Marcos Chicot i Zabójstwo Pitagorasa

12:48


W zasadzie chyba nigdy nie lubiłam matematyki. Jedni mówią, że przedmiot jest ciekawy i inspirujący, inni, że są humanistami i nie dość, że go nie potrzebują, to dodatkowo nie potrafią sobie z nim poradzić. Cóż, nie należę do żadnego grona. Matematyka na studiach technicznych potrafi przyprawić o mdłości. Całki, różniczki, masa twierdzeń, a wśród nich to jedno, powtarzane od lat - twierdzenie Pitagorasa.

Dzisiejsza recenzja jednak z twierdzeniem wspólnego ma niewiele. Nie zagłębiamy się w podręcznik dla szkół średnich, a powieść historyczno-kryminalną. Mało tego, z wątkami miłosnymi!

Tytuł książki Marcosa Chicota Zabójstwo Pitagorasa początkowo wprowadza czytelnika w błąd. Nie mamy tu bowiem śmierci starożytnego uczonego, a kandydatów na jego następcę. Dlaczego więc  i tak powinniśmy po nią sięgnąć?

Rozpoczynając lekturę zostajemy wprowadzeni do realiów życia w 510 p.n.e.  roku w Krotonie. Pozornie błaha sceneria i zawiązanie fabuły pozwala nam poznać i zrozumieć wspólnotę Pitagorejską w życiu codziennym. Niestety jednak jej założyciel, Pitagoras, czuje zbliżającą się śmierć, a co za tym idzie postanawia wybrać swojego następcę. Wybór jest trudny i niejednoznaczny, bowiem każdy z uczniów potrafi wykazać się rozmaitymi umiejętnościami i udowodnić swoja pozycję w grupie. Konkurencja rośnie w siłę, a wraz z nią zamordowany zostaje najlepszy kandydat na to stanowisko, Kleomenides. Za nim giną kolejni, a czytelnik zostaje pozostawiony sam sobie. Pierwszą myślą jest fakt, że to jeden ze słabszych kandydatów próbuje zlikwidować konkurencję. Kolejną - że coraz więcej do czynienia mają tu przeciwnicy ideologii Pitagorasa. Kto jednak zdoła rozwiązać tę zagadkę? Co zmieni przyjazd Akenona do miasta? Czy odgadniecie, która z drugoplanowych postaci jest zabójcą  i dlaczego posuwa się do tak okrutnych czynów? Sięgnijcie po Zabójstwo Pitagorasa!

Książkę polecam osobom, dla których nie tylko twierdzenia matematyczne są ciekawostką (autor bowiem wielokrotnie lawiruje pomiędzy nowinkami a twierdzeniami, wykazując się swoją wiedzą i fascynacją tytułową postacią książki), a także miłośnikom "powolnych książek". Jak dla mnie fabuła ma zbyt mało zwrotów akcji. Owszem, autor wodzi nas za nos, niejednokrotnie sugeruje pozorne rozwiązanie zagadki, jednak nie pozwala nam od razu obnażyć prawdy. Jeżeli więc chcecie spędzić dobrych kilkanaście godzin z lekturą, gorąco polecam! 



Za egzemplarz dziękuję 
wydawnictwu MUZA S.A. 




Uwaga!
Kochani! Do wygrania książka Zabójstwo Pitagorasa! Co należy zrobić, by zgarnąć swój egzemplarz? 
1) Polubić i udostępnić publicznie ten post, co jest jednoznaczne z wyrażeniem chęci udziału w konkursie;

Zabawa trwa do 04 października, do godziny 23:59 
Emotikon grin


Wysyłka nagrody tylko na terenie Polski.
Zapraszam do udziału w facebookowej zabawie! :)

You Might Also Like

0 opinii:

Dziękuję!

Recenzja filmu "Pitbull. Niebezpieczne kobiety"

Recenzja książki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego