O kobietach, o przyjaźni, o kłamstwie, o zazdrości… Upadłe Anioły na deskach Och-Teatru.

13:33

Sztuka Noela Cowarda to kolejny spektakl w brytyjskim stylu w reżyserii Krystyny Jandy. Już samo nazwisko pierwszej damy polskiej sceny wskazywało na to, że sztuka będzie niemałym wyzwaniem dla artystów i niesamowitym przeżyciem dla każdego z widzów. Przed Państwem Magdalena Cielecka, Maja Ostaszewska, Marta Chyczewska, Tomasz Drabek, Wojciech Kalarus i Cezary Kosiński.

Zobacz na stronie Och-Teatru

Historia Julii (Magdalena Cielecka) i Jane (Maja Ostaszewska) rozpoczyna się londyńskim mieszkaniu jednej z nich. Arystokratka, dama, o poranku rozprawia z mężem, posyłając go na golfa i opowiadając o swoim planie dnia, którego pozazdrościć jej gotowa jest niejedna współczesna kobieta. Zaznacza też, że obudziła się z pewnym przeczuciem… Jakim?

Dawna miłość, przelotny romans sprzed lat rozdziera główne bohaterki na pół. Okazuje się, że lada chwila w Londynie pojawi się amant, mężczyzna, który uwiódł i rozkochał w sobie przyjaciółki jeszcze przed ślubem i w jednej chwili zamiesza w ich normalnym, uporządkowanym życiu. Podniecenie, podekscytowanie i szalona zazdrość to garstka emocji, które targają naszymi bohaterkami.

„Julia i ja, miałyśmy romans przed zamążpójściem...”

Wybitnie odtworzone role Julii i Jane to niesamowite widowisko dla miłośników prawdziwej sztuki. Magdalena Cielecka (Julia) pokazuje pewien dystans, charakter i zdroworozsądkowość. Nie karci się za popełniony przed laty romans, silnie stąpa po ziemi, jednak staje przed moralnym dylematem -  spotkać się z Mauricem Duclos czy nie naruszać swojej stabilizacji i pozostać wierną Fredericowi? Jane z kolei poznajemy, gdy z pocztówką w dłoni pojawia się w mieszkaniu przyjaciółki. Podekscytowana, pełna euforii, z jednej strony czuje się zmieszana i przestraszona, a z drugiej skuszona zakazanym owocem. Ignoruje racjonalność Julii, w mgnieniu oka asertywnie reaguje nawet na najmniejsze zwątpienie z jej strony, chcąc przekonać przyjaciółkę, że muszą spotkać się z dawną miłością. Kobiety wspominają dawne czasy, chwile spędzone z Mauricem i pełne rozkoszy pożądają więcej… Jak jednak pogodzić dwie kobiety z jednym mężczyzną? Co zrobić, gdy króluje zazdrość? Czy ich niezwykła przyjaźń przetrwa tę próbę?



Obie postaci zostały wybitnie nakreślone. Ich wady i zalety celowo zostały przerysowane, bawiąc publiczność w każdym z aktów, a aktorki stanęły na wysokości zadania, dopracowując najdrobniejsze elementy swojej postaci. Mimika, subtelne ruchy dłoni, reakcje na niespodziewane zdarzenia i istne wcielenie się w swoją postać. Na uwagę zasługuje także Marta Chyczewska, wcielająca się w postać wścibskiej, ironicznej, przemądrzałej pokojówki, pojawiającej się w najmniej oczekiwanych momentach. Dodaje ona sztuce mnóstwo pozytywnych emocji i przezabawnych zwrotów akcji.

Upadłe Anioły to zwyczajna metafora. Okazuje się, że spektakl Noela Cowarda jest ponadczasowy i obnaża sprawy, które dotykają dziś wiele kobiet. Wszystkie pragniemy stabilizacji, a jednocześnie ciągnie nas do szaleńczej, burzliwej miłości i życia na krawędzi. Jesteśmy zazdrosne. Nie chcemy się dzielić. Planujemy, czekamy, wyobrażamy sobie zawsze zbyt wiele i do zbyt wielu rzeczy przywiązujemy wagę. Chcemy tworzyć pozory, pragniemy czuć się adorowane, zaskakiwane, łakniemy szczęścia. Spojrzenie na bohaterki przez pryzmat własnego życia, pokazuje nasze losy w krzywym zwierciadle, a to klucz do sukcesu tej sztuki.

Na kolejny spektakl Upadłe Anioły przyjdzie zaczekać Wam aż miesiąc. Sądzę jednak, że 22-25 października to daty, które powinniście zarezerwować w swoim kalendarzu. Bilety dostępne są już na stronie Och-Teatru. Pamiętajcie jednak, że przedstawienie powstało w 1925 roku – wyśmienita komedia spod pióra Noela Cowarda, która w ciągu 90 lat była wystawiana na deskach teatrów na całym świecie i nigdy nie straciła na wartości.
Kup Bilet na Spektakl


Po spektaklu pojawiła się chwila refleksji. Wracając do domu zaczęłam zastanawiać się nad swoim życiem i myślami powędrowałam do tego, „co by było gdyby?”. Gdyby nie stabilizacja. Gdyby nie stały związek. Gdyby nie plany na przyszłość. Gdyby w drzwiach mojego domu stanęła moja „miłość” sprzed lat – pozorne, błahe zauroczenie, które każda nastolatka przeżywa tak mocno. Z drugiej strony, co gdyby ktoś taki pojawił się teraz? Przelotny romans? Kolejne motyle w brzuchu, eutrofia… koniec. Gdybać jednak możemy, ale nigdy nie zapominając, co jest w naszym życiu najważniejsze. Upadłe anioły to sztuka, która pokazuje, że choć skrycie pragniemy wielu rzeczy, boimy się utraty gruntu pod nogami. Szukamy bezpieczeństwa i potrzebujemy bliskiej osoby na co dzień. Przedstawienie to z kolei bawi nas sytuacyjnym absurdem, angielskim poczuciem humoru, wyolbrzymionymi emocjami i licznymi kontrastami – całość rozbija się o to, że fabuła została osadzona w latach 20-30 ubiegłego wieku, a moralność brytyjskiego społeczeństwa nie przyzwalała na przelotne romanse. Ten przypadkowy epizod stanowił nie lada problem dla głównych bohaterek. 

Gorąco polecam Wam wieczór w Och-Teatrze. 

You Might Also Like

10 opinii:

  1. Muszę tam być!:D

    OdpowiedzUsuń
  2. jak dawno nie byłam w teatrze... aż żal:) obserwuję:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę koniecznie obejrzeć ten spektakl.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie obejrzę. Jest na wyjazdach?

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydaje się bardzo interesujący.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak ja dawno nie byłam w teatrze! A tu jeszcze całkiem interesujący spektakl. Szkoda tylko, że do Warszawy mi na razie nie po drodze. ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam teatr i staram się być tam jak najczęściej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak! Koniecznie muszę zobaczyć Magdalenę Cielecka w komedii:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja filmu "Pitbull. Niebezpieczne kobiety"

Recenzja książki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego