Tom Hillenbrand - Czerwone złoto

12:35

 „Umiejętność ugotowania czegoś wyśmienitego to jedno, ale do tego, by zostać nagrodzonym gwiazdką, nie wystarczał tylko sam talent. Wymagało to przede wszystkim zdolności, by każdego wieczoru wyczarowywać coś naprawdę niesamowitego.”



Kryminał kulinarny, powieść dla smakoszy – to tylko niektóre z wielu określeń książek Toma Hillenbranda. Po pysznie intrygującym Diabelskim Owocu czas na Czerwone Złoto!

Naszym głównym bohaterem książki jest Xavier Kieffer, mistrz kuchni, prowadzący małą restaurację w Dolnym Mieście w Luksemburgu, a jednocześnie kulinarny detektyw - inteligentniejszy i zdecydowanie bardziej radykalny od funkcjonariuszy policji, nawet w najbardziej skomplikowanych śledztwach.

W najnowszej książce kryminalna intryga została wpleciona w oficjalną kolację, wśród najznakomitszych gości Paryża. Niestety przykra dla Ryuunosuke Mifune’a, a fenomenalnie zaserwowana dla czytelników przystawka przyniosła śmierć. Bynajmniej nie z zachwytu.  Kulinarnym mordercą okazał się tuńczyk, zamknięty w niewielkim kawałku sushi.

Kiffer nie przyjmuje jednak policyjnych poszlak i nie bierze pod uwagę możliwości zatrucia jedną z najznakomitszych ryb.  Kryminalną zagadkę czas zacząć – kto i dlaczego zabił Mifune’a. Ile warte jest życie ludzkie wobec czerwonego złota?

Plotka głosi, że trwają przygotowania do ekranizacji książek Hillenbrada. Czy film okaże się lepszy niż lektura? Kto wie? Z pewnością kluczem do sukcesu byłoby zmodyfikowanie fabuły przez reżysera lub złączenie obu wątków do jednej produkcji. Podczas lektury miałam wrażenie, że obie powieści nakładają się na siebie. Diabelski owoc był fenomenem literackim, aż nagle Czerwone Złoto było niemalże identyczną historią. Co za różnica – owoc czy tuńczyk?

Sprawdź na stronie Wydawnictwa!

Sam język jakim posługuje się autor jest plastyczny. Lektura nie nuży, a gdy pojawia się pierwsza ofiara śledztwo nabiera tempa. Na kartach powieści nie zabrakło również pysznie zaserwowanych dań! Tom Hillenbrand, jako kucharz hobbysta, wplótł do książki mnóstwo smakowitych potraw, które umilają lekturę. Kryminał kulinarny? To jest to! <3

You Might Also Like

13 opinii:

  1. w sumie nie czytam tego typu książek, a zatem trzeba spróbować ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawe połączenie kryminał kulinarny:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy w życiu nie miałam okazji czytać kryminału kulinarnego. Brzmi egzotycznie. Z czystej ciekawości, jak wygląda ta książka, sięgnę po nią. Tuńczyk zabójca? Czegoś takiego jeszcze nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W sumie nie czytałam żadnej książki autora, ale ostatnio bardzo dobrze mi się czyta kryminały, więc chętnie sięgnę i po ten :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam jeszcze takiego określenia jak kryminał kulinarny, ale że lubię oba tematy to zapisuję sobie tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O kurczę, kryminału kulinarnego to ja jeszcze nie czytałam! :) Chętnie sprawdzę, jak mi się taka książka spodoba. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czegoś podobnego jeszcze nie czytałam, jestem zaintrygowana ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwsze słyszę - ale przyznam, że jestem zaciekawiona :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam czytać kryminały, ale gotowanie to również jedna z moich pasji. Czuję, że ta pozycja jest dla mnie idealna :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Coś czuję, że to może być bardzo udane spotkanie z książką. :) Zainteresowałam się tym tytułem, będę na niego polować. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cześć!
    Ogólnie to bardzo ciekawie wymyślono fabułę; trochę kryminału + trochę gotowania. Na pewno się milej czyta (o jedzeniu xD)
    Książki pewnie nie przeczytam, ale po film chętnie bym sięgnęła. Tak że zobaczymy czy powstanie ekranizacja.
    Pozdrawiam!
    Martyna z bloga: http://magia-ksiazek-recenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię kryminały i lubię powieści, w których motywem przewodnim jest kuchnia, dlatego takie połączenie wydaje mi się bardzo interesujące :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Niestety nie mam w planach tego autora ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

RECENZJA: Sztuka Kochania

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego