Na sportowo. Rolki - bezpieczeństwo jest bardzo ważne!

12:52

Wiem, że każdy ma swój własny sport i własne preferencje. Jak doskonale wiecie – moim „konikiem” stały się rolki. Z czasem prosto zauważyć, co daje nam mniej lub więcej satysfakcji, a zarazem jest w jakiś sposób pożyteczne dla nas i dla naszego organizmu. Na pierwszym miejscu w mojej hierarchii stoją rolki, a więc kilka słów o tym sporcie i o tym, jak dobrać sobie odpowiedni sprzęt.

Zacznijmy od tego, że doświadczenie uczy zapewnienia sobie bezpieczeństwa. Jeżeli będziecie jeździli w ochraniaczach, nikt nie potraktuje tego jako ujmę dla Waszych umiejętności. Sami też nie powinniście się wstydzić czy krępować, jeśli chcecie chronić swoje stawy. Ja niestety miałam pewien dystans. Przecież… po co mi ochraniacze? Nawet jeśli się przewrócę, to ewentualnie zedrę trochę naskórka i będzie wszystko w porządku. Pierwszy raz moja teoria legła w gruzach na środku mostu Poniatowskiego w Warszawie. Tak, w centrum miasta. Zamiast ominąć dziurę, pięknie w ją wjechałam po czym padłam na kolana. Oczywiście podarłam spodnie na kolanie, a z rany polała się krew. Tutaj, wspominając zdarzenie, pewna dygresja...




- Lubiłaś te spodnie?
- W sumie kupiłam je miesiąc temu… - Powiedziałam, patrząc z rozpaczą.
- Oj tam! Przynajmniej teraz są modne!

Było to jedno z moich pierwszych wyjść „na miasto” z przyjacielem. Skończyło się zabawnie – przecież nie będę płakać ani nad dziurą w spodniach, ani nad dziurą w nodze. Kolejny chodnik „zaliczyłam”, kiedy wybrałam się na naukę jazdy z Instruktorem. Tak można ująć to w skrócie. O ile hamowanie na płaskiej powierzchni nie było w ogóle problematyczne, o tyle zjazd z wiaduktu, i próba zatrzymania się jednym kółkiem, nieco skomplikował sprawę. Później, i to jeszcze tego samego dnia, padłam zjeżdżając z mostu Świętokrzyskiego tylko dlatego, że kamyczek wkręcił mi się w kółka. Wtedy też nabawiłam się kontuzji moich stawów. Nie mogłam sprawnie poruszać się przez kolejny tydzień, bez ortezy ani rusz! Oba kolana spuchnięte, w jednym naderwane więzadła, w drugim uszkodzona rzepka. Można? Pewnie, że tak! Nie minął jednak tydzień, a ponownie wyszłam na rolki. Ponownie z Instruktorem, ale... w ochraniaczach. Rzecz jasna tradycyjnie padłam na ulicy, ale żeby było zabawniej – w kałużę! :D Idealnie na kolana w wielkie bagno na środku skrzyżowania. Byłam w błocie, ale kolana miałam całe. Dzisiaj mnie to bawi, ale wtedy chciałam rzucić wszystko,  rozpłakać się gdzieś w kącie i wrócić boso do domu. Przekonałam Was?

Nikt nie każe Wam nosić kasku do rugby, ani ochraniaczy na pośladki, choć te ostanie jednak czasem by się sprawdziły.Ważne jest, aby chronić swoje kolana i nadgarstki. Są one bardzo wrażliwe na stłuczenia, a o takie nie trudno. Jeśli jednak stawiacie pierwsze w rolkowym świecie – koniecznie weźcie to pod uwagę. 

You Might Also Like

3 opinii:

  1. Ja ja dawno nie jeździłam na rolkach...

    OdpowiedzUsuń
  2. nie umiem jeździć na rolkach, chociaż zawsze ciekawił mnie ten sport. niestety nie mam w okolicy odpowiednich miejsc do nauki, a Twoje doświadczenia trochę mnie przerażają. jednak zostanę przy ukochanym rowerze i narzekaniu na rolkarzy, którzy niebezpiecznie jeżdżą po ścieżkach rowerowych. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobre rady :D Ja uwielbiam jeździć na rolkach :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

RECENZJA: Sztuka Kochania

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego