni uśmiechu i fascynacji. Kiedy kobieta prezentuje się najlepiej? Moim zdaniem ubrana w sukienkę, chodząc na obcasach. Ona czuje się dowartościowana, pewna siebie, a mężczyzna powinien obrastać w piórka. Może zazdrość ma swoje plusy, ale nie w ramach wprowadzania ograniczeń. Chcę krótkie spodenki? Założę je! TŻ liczy na bluzkę z głębokim dekoltem? Przemyślę sprawę, jednak on nie widzi w tym żadnego problemu. Dlaczego? Dlatego, że zna mnie, moją osobowość, charakter i ma świadomość, że istnieje wiele granic pomiędzy mną, nami a osobami z zewnątrz. Wszystko można zobaczyć w pewnym stopniu. Wzbudzać zazdrość. Kwestia zaufania.

Dlaczego postanowiłam wejść w tak specyficzny wątek? Ostatnimi czasy, lawirując pomiędzy pracą a uczelnią kompletnie brakowało mi czasu. Nie potrafiłam pogodzić egzaminów z fanaberiami, obowiązkami czy ludźmi, dzięki którymi naprawdę wracam do życia. Nikt nie jest samotną wyspą. Potrzebujemy zarówno TEJ osoby, ale znajomych i przyjaciół także. Pamiętam, kiedy wysłuchiwałam absurdalnych wyrzutów z serii: „Ja Ci nie wystarczam?”, wymiennych na monotonną płytę: „Jestem lepszy, mądrzejszy od nich. Powinnaś to docenić, rozmawiać ze mną, a ich ignorować. Nie są warci Twojego czasu.”. Cóż, ja tak nie potrafię. 

Natchnęło mnie na to wszystko, ponieważ ciągle zauważam, że ludzie znikają. Popełniają ten ogromny błąd, odsuwając się od innych. Pamiętajmy jednak, że związek to nie jest stos ograniczeń a relacja, która uzupełnia naszą codzienność. Miejmy drugą osobę, która będzie partnerem, będzie obok, będzie z uśmiechem robiła z nami mniej lub bardziej głupie rzeczy, a jednocześnie zawsze będzie służyła radą i szczerą opinią. To w jej ramionach ukoimy troski i rozwiążemy największe problemy. Nie dajmy się więc zwariować. Nie wchodźmy w toksyczne relacje. Nie zamykajmy się na innych. Nie niszczmy sobie życia.


Jak doskonale wiecie jeżdżę na rolkach. Mnóstwo radości daje mi prowadzenie zajęć dla dzieci, które z zachwytem piszczą „ojej, też tak chcę!”, patrząc pełne podziwu i dozy respektu. Podobnie garść endorfin zyskuję, kiedy mogę wyjść na kręgle czy „piwo”, bez presji i kontroli.

Co o tym sądzicie? Gdzie szukać złotego  środka?:)

You Might Also Like

0 opinii:

Recenzja filmu "Pitbull. Niebezpieczne kobiety"

Recenzja książki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego