"Pianista", czyli kilka słów o II Wojnie Światowej przy rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego

18:50

Pianista, film Romana Polańskiego wyreżyserowany w 2002 roku, opowiadający historię Polaka, choć Żyda – Władysława Szpilmana. Ekranizacja autobiografii artysty, Śmierć miasta, zdobyła aż trzy Oscary oraz Złotą Palmę na Festiwalu w Cannes. Nagrody te wskazują na doskonały kunszt, zarówno aktorów, jak i producentów jednak według mnie Pianista nie zasługuje na te wyróżnienia. Uważam, że zabrakło w nim, zarówno dramatyzmu, jak i dogłębnych przeżyć głównego bohatera.

Źródło: film.org.pl

Władysław Szpilman - polski kompozytor, pianista, człowiek, który dodawał otuchy mieszkańcom Warszawy na antenie Polskiego Radia, gdy zwierzęca walka o przetrwanie brała górę nad rozsądkiem. Bohater? Człowiek honoru? Wieszcz  polskiej kultury? A może jedynie Żyd, którego talent i „nazwisko”, nakierowało na rozwijanie swoich umiejętności muzycznych w powojennej Warszawie?

Jak to możliwe, że szanowana, ustabilizowana finansowo rodzina trafia do getta? Otóż, II wojna światowa, a tym samym idea hitlerowców miała na celu przeprowadzenie czystek etnicznych na terenie Rzeczypospolitej. Potężne łapówki, kontakty czy znajomości nie zdołały uchronić mieszkańców przez przesiedleniem, a ponadto nachalność zwykle doprowadzała do rychłej śmierci wszystkich lokatorów danej kwatery. Kto był uważany za Żyda? Każdy mężczyzna z zadartym nosem, kobieta o wyraźnych rysach twarzy, a nawet chłopiec, którego dziadek miał żydowskie korzenie. Tak! Niemiecka mania dążąca do wyniszczenia niearyjskiej nacji zabrnęła wyjątkowo daleko, i tak właśnie rodzina Szpilmanów trafiła do obozu. Władysław, jako najstarszy syn utrzymywał swoją familię, dając koncerty w kawiarniach i salkach muzycznych warszawskiego getta. Warto tu zwrócić uwagę, że muzyka Wojciecha Kilara została świetnie wkomponowana w fabułę filmu, a Chopinowska ballada g‑moll dodaje dramatyzmu całej historii.

Skupmy się jednak na fabule filmu. Projekcję rozpoczyna koncert fortepianowy na antenie Polskiego Radia, gdy ogrom bomb spada na elektrownię i całe miasto traci łączność. Niemiecka ofensywa rozpoczyna Szybką Wojnę, wprowadza szereg zmian w ustroju politycznym miasta oraz skuteczną eksterminację Żydów. Film świetnie ukazał sposób w jaki poniżano judaistów, choćby przez spoliczkowanie ojca Szpilmana, który nie ukłonił się mijanym Niemcom, bądź zmuszanie do tańca schorowanych starców, czekających na otwarcie szlabanu dzielącego getto.

Pianista, podobnie jak większość produkcji o tematyce wojennej ukazuje historię wysoko postawionej jednostki. Władysław Szpilman, powszechnie znany i lubiany, choć stosowniej – rozpoznawany w towarzystwie, mógł liczyć na nie lada profity dzięki swoim kontaktom. Historia jednak nakazuje nam wspominać getto, jako pełne wesz i tyfusu spartańskie warunki, w których toczyła się walka o kromkę chleba. Rodzinie Szpilmanów jednak wiodło się wyjątkowo dobrze. Codzienna prasa, nielicha  kolacja, a także absolutna niechęć do sprzedaży fortepianu ukazuje, że nie mogli oni narzekać na swoją pozycję społeczną, nawet w obliczu wojny.

Pianista to wyjątkowo przewidywalny i pozbawiony głębszego zamysłu dramat. Losy Władysława Szpilmana nie wzbudzają litości, czy pożałowania u odbiorców. Widz nie identyfikuje się z głównym bohaterem i nie śledzi jego losów z zapartym tchem. Uważam, że Ronald Harwood nie stanął na wysokości zadania, a więc scenariuszowi daleko do ekranizacji  Śmierci Miasta. Z kolei obsada aktorska, z Adrienem Brody na czele, to strzał w dziesiątkę. Szkoda tylko, że polski film, opowiadając losy polskiego Żyda, wyprodukowany przez polskiego reżysera jest anglojęzyczną produkcją. Za niesprawiedliwe też uważam nie nagrodzenie Pawła Edelmana za najlepsze zdjęcia, choćby za przytłaczający ogrom zniszczeń, który wywiera fenomenalne wrażenie na każdym widzu.

Reasumując, produkcję Romana Polańskiego uważam za nieudaną. Film osławiony niczym arcydzieło kultury i sztuki, a personalnie – rozprawienie się z przeszłością reżysera nie spełnia moich, jako pasjonatki II wojny światowej, oczekiwań. 

You Might Also Like

0 opinii:

Dziękuję!

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

RECENZJA: Sztuka Kochania

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego