Nie polecam, czyli "Szkoła Uwodzenia Czesława M."

16:40

Infantylny seans z Czesławem Mozilem w roli głównej. Niczym niskobudżetowa produkcja, Szkoła Uwodzenia Czesława M. wedrze się dziś do kin na terenie całej Polski. Przed Wami przedpremierowa recenzja filmu, który nie ma puenty, a jego fabuła została pozbawiona większego sensu.

Zapraszam na Insta @gusiapp

Zapytacie pewnie, po co czytać dalej, skoro nagłówek mówi sam za siebie? Może dlatego, że na wielkim ekranie pojawiają się znane, lubiane, a czasem kontrowersyjne postaci.

Komedia o upadku! Upadku człowieka i uciekaniu do najgorszego kłamstwa. Czarny humor i absurdalne wątki to elementy, które raz bawiły publiczność, by za chwilę wprowadzić ją w zażenowanie. Film zrobiony na siłę. Z musu. Bez sensu.

Czesława poznajemy jako artystę na fali. Popularnego, uwielbianego przez kobiety, rozwiązłego i bazującego na korzyściach, płynących z bycia celebrytą. Wątki, lawirujące od konfliktów z partnerką, znudzenia w związku, owianej tajemnicą diagnozy do długiej tułaczki… Czesław postanawia porzucić dotychczasowe życie. Pełen konfliktów z zespołem oddala się od sielskiego życia i rozpoczyna regularne rejsy promem. Gdy pieniądze się kończą, a statek trzeba zamienić na bilety komunikacji miejskie, dach nad głową na smutną szopę wśród bezdomnych, wszystko ulega zmianie. Czesław Mozil na krawędzi. Przegrane życie. Pustka. Cisza.

Perypetie, które doprowadzają do otworzenia Szkoły Uwodzenia są dla nas nie lada gratką, a jednocześnie stawiają nas przed trudnym dylematem. Czy traktować Czesława jako osobę, która w jakimś stopniu została skrzywdzona? Czy jako mężczyznę podbarwionego uczuć, który egoistycznie postanawia zmienić swoje życie? Nasz tytułowy bohater trafia do Świnoujścia, gdzie wraz z Adamem i Zygmuntem, byłymi stoczniowcami, próbuje rozkręcić wspólny biznes. Pozornie idealny plan ma przynieść wszystkim wymarzony sukces, czy oby na pewno?



W dzisiejszych czasach krytyczne oko widzów wymaga o wiele więcej zaangażowania ze strony twórców kinowych produkcji. Moich oczekiwań nie zdołała spełnić ani myśl przewodnia filmu, ani gra aktorska, ani niekiedy zabawne zwroty akcji. Potrzebuję mocniejszych wrażeń, interesującej fabuły i zdecydowanie – ciekawszej obsady aktorskiej. Na wyróżnienie z pewnością zasługuje odtwórczyni roli Anny, Anna Smołowik, którą możecie zobaczyć na żywo podczas spektaklu Dogville wwarszawskim Teatrze Syrena. Gratulacje również dla zaangażowanych w produkcję muzyków i realizatorów, a także samego Czesława Mozila. W filmie usłyszycie wiele coverów w jego wykonaniu, które w miły sposób uprzyjemniają seans.


Moja ocena 3/10.

You Might Also Like

7 opinii:

  1. Pewnie i tak bym się na to nie wybrała :/

    OdpowiedzUsuń
  2. W plamach nie miałam i widzę, że intuicja mnie nie zawiodła

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z recenzją w 100%. Dla mnie najmocniejszą stroną też jest tylko Czesław i strona dźwiękowa filmu. Szkoda, że nie wykorzystano tego potencjału należycie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Chociaż bardzo lubię twórczość Czesława M. to ten film mnie nie zainteresował. Już po pierwszych zwiastunach miałam wrażenie że robiony jest na siłę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam o tym filmie tylko dzięki temu, że Zuzanna Borucka bierze w nim udział. I tylko dla tego kiedyś sobie obejrzę tylko fragment z nią, bo do samego filmu w ogóle mnie nie ciągnie.
    Pozdrawiam!
    http://fanofbooks7.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja również nie polecam. Choć poszłam kompletnie nie przepadając za Mozilem :/

    OdpowiedzUsuń
  7. A tyl plakatów w Waw wisi...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

RECENZJA: Sztuka Kochania

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego