"Wołyń" - recenzja filmu Wojciecha Smarzowskiego na Odsłoń Kulturę!

23:51

Niesamowita lekcja historii i fenomenalne widowisko ma wielkim ekranie. Wołyń, najnowszy film Wojciecha Smarzowskiego choć blisko miesiąc po premierze, nadal znajduje się na liście najczęściej emitowanych seansów. Dlaczego?



Wołyń stał się tematem tabu. Nikt do końca nie mówi, kto był sprawcą masakry. Historia milczy. Mało tego, po premierze filmu chciałam skonfrontować to, co przekazano mi w szkolnej Sali z tym, co zobaczyłam podczas seansu, ale musiałam zdać sobie sprawę z jednego – nikt, nigdy, nie powiedział słowa na ten temat. Z jakiego powodu? Trudno powiedzieć. Do dziś zarówno Polska, jak i Ukraina obarcza się wzajemnie odpowiedzialnością za jedną z największych rzezi w dziejach ludzkości, ale czy ekranizacja kanwy opowiadań Stanisława Srokowskiego oraz wspomnień świadków pozwoli raz na zawsze zamknąć niewygodny dla obu krajów temat?
Ile jest więc Smarzowskiego w Smarzowskim?

Mnóstwo. Pełen brutalności, prawdziwy do szpiku kości film pokazuje masakrę, której przedtem nie podjął się żaden z reżyserów. Wojciech Smarzowski słynie z przesytu, okrucieństwa i krwi, którą czujemy niemalże na swoich rękach. Wyjątkowo mocne kino pokazuje jednak nie tylko ludzki dramat, przemoc, ale i ukraińską kulturę, pełną starosłowiańskich obrządków. Wraz z głównymi bohaterami poznajemy rodzinne tradycje – śpiewane pieśni ludowe, rozpleciny, oczepiny, pożegnanie z rodziną, a także y sposób, w jaki przekazywano córki do zamążpójścia za krowę czy kilka morgów ziemi.

Jeżeli chodzi o samą fabułę filmu, jestem pod ogromnym wrażeniem. Wołyń to niezwykle trudny film, wymagający skupienia i analizy pewnych zdarzeń czy symboli. Smarzowski co i rusz posługuje się metaforami, chce jednak abyśmy stanęli twarzą w twarz z historią. Tę lekcję wszyscy zapamiętamy na długo, a cytując słowa Zofii Nałkowskiej, że to „Ludzie ludziom zgotowali ten los", będziemy wracali do brutalnych scen pokazanych na wielkim ekranie. Przestawione zdarzenia nie są jednak fikcją literacką i wizją reżysera, która ma zapewnić widzom dreszczyk emocji i mocne wrażenia. Smarzowski wykorzystuje realia XX wieku. Bezlitośni, bezwzględni i żądni zemsty Ukraińcy nie przebierali w środkach – widły, siekiery, kije... to główna broń wołyńskich oprawców, a wszechobecna krew to efekt miażdzenia czaszek, wypruwania wnętrzności czy odzierania ze skóry. Na wyróżnienie zasługuje odtwórczyni głównej roli, Michalina Łabacz. Zadebiutowała na wielkim ekranie, wcielaj cale się w rolę Zofii Głowackiej - Skiby – Ukrainki, która poślubiła Polaka. To ona prowadzi nas przez całą fabułę filmu. Widzimy jej radość, ciepły uśmiech, zakochanie, ale i rozpacz, ból i bezsilność. Sceneria i dobrane kostiumy przenoszą nas w ten przełomowy okres, a lawirowanie po wątkach i różne czasy akcji jasno tłumaczą bieg zdarzeń.



Rzeź wołyńska to jedna z największych luk w historii. Nie możemy pozwolić, by nigdy o niej nie uczono naszych dzieci i pozwalano, by została zapomniana na wieki. Z czego wynika ta nienawiść? Odsyłam Was do literatury książki Wołyń. Siła traumy i encyklopedii.


Czy warto obejrzeć ten film? Moim zdaniem obok produkcji takich jak Katyń, Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski Padł czy Człowiek z marmuru, ten film powinien stać się projekcją obowiązkową dla wszystkich Polaków. Wołyń zapewni Wam mnóstwo wrażeń, a oglądany w skupieniu odkryje przed Wami wiele historii. Polecam


You Might Also Like

15 opinii:

  1. widziałam, mam podobne odczucia. film wbił mnie w fotel, długo nie zapomnę tych okrutnych scen ale... tak jak piszesz, powinni go zobaczyć wszyscy polacy. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak :) wczoraj przypomniałam sobie, że do tego kanonu "filmów obowiązkowych", warto dodać "Różę" Smarzowskiego ;)

      Usuń
  2. Obejrzałam i naprawdę polecam zobaczyć ten film ale przyznam szczerze, że delikatnie rozczarowałam się. Moim zdaniem wcale dużo masakry i krwi nie pokazali, większość tych scen była drugoplanowa, a z historii wiemy, że działy się gorsze rzeczy, dodatkowo zbyt dużo się działo i te szybkie przeskoki scen czy naprawdę dość spora ilość bohaterów sprawiła, że przez część filmu nie wiedziałam kto kim jest i co się dzieje. Cały film zamienił się troszeczkę w historie miłosną... Mimo wszystko film warty zobaczenia, jeszcze wspomnę, że główną rolę gra dziewczyna z mojego miasta, więc jestem bardzo dumna!

    Pozdrawiam
    dandiess.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w połowie filmu pomyślałam, że całkiem spokojnie rozegrano akcję. Nie ma rozlewu krwi, nic drastycznego nie dzieje się na wielkim ekranie i w tym momencie nastąpił przełom. Widły, siekiery, skórowanie... okrucieństwo na każdym kroku, wszystko skumulowało się pod końcem filmu i... czułam przesyt. Naprawdę. Może to też kwestia wrażliwości, od pewnego czasu mnie strasznie poruszają losy innych ludzi :) Jeżeli jednak chodzi o ilość bohaterów i lawirowanie po wątkach - przyznaję rację. Film wymaga skupienia, uwagi. Nawet ja przez chwilę miałam moment zawahania. Elementem, który z kolei zirytował mnie wśród widzów to końcowy obraz, gdy nasza główna bohaterka wędruje z ukochanym - niestety widownia nie zrozumiała metafory, pojawiły się pytania, sygnały obruszenia... ehh...

      Usuń
  3. Do wymienionych przez Ciebie filmów obowiązkowych dodałabym jeszcze film "Róża" z Agatą Kuleszą i Marcinem Dorocińskim w roli głównej. Niektóre sceny z tego filmu będą Cię prześladować do końca życia.
    "Wołyń" jest pozycją bardzo... trudną? Wymagającą? Odważną?
    Ja boję się obejrzeć ten film i z pewnością nie poszłabym na niego do kina. Kiedy odważę się obejrzeć dzieło Wojciecha Smarzowskiego to tylko w ciszy, ciemności i samotności.
    "Wołyń" opowiada o bardzo drastycznych wydarzeniach. Polska ma bardzo burzliwą i dramatyczną historię, dlatego my nie możemy o niej zapominać. Podziwiam to co robi Wojciech Smarzowski nie tylko dla kina, ale także dla Polaków.

    Pozdrawiam,
    czytaniamania.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma czego się bać, to ważny film dla nas wszystkich i wszyscy powinniśmy zmierzyć się z prawdą o Wołyniu. Przez wiele lat temat ten stał się tabu, zamkniętą, zakazaną historią. Musimy stawiać czoła takim wyzwaniom :)

      Usuń
  4. Bardzo ważny film w historii naszej kinematografii. Gdzieś przeczytałem teorię, że Smarzowski to Dostojewski kina - zgadzam się z tym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja muszę się z tym zgodzić, choć nigdy nie słyszałam tego określenia.

      Usuń
  5. Oj tak. Wbija w fotel. Chyba każdy powinien obejrzeć ten film, najlepiej e kinie, gdzie aż czuć wiatr, dym, nawet wspomnianą krew...

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeden z lepszych filmów gatunku, jakie oglądałam. Są ogromne emocje i mądry przekaz. Jednak tylko Smarzowski mógł podjąć się tak trudnego tematu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością masz rację. Smarzowski lubi przekazywać prawdziwe historie bez kolorowania. Takie, z jakimi przyszło zmierzyć się głównym bohaterom.

      Usuń
  7. No tak. To wszystko prawda. Dość często chodzę do kina, ale dawno nie byłam tak poruszona. Myślę, że to wielki film.

    OdpowiedzUsuń
  8. Szykuję się na obejrzenie tego filmu, jeden z tych które muszę koniecznie zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

RECENZJA: Sztuka Kochania

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego