Teresa Grzywocz - Z chmur do Azji. Stewardesa w krajach Dalekiego Wschodu

20:12

Ostatnie podróże sprawiły, że postanowiłam powrócić do zapomnianej i czasem ignorowanej przeze mnie literatury podróżniczej. Dzisiaj chciałabym zabrać Was do Azji razem z Wydawnictwem Dolnośląskim i autorką pewnego bloga...

Azja nie jest kontynentem, który chciałabym zwiedzić. Nie uważam, że jest mniej interesująca niż pozostałe zakątki świata, albo że nie zdoła mnie zachwycić, ale wydaje się w pewnym stopniu nieosiągalna, wyobcowania i niedostępna.

Podróż z Teresą Grzywocz była dla mnie niespodzianką. Kilka pięknych miejsc, pokazanych ze swoimi wadami i zaletami zostaje zamkniętych w blisko 300-stronicowej powieści. Singapur, najpiękniejszy i najbardziej bezwzględny to clue naszej opowieści. Autorka nie szczędzi słów. Dzieli się z nami pięknem krajobrazu, nowoczesnością i tym, co kryje się pod osłoną wykreowanej rzeczywistości, takie jak relacje międzyludzkie, kuchnia, lokalne supermarkety czy obecność natarczywych gburów. 

Przewagą tej książki jest zdecydowanie forma. Teresa Grzywocz przedstawiła prawdziwe historie w niecodziennym wydaniu. Poszczególne opowiadania, krótkie relacje to swego rodzaju reportaż, oparty na obserwacji i własnym doświadczeniu. Autorka podróżowała po wielu miejscach, odwiedzała każde z nich, starała się wtopić w tłum i nie wyróżniać. Pragnęła czuć się swojsko i sprawić, by jej obecność nie krępowała mieszkańców. Czasem miałam nawet wrażenie, że jest jak Wojciech Cejrowski, który podróżując po Ameryce Łacińskiej wtapia się w tłum, który przyjmuje go pod swój dach i pokazuje sposób na życie, którego nie zna żaden biały człowiek. Tak jest i tutaj, Azja nie tylko jest dla nas odległym lądem, ale i zlepkiem zupełnie innej kultury, przekonań czy wiary. Jeśli chcecie poznać ją od kuchni, zachęcam do lektury.

Każda z opowieści zawartych w książce czaruje i każda pokazuje nowy element podróżniczej układanki. Jedyną wadą, jaką znalazłam to język autorki. Nie czytałam tej propozycji z zapartym tchem, a traktowałam ją jako podróżnicza ciekawostkę, bowiem Teresa Grzywocz relacjonuje wszystko czymś w rodzaju notatek. Każdy rozdział zawiera w sobie jeden temat, a skoro nazywają się m.in. "Prasa", "Jedzenie" czy "W hotelu" - sami możecie odgadnąć, co się kryje pod nimi. 
Sprawdź na stronie Wydawnictwa
Czy warto przeczytać książkę Z chmur do Azji. Stewardesa w krajach Dalekiego Wschodu? Moim zdaniem tak, ale jeśli oczekujecie zapierające dech w piersiach wyprawy po Wietnamie, Kambodży cy Sri Lance to zdecydowanie muszę odesłać Was do innych książek. Jeżeli jednak pasjonuje Was Singapur, któremu Teresa Grzywocz poświęca najwięcej uwagi, z pewnością będziecie zadowoleni.

You Might Also Like

13 opinii:

  1. moja mama marzyła by zostać stewardessą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również, gdy byłam młodsza :) Los się potoczył inaczej, ale zawsze pozostaje "co by było, gdyby..." :D

      Usuń
  2. Prawdziwe historie, własne doświadczenia... taką literaturę podróżniczą lubię. Chętne przyjrzałabym się bliżej temu Singapurowi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie Singapur zasłużył na najwięcej uwagi w tej książce, jeżeli masz ochotę na taką lekturę - zachęcam :)

      Usuń
  3. chciałabym dać się porwać z ową pozycją:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama nie wiem czy to dla mnie, ale muszę się chyba przekonać i wyrobić sobie własną opinię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak :) Książka nie trafi do wszystkich, ale zawsze mogę polecić Ci lekturę bloga Teresy Grzywocz.

      Usuń
  5. Ja w takich książkach nie gustuję więc raczej odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również często podchodzę z dystansem, ale czasem warto poznać nowe miejsca :) choćby geograficznie i kulturowo.

      Usuń
  6. Mogłabym spróbować przeczytać, chociaż nie wiem czy by mi się ta książka spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest specyficzna, o czym z resztą pisałam :) Najlepiej wyrobić sobie własną opinię, zdecydowanie.

      Usuń
  7. Gdybym mogła, to z chęcią zwiedziłabym całą Azję. Może nie jest to kontynent, który pociąga mnie najbardziej, jednak jestem go bardzo ciekawa. Czasem chciałabym być stewardessą, jednak mój strach przed lataniem mi na to nie pozwoli ^_^

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

RECENZJA: Sztuka Kochania

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego