Mocne kino - "Jestem mordercą"

23:20

Niedziela wieczorem, Centrum Warszawy, kino Atlantic, pełna sala ludzi. I zaczyna się... Opowieść o tajemniczym mordercy.



Nie lubię banalnych filmów. Mam do nich wręcz awersję, szybko zaczynam ziewać, przełączać kanał czy wychodzić z kina. Podczas seansu „Jestem mordercą” nic takiego mi się nie zdarzyło. Film, przez cały czas swojego trwania, trzymał w napięciu, był mroczny, trochę przytłaczający. Lubię takie, także dla mnie bardzo na plus.

Obraz powstał na podstawie prawdziwych wydarzeń, które miały miejsce w latach 70. w Polsce. Na ekranie widzimy Polskę smutną, brudną i zimną. Myślę, że miał być to zabieg, żeby pokazać kontrast między czasami współczesnymi, które są bardziej beztroskie, niż okres PRL-u.

Główny wątek filmu to historia młodego milicjanta, który staje przed ogromnym zadaniem. Zadaniem, które może całkowicie odmienić jego karierę. Do tej pory zaliczył dość poważne niepowodzenia w śledztwach, które prowadził... Tym razem ma za zadanie wytropić seryjnego mordercę kobiet, nazywanego przez wszystkich WAMPIREM. Trud pościgu niejednokrotnie przerasta młodego mężczyznę. Musi zmagać się nie tylko z ciężkim dochodzeniem, ale również z sytuacją polityczną, problemami społecznymi, swoimi ambicjami i słabostkami. W pewnym momencie staje nawet przed... przed trudnym wyborem, jaką drogę powinien obrać.


Film pokazuje człowieka, który targa się z przytłaczającą go rzeczywistością oraz ciągle atakującym stresem. Mirosław Haniszewski idealnie odnalazł się w tej roli. Jego charakterystyczny wyraz twarzy oraz niemalże brak pokazywania emocji za pomocą mimiki, idealnie podkreślał tragizm postaci oraz trud życia, z jakim młody Jasiński (nazwisko milicjanta) się zmagał.

Należy również zauważyć wspaniałe role Agaty Kuleszy oraz Arkadiusza Jakubika. Myślę, że na długo zapadną mi w głowie sceny przesłuchań czy chociażby scena golenia... Aktorem, który trochę nie pasował mi do koncepcji filmu był Piotr Adamczyk. Swoją kreacją aktorską sprawiał wrażenie trochę za mało wpasowującego się w tajemniczość filmu. A może za bardzo kojarzy mi się z filmami o Papieżu czy Och-Karol? 

Do jakiego gatunku przypisałabym film? Znalazłam W SIECI określenie „znakomity dramat policyjny”. Do tego opisu dodałabym jeszcze „dla ludzi o mocnych nerwach”. Udanego (miły nie jest odpowiednim słowem w tym wypadku) seansu!

PS. Serdeczne podziękowania dla Pana Jacka Domińskiego za fotorelację :)

Mam dla Was krótką fotorelację z Kina Atlantic! 



Autor zdjęć: Jacek Dominski/REPORTER



-------
Karolina

You Might Also Like

2 opinii:

  1. Bardzo lubię filmy o tamtych czasach, które są kręcone współcześnie. Więcej mi nie potrzeba - na pewno obejrzę ten film!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja filmu "Pitbull. Niebezpieczne kobiety"

Recenzja książki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego