Jesienne Czytanie: Jojo Moyes - Kiedy odszedłeś

16:31

Początki są trudne dla każdego z nas, a te, które mają miejsce po raz kolejny przyprawiają nas o gęsią skórkę. Jak zaakceptować rzeczy, które niegdyś dzieliły dwoje zakochanych ludzi? Jak przeżyć śmierć kogoś bliskiego? Jak przekroczyć własne granice i podnieść się na duchu w kryzysowych sytuacjach? Historie Moyes, tak prawdziwe i realne w naszym życiu, przywołują mi na myśl powieść Janusza Leona Wiśniewskiego, nie sądzicie?


Mówią, że coś się kończy, by coś innego mogło rozpocząć na nowo. Główna bohaterka naszej powieści, Lou, próbuje nadać swemu życiu nowy sens. Odkryć aspiracje i pragnienia. Pokazać światu i sobie samej, że zasługuje na szczęście i jest ono w zasięgu jej dłoni. Autorka jednak zdecydowanie skupia się na żałobie. Traktuje śmierć jako siłę i mobilizację, a Will, którego nie ma w naszej historii, jest obecny swoim duchem. Wraz z nami przeżywa losy Lou, wraz z nami pragnie jej szczęścia, wraz z nami chce, by pokonała w końcu ból po stracie ukochanego.

Książka ta jest niezwykle trudna, ale i niezwykle czarująca. Pióro Moyes zaskakuje czytelnika, język jest bardzo lekki i plastyczny – aż chce się przeczytać kolejną stronę, kolejny rozdział. Fabuła wciąga i wbrew pozorom nie daje nam wytchnienia. Słodka historia z pierwsze części, barwna i głęboka opowieść pozwala nam pokochać głównych bohaterów i wraz z Lou przeżyć żałobę. Dziś jednak Zanim się pojawiłeś to zbiór wspomnień i przemyśleń, a także iście brytyjskiego humoru autorki. Lektura jest wciągająca, raz na naszej twarzy pojawia się uśmiech, innym razem wpadamy w zadumę, a mimo to, nadal chcemy dokończyć tę historię. Gorąco polecam tę historię wszystkim w te wakacje, zwłaszcza Paniom!

Przeczytaj fragment: www.znak.com.pl

You Might Also Like

3 opinii:

  1. Mam od dawna w planach tę książkę. Czeka już na mojej półce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam <3 ale pierwsza część jest o niebo lepsza :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja filmu "Pitbull. Niebezpieczne kobiety"

Recenzja książki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego