Nic się nie stało! Jelonek nic się nie stało! - Koncert Jelonka w Warszawie!

12:17

Niesamowite widowisko audiowizualne, pełne obłożenie warszawskiej Proximy i on, Michał Jelonek, w świątecznym akompaniamencie. Czy trzeba więcej? Zapraszam!

Michał Jelonek po raz kolejny pokazał, że potrafi porwać publiczność! Pogo, wężyk, zabawne dialogi, prezenty i angażowanie całej sali są dowodem na to, że to jeden z najlepszych artystów w kraju. Każdy śpiewał, każdy tańczył, każdy skakał, każdy miał „szablę” i każdy machał rękami w rytm Muppet’owego „Manha Manha”.

Zastanawialiście się kiedyś, czy pozornie zwyczajny rockowy koncert da się przerobić na wieczór kolęd i pastorałek? Nasz „rogaty lew estrady’ pokazał, że można! Dźwięczne „Oj maluśki, maluśki” czy „Przybieżeli o betlejem” porwało salę. To jak? Pogowaliście kiedyś do świątecznych przyśpiewek?

Nie zabrakło też klasyków kieleckiego skrzypka, takich jak Violmachine czy Romantic Revenge (kiedy to artysta nakłaniał publiczność do wprowadzenia na salę romantycznej atmosfery). Scena rozbłyskiwała dziesiątkami lamp. Muzyka w połączeniu z symultaniczną grą świateł dała niezapomniane wrażenia! Pojawiły się też covery. Ten, który zaskoczył mnie najbardziej i nakłonił do aktywniejszych harców pod sceną był kultowy singiel Boney M Daddy Cool. Nie wierzycie, że Jelonek wykonał go wraz z zespołem? Przekonajcie się sami już na najbliższym koncercie!

Michał pożegnał się z uczestnikami wydarzenia, życząc radosnych świąt i szczęśliwego nowego roku. Nie zabrakło bisu na koniec imprezy i gromkich braw. Hymn zakończył wieczór. Ooooj, było warto!




You Might Also Like

2 opinii:

  1. Domyślam się tylko, jakie to było przeżycie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też chciałabym na żywo zobaczyć tak znakomity występ, ale na razie mogę jedynie pomarzyć.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja filmu "Pitbull. Niebezpieczne kobiety"

Recenzja książki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego