Śmierć frajerom - Grzegorz Kalinowski

19:01


Nie ukrywajmy, Warszawa to piękne miasto. Zarówno ta sprzed lat, jak i ta, rozwinięta technologicznie i pełna drapaczy chmur z czasów dzisiejszych. Niebywały jednak jest fakt, że mieszkam tu od pięciu lat, a nadal z zapałem odkrywam coraz to nowe tajemnice stolicy. Przez ostatnie dni pozwoliłam się porwać na niesamowitą wycieczkę w czasy I wojny światowej i III Powstania Śląskiego, oprowadzał mnie Grzegorz Kalinowski, a moim przyjacielem stał się Henio, Heniek Wcisło. Przeżyłam zdarzenia, których nigdy nie opowiedzieliby mi dziadkowie. Zobaczyłam kamienice, te piękne, odrestaurowane w czasach dzisiejszych i te, które bombardowania zdmuchnęły z powierzchni ziemi. Widziałam. A czy Wy odważycie się sięgnąć po książkę "Śmierć Frajerom"?

Dawaj wiersz - to strzelecki rów, okrzyk i rozkaz:
Bagnet na broń!

Heńka poznajemy w 1914 roku. Trudne czasy, nie sądzicie? Abstrahując od fabuły, czasem zastanawiam się, jak bardzo wybuch wojny odbił się na życiu szarych ludzi. Jak diametralnie przyszło im przemeblować swoją codzienność na rzecz wsparcia kraju, czy zapewnienia bezpieczeństwa sobie i swoim najbliższym. W książce Kalinowskiego swobodnie przechodzimy pomiędzy kolejnymi wątkami, a nasz Henio z dziesięcioletniego chłopca staje się w końcu Henrykiem, i uwaga, ma na to tylko 520 stron. Akcja więc jest bardzo klarowna, autor ma lekkie pióro i w czarujący, przezabawny sposób ukazuje nam prawdziwe oblicza tamtych czasów. Sam Henio momentami przypomina mi tytułowego Kubusia Fatalistę. Jest bystry, charyzmatyczny i czasem nieobliczalny. Mało tego, Chce wstąpić do wojska, by walczyć z bolszewikami, a z upływem czasu poznajemy przy jego boku najznakomitsze postaci historyczne, jak Witkacy, Józef Piłsudski, Stefan Starzyński czy Władysław Broniewski.

- A komu potrzebne być starszym? Kto dzisiaj się tak spieszy? Człowiek chce być młodszy, a już szczególnie dla poboru i wojska.
- Kiedy ja chcę iść do wojska! - Te słowa wypowiedział już zdecydowanie, tak jakby Mosze Kugel nie był drukarzem, tylko oficerem werbunkowym. Stary Żyd z Pasażu Simonsa zdecydowanie nie był wojskowym i nie był tez entuzjasta arimi.
- To ty lepiej idź do lekarz od głowy - zgasił go jak ledwie tlącą się świeczkę.
- Na niego już za późno - przyszedł z pomocą Adaś.
- To niech idzie do taki doktor, co leczy nogi, może on co pomoże. da lekarstwo i nogi pójdą we właściwą stronę. Wojsko to straszna choroba, aj waj, aj waj, co pana, panie Henryk, opętało?
- Przygoda.
- Przygoda? Przygoda to jest wtedy, jak pan, panie Henio, udajesz się na wyprawę, jak pan płyniesz statek przez morze, jak pan chcesz żyć całym życiem, a wojsko? Tam co najwyżej mogą zabić. Ja panu powiem, co pan chcesz, pan chcesz być obrońca ojczyzny, co ma karabin, mundur i czapkę. Pan chcesz być ważny człowiek, pan potrzebujesz być dorosły?
- No tak, od początku tak mówiłem.
- No to ja nie poradzę. Skoro ja nie mogę poprawić pana głowy, to ja mogę poprawić pana dokument. (...)

Książkę warto przeczytać z dwóch, może trzech powodów. Po pierwsze - historia Warszawy, miasta, którego już nie spotkacie w rzeczywistości. Wierzcie mi, lub nie, ale gdy otrzymałam książkę, spędziłam dobrą godzinę na analizowaniu nadrukowanych na okładkach map, poszukując różnic w topografii dzisiejszej stolicy. Druga sprawą są wątki historyczne. Okres dwudziestolecia międzywojennego, wyroków na szpiclach, III Powstania śląskiego, niemieckich nalotów czy walk z bolszewikami to fakty, które powinien znać każdy Polak. Historia Heńka przesycona jest nostalgią, trudnym dorastaniem, utratą bliskich, ciągła nauką, bólem, brutalnością, wolą walki, patriotyzmem i niejednokrotnie śmiechem. To moja pierwsza styczność z "powieścią łotrzykowską", ale zapewniam, że nie ostatnia. Kolejnym ważnym elementem jest stworzenie książki, nasyconej uszczypliwościami, zabawą słowem, czasem gwarą czy językowymi naleciałościami np. Żydów, ale i wielokrotnie naigrywanie się z nich. Pozwolicie, że zakończę jednym z "dowcipów" aspiranta Konrada Strasburgera (Przypadkowa zbieżność nazwisk? ;)
- Panowie, posłuchajcie, co za szmonces! Żyd pyta Boga: Najwyższy, co ja mam robić, mój syn się ochrzcił! A na to Bóg: Mój też! (...).

Książkę gorąco polecam zarówno miłośnikom historii, jak i kochającym dobre powieści na jesienne wieczory. Osobiście nie wiedziałam czego spodziewać się po tej propozycji, bowiem skusił mnie jej tytuł i gabaryty, a okazała się strzałem w dziesiątkę. Chylę czoło przed Grzegorzem Kalinowskim i proszę o więcej takich propozycji na polskim rynku.

 
Za swój egzemplarz dziękuję Wydawnictwu MUZA




You Might Also Like

0 opinii:

Dziękuję!

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

RECENZJA: Sztuka Kochania

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego