"Był sobie dzieciak", Leszek Wosiewicz

16:06

Czasem odnoszę wrażenie, że polskie filmy próbują przesłodzić swoje kino. Robią „dzieła” sugerując się zagranicznymi produkcjami i psioczą później na lewo i prawo, jak to nasz naród wiecznie na coś narzeka. Smutne jest jednak to, że mamy na co narzekać…



Dzisiaj postanowiłam obejrzeć film Był sobie dzieciak, Leszka Wosiewicza. Decyzji tej żałuję. Z resztą, w przypadku Kornblumenblau było podobnie. Może to ja jestem zbyt wymagająca? Albo miewam kobiece fanaberie, których nie sposób zrozumieć? Nie wiem. W każdym razie, jestem miłośniczką literatury, a także projekcji kinematograficznych o tematyce wojennej. Nie lubię więc, jeśli ktoś spali na panewce, a ja – zgodnie ze swoimi przyzwyczajeniami, czyli obejrzeniem filmu do końca – muszę wynudzić się przez kilkadziesiąt minut. Po mojej krótkiej, stricte personalnej wstawce, przejdźmy do fabuły filmu.

Był sobie dzieciak to historia młodego wierszoklety, a zarazem przyszłego żołnierza, matki poszukującej swojego dziecka, a także bezwzględnych Niemców, Szarych Szeregów i podziemia Armii Krajowej. Akcja filmu toczy się podczas Powstania Warszawskiego, a więc ruiny, opuszczone domostwa czy śmierdzące (dosłownie) kanały to miejsca, do których zostaliśmy zaproszeni. W rolach głównych: Rafał Fudale i Magdalena Cielecka. Wśród aktorów drugoplanowych z kolei, znalazła się śmietanka polskiego kina: Eryk Lubos, Mirosław Zbrojewicz, Andrzej Mastalerz, Piotr Głowacki czy Sonia Bohosiewicz. To właśnie te osoby „ratują” tę produkcję, jednak jej noty i tak są śmiesznie niskie. Nic więc dziwnego, skoro mnóstwo wątków śledzimy poprzez własnoręcznie wykonany fotoplastikon, a pozostałe dotyczą relacji pomiędzy głównymi bohaterami. Wzbogaceniem historii jest też tajemnicza Irena (Małgorzata Cielecka), która poszukuje swojego synka wcielonego do drużyny harcerskiej, wspierającej wojsko. Ona z kolei jest Niemką… Jak skomplikuje się ta historia? Przekonać musicie się sami, bowiem całej historii opowiadać Wam nie powinnam. ;)
           
Miłośnikom II Wojny Światowej nie polecam tego filmu, jeśli jednak chcecie sięgnąć po, dosłownie, szczyptę informacji dotyczących Powstania Warszawskiego – poświęćcie jeden wieczór na obejrzenie tej produkcji. Warto zwrócić uwagę na kreacje bohaterów, ich wyrazistość czy dopasowanie kostiumów. Możemy też wyraźnie zarysować poszczególne postaci – brutalnych, bezwzględnych Niemców, ofiarnego, a może i nader ufnego Marka oraz dwulicowej Ireny. Ruiny Warszawy czy odrażające swoją enigmatycznością i śmiercią kanały także zasługują na uwagę. Przekonajcie się sami, Moi Drodzy.




You Might Also Like

0 opinii:

Dziękuję!

Recenzja filmu "Pitbull. Niebezpieczne kobiety"

Recenzja książki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego