BlackMonday = BlackProtest

10:08

Demonstracje na ulicach Warszawy, medialny szum i gwar to chyba nic dobrego. Czuję dozę przerażenia, obserwując poczynania nowego rządu RP. Projekty ustaw, zmiany, plany, obietnice… ale co dalej? Co z szarymi ludźmi, którzy pragną człowieczeństwa? Dziś kilka przemyśleń dotyczących ustawy antyaborcyjnej.


Ogólnopolski strajk kobiet

Jestem dojrzałą kobietą. Każdego dnia wychodząc z domu zdaję sobie sprawę z zagrożeń, jakie czyhają na mnie w wielkim mieście. Pracuję zmianowo, wykonuję rozmaite projekty, udzielam korepetycji w mieszkaniach swoich uczniów, jeżdżę na rowerze i często wracam w środku nocy do domu.  Nie czuję się bezpiecznie. Wiem, że mrożące krew w żyłach historie z „dzienników kryminalnych” dzieją się wokół mnie. Ja jednak mam słuchawki w uszach i z lekkimi palpitacjami serca wracam do mieszkania na drugim końcu miasta. Dlaczego? Z jednej strony ufam ludziom. Z drugiej – nie pozwolę się stłamsić i ograniczać, zwłaszcza, że przez tyle lat nic się nie stało… Komuś jednak w tym samym czasie zadziała się krzywda. Wypadek, gwałt, przypadek! Nieodpowiednie miejsce, nieodpowiedni czas. Ciąża – niechciane dziecko. Depresja. Każdy pyta, każdy udaje troskę i współczucie. Każdy stygmatyzuje. Czy trzeba więcej słów, tak prostych, błahych i banalnych?

Nowa ustawa nakazuje kobiecie urodzić dziecko. Z obrzydzeniem do siebie, swojego ciała i z nienawiścią do nienarodzonego każę poświęcić najpiękniejsze 9 miesięcy swojego życia na żałość, płacz i ciągłe pytanie, „dlaczego ja?”. Jaki będzie tego skutek? Samobójstwo? Poród? Porzucone dziecko? Trauma matki, która zostawiła swoją pociechę, i która przez całe życie będzie wracała myślami do tego, że ma gdzieś swojego potomka? Czy w takiej sytuacji jeszcze kiedyś zdecyduje się świadomie zajść w ciążę? Wątpię. Bez względu na to, czy jest dojrzałą, dorosłą kobietą czy też niewinną nastolatką.

Na niedomiar złego, pary świadomie (mniej lub bardziej) decydując się na dziecko znają nie tylko swoją osobowość, charaktery, ale przekazują pewien materiał genetyczny, który w większości przepadków da się zweryfikować - znają choroby swoich krewnych i przodków, a także ich obciążenia genetyczne. Często czytamy o mutacjach genomów przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Połowa chromosomów zawsze pochodzi od matki, połowa od ojca, a świadome ograniczanie badań prenatalnych nie wróży nic dobrego.

Zapytacie jednak, „czym zawiniło to dziecko?”. Dziecko spłodzone bez uczuć, bez minimalnej stabilizacji emocjonalnej czy rodzinnej, niechciane, niekochane, wyszydzone i często znienawidzone przez najbliższych. Kto zadba o jego zdrowie i rozwój? Czy rodziny i domy dziecka są na to gotowe? Czy będzie dla nich miejsce? Co z matką, która urodzi i w końcu pokocha swoją pociechę, ale każde spojrzenie na syna/córkę będzie przypominało jej o najtragiczniejszym zdarzeniu jej życia? Kościół? Modlitwą?

A co z dziećmi niepełnosprawnymi, wadami płodu, których nie da się wyeliminować, deformacjami i mutacjami? Każdy ma prawo do życia? Owszem, każdy. Ale do godnego życia. Wiem, że ludzie bez rąk, nóg, małżowiny usznej, z dziurą w sercu czy pasożytniczym bliźniakiem żyją i mają się świetnie, ale nikt nie mówi o tych, którzy zmarli na stole operacyjnym po kilkunastogodzinnej operacji „naprawczej”. Nikt nie mówi o kosztach leczenia i utrzymania tych osób w przypadku ubogich rodzin. Każdy chce walczyć o ludzkie życie, ale nikt nie będzie wspierał tych, którym ta pomoc naprawdę jest potrzebna. A co jeśli wada płodu w wyniku pewnych mutacji jest tak dużą, że od razu wiadomo, że dziecko po przyjściu na świat i tak nie przeżyje?

#czarnyprotest #odsłońKulturę #backMonday

Dlaczego lekarze i przede wszystkim politycy zmuszają niewinną kobietę do 9 miesięcznej rozpaczy i utulenia w ramionach martwego niemowlęcia? Kto wtedy zadba o jej zdrowie psychiczne i o nią samą? Cuda się zdarzają? Być może. Każdy popełnia błędy, a wyniki badań zawsze można odczytać w rozmaity sposób. Dlaczego jednak współczesny świat inteligentnych ludzi zatrzymuje się w miejscu? Dlaczego zamiast zakazywać aborcji, nie stworzy obowiązku przeprowadzenia kilku konsultacji u profesjonalistów? Twarda granica i narzucanie komuś swojego stanowiska niczego nie zmieni.

Obserwując medialny szum i demonstracje zwolenników ustawy zauważyłam dwie rzeczy - pierwsza, wszyscy mówią o zakazie aborcji na skutek nieprzemyślanych "skoków na bok", albo „nieodpowiedzialnych nastolatków”. Druga - fanatyzm kościoła, slogany dotyczące "ochrony życia", poparte populizmem i garścią suchych faktów o życiu prenatalnym.

Jakie jest moje, mam nadzieję, rozsądne, stanowisko? Każda kobieta powinna mieć możliwość podjęcia świadomej decyzji o swoim życiu. Rząd nie jest sędzią ani ludzkim sumieniem, by mógł decydować o czyimś istnieniu. Kościół także nie ma prawa nikogo oceniać, a tym bardziej osądzać. Pełni jedynie funkcję pasterza, doradcy, a niestety znacząco przekracza swoje kompetencje. Osoby, które będą chciały przerwać ciążę i tak to zrobią - w prywatnych przychodniach, za granicą kraju, a będą jedynie narażone na niebezpieczeństwa związane z „partactwem" medyka.  Z drugiej strony, Państwo chyba nieświadomie weryfikuje koszty wprowadzenia ustawy, m.in.: zasiłek dla kobiety w ciąży, stanowiący 100 lub 80% pensji, 500+, świadczenia pielęgnacyjne i opiekuńcze, renty, utrzymanie domów dziecka, hospicjów i szpitali, aż w końcu fundusz pogrzebowy.

Czy osoby manifestujące prawa nienarodzonych, choć raz samodzielnie próbowały rozważyć wszystkie „za” i „przeciw”? Mówi się, że w Polsce znajdują się „Okna Życia”, ośrodki opiekuńcze, czy chociażby rodziny zastępcze. Zastanówmy się jednak, po pierwsze, kto weźmie na swoje barki opiekę nad niepełnosprawnym dzieckiem?  A po drugie – dlaczego traktujemy kobiety dość przedmiotowo. Dlaczego ustawa, zwykła kartka papieru, ma decydować o tym, że życie nienarodzonego dziecka stawiane jest ponad życiem dojrzałej kobiety? Czym ono jest lepsze i bardziej wartościowe od świadomej Polki? Ciągłe konflikty i kolizje interesów niszczą nas samych. Zapominamy również o dzieciach z rodzin patologicznych, które latami noszą piętno związane ze swoim pochodzeniem. Nikt z dorosłych nie wytyka ich palcami, bo jakim prawem? Ale ich rówieśnicy nie znają empatii. Często wspominamy o krajach afrykańskich, gdzie współczynnik urodzeń jest wysoki, ale ludzie nie mają humanitarnych warunków do życia. Czy w naszym kraju, w domach, gdzie alkoholizm i przemoc są na porządku dziennym ktokolwiek myśli o antykoncepcji? Co w takim miejscu stanie się z chorym czy upośledzonym dzieckiem? Kto udzieli mu pomocy? Opieka społeczna, która przyjedzie na „kontrolę” raz w roku? Wydaje mi się, że nasz rząd zaczął rewolucje ze złej strony. Mamy wiele ważniejszych, wręcz fundamentalnych spraw i potrzeb na świeczniku, ale nie można ich rozwiązać za pomocą jednej kartki papieru, podpisanej po kilkugodzinnych obradach.

Czarny protest w Warszawie pokazał, że potrafimy łączyć się w słusznej sprawie. Nie możemy pozwolić, by decydowano za nas. Jesteś przeciwnikiem aborcji? Nie musisz jej robić. Nie decyduj za innych! 

You Might Also Like

3 opinii:

  1. Przeraża mnie to co dzieje się w ostatnim czasie. A jednocześnie wkurza mnie fakt, że państwo nakazuje nam jak żyć i co robić. Przecież człowiek mam wolną wolę i sam powinien decydować o sobie i swoim życiu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ludzie wychodzą na ulice to już nie ma dobrego rozwiązania. To najgorsze, do czego doprowadziła ta władza. Masz racje, skoro kobietom zabrania się decydować o własnym ciele. Kto ma prawo decydować za nie, co mają robić? Przecież ta ustawa decyduje za kogoś... robi to, czego odbiera się innym.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czemu tak mało głosów rozsądku jest na tym świecie...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

RECENZJA: Sztuka Kochania

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego