W piekle eboli - Tadeusz Biedzki

21:36


Na polskim rynku pojawia się coraz mniej książek, które jesteśmy w stanie przeczytać jednym tchem. Czasem poszukujemy literatury specjalistycznej, czasem pięknej czy popularnej, a kolejnym przegrzebujemy kosze taniej książki w centrach handlowych, by znaleźć „cokolwiek”, pasującego na naszego gustu. Wydawnictwo Bernardinum zaproponowało nam z kolei niecodzienną lekturę – w katalogu oferty pojawiła się książka W piekle eboli, najnowsza propozycja Tadeusza Biedzkiego.

Dlaczego niecodzienna? Ano dlatego, że porusza dość niepopularny dla nas, ale ważny dla Czarnego Lądu temat. Nie rozprawiamy tu, czym jest wirus i jakie niesie konsekwencje jego epidemia. To książka o tym, jak wielki jest problem z nim związany. O tym, że Afryka nie jest bezpiecznym kontynentem, a ludzie żyjący na geograficznym środku naszej planety są narażeni na „niecodzienne” i „niemożliwe”. W końcu w Afryce wszystko brzmi niewiarygodnie.

Tadeusz Biedzki, wraz z żoną, zabiera nas w niebezpieczną podróż, która zdarzyła się naprawdę. W piekle eboli nie jest kolejną książką z serii fantasy czy si-fi. To dokument, realne zdarzenia, przeżycia, wspomnienia i fakty. To śmierć wywołana Gorączką Krwotoczną. To brak cywilizacji, bieda i długa agonia, na którą nie ma lekarstwa. Przerażenie? Ból? Strach przed nieznanym? To tylko skrawki tego, o co zakrawa ta publikacja. Nie brakuje jednak magii i czarów, kultu, wiary w obrzędy i szarej codzienności zwykłych ludzi – przecież pomimo panującej „zarazy” nadal trzeba jakoś żyć, wypełniając najprostsze obowiązki, jak chociażby iść do pracy czy sporządzić potrawkę na obiad. Książka, pomimo swojego głównego wątku, tętni życiem. Podziwiamy piękno i dzikość Afryki, faunę, florę, kulturę i obyczaje różnych zakątków całego kontynentu.

Podczas lektury długo zastanawiałam się, czym tak naprawdę kierowali się nasi bohaterowie, narratorzy, udając się w tę podróż. Sami wybrali cel, mieli świadomość konsekwencji, z jakimi może wiązać się ta wyprawa. Podjęli jednak wyzwanie. Osobiście przyznaję, że ja nigdy nie odważyłabym się na ten krok i nie tylko z obawy przed śmiercią czy utratą bliskich, (co jest najważniejszym czynnikiem), ale i odskocznią od cywilizacji. Lubię wygodę i standard życia, który jest moją codziennością – coś w lodówce, bieżąca woda, dostęp do energii elektrycznej, których nie raz brakowało bohaterom. Rzeczy nabyte nie są najważniejsze, ale my – Europejczycy – chyba nie potrafimy, i przede wszystkim nie chcemy, naruszać poczucia naszej stabilizacji. Nie wyobrażam sobie też świadomie zdecydować o podróży, z której ja, lub najbliższa mi osoba możemy już nie wrócić.


Książkę polecam, ponieważ jest to być może jedyna propozycja, pokazująca epidemię z bliska. Historia ta ma w sobie jednak coś, dzięki czemu lektura jest przyjemna i inspirująca. Pełna podziwu dla Państwa Biedzkich, zachęcam do lektury! 

You Might Also Like

0 opinii:

Dziękuję!

Recenzja filmu "Pitbull. Niebezpieczne kobiety"

Recenzja książki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego