Lolo – przezabawny film w klasycznej oprawie.

15:15

Nie minął jeszcze tydzień od premiery najnowszej produkcji Julie Delpy, a zbiera ona wiele pozytywnych opinii. Siadając wygodnie w kinie i oglądając czołówkę wyrwaną iście z animowanej wersji „Różowej Pantery” zaczynamy świetną zabawę w jacuzzi!

Po sukcesach 2 dni w Paryżu i 2 dni w Nowym Jorku nominowana do Oscara Julie Delpy ponownie staje za kamerą, aby rozbawić widzów w swojej najnowszej komedii – Lolo. Tym razem na drodze do udanego związku zakochanej pary stają nie rodzice, a nastoletni syn głównej bohaterki.

Wioletta jest po czterdziestce i właśnie przeżywa drugą młodość, spędzając wakacje życia na południu Francji u boku nowego partnera. Jean-René może nie jest typem eleganta, za to charakteryzują go nieprzeciętne poczucie humoru i spontaniczność, które udzielają się nieco sztywnej i pedantycznej Violette. Kłopoty zaczynają się, gdy zakochana para wraca razem do Paryża. Tam następuje brutalne zderzenie z rzeczywistością, a dokładnie z zaborczym, nastoletnim synem Wioletty, który zrobi wszystko, by zniechęcić kochanka matki i pozbyć się go raz na zawsze.

Dwie samotne, dojrzałe kobiety podczas pobytu w SPA rozpoczynają historię Lolo. Początkowo nie do końca jesteśmy w stanie zrozumieć francuski temperament i poczucie humoru, jednakże przezabawne zwroty akcji wprowadzają nas do bajkowej fabuły. Film wbrew pozorom odpowiada nam na wiele nurtujących kwestii. Historie wyrwane z życia to klucz do sukcesu produkcji Delpy i rozbawienia publiczności. Wulgarne aluzje, ironiczne przedstawienie rzeczywistości i niekonwencjonalne zwroty akcji sprawiają, że chętnie oglądamy całą ekranizację. Wyobraźcie sobie ustatkowaną, dojrzała kobietę,  na której granową sukienkę spada olbrzymi tuńczyk -  z winy nieporadnego mężczyzny, Jeana-René. Idealny początek znajomości, prawda? Historia jednak lubi abstrakcyjne zwroty akcji. JR przeprowadza się do Paryża, wynajmując pokój „z widokiem na wieżę Eiffla” i rozpoczyna romans z Violette. Niestety jak w każdej miłości, tak i w tej, ktoś musi stanąć na drodze uczuciu. Lolo (Vincent Lacoste), dwudziestoletni syn naszej bohaterki, robi wszystko, by nie odłączyć się od matki.

Lolo pokazuje nam oblicza związków. Idąc na tę produkcję ze swoim partnerem, niewątpliwie będziecie w stanie skonfrontować Wasze podejścia. Jedyną wadą filmu, niestety dość istotną, jest fakt, iż film Delpy zakrawa o kino Woody’ego Allena. Pytanie, czy jeśli chcemy zrelaksować się po ciężkim dniu, albo tygodniu pracy będziemy zwracali na to uwagę?

Polecam!


You Might Also Like

1 opinii:

  1. Widziałam kilka razy zwiastun tego filmu i za każdym razem bardziej się do niego przekonywałam. Może wybiorę się do kina, lubię francuskie filmy :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja filmu "Pitbull. Niebezpieczne kobiety"

Recenzja książki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego