Gdzie zjeść we Wrocławiu?

21:07

Szukacie godnej uwagi restauracji we Wrocławiu? Konieczcie sprawdźcie, co warto zjeść w "Piecu na Szewskiej". 


Wyjazd zaplanowany. Jedziemy w Karkonosze, następnie czeska Praga. W drodze do celu wpadliśmy na pomysł by zahaczyć jeszcze o Wrocław. Miasto mostów, pięknie kwitnącego ogrodu japońskiego, ZOO i wielkiego fallusa, zwanego Sky Tower - skutecznie szpecącego panoramę Breslau – a także kilku ciekawych miejsc, pozwalających na zaspokojenie głodu.

Po spacerze, kiedy już powzdychaliśmy jak tu pięknie, a tam ładnie, nieco zgłodnieliśmy. Padło tym razem na Piec na Szewskiej. W drodze do knajpki, z każdym krokiem głodniejąc coraz bardziej, rosły nasze obawy o to, czy na pewno to dobry pomysł. Kilka miesięcy temu wróciliśmy bowiem z Bolonii, mekki wielbicieli najlepszego jedzenia, orgazmatycznego miejsca w którym rozpoczyna się i kończy wspaniała włoska kuchnia. Tam właśnie wyznaczone zostały nasze standardy pizzy i pasty. Tam poznaliśmy klimat włoskiej knajpki, gwarnej i pełnej włochów. Otóż to, właśnie Włochów a nie turystów ;) Zatem gust mamy już nieco spaczony oryginalnymi smakami.

Po 15 minutowym spacerze dotarliśmy na rzeczoną Szewską, a oczom naszym ukazały się pawilony w których mieści się Piec. Na pierwszy rzut oka wrażenia… chłodne. By za chwilę zostać rozgrzanymi poprzez kolejkę kłębiących się gości czekających na wolny stolik. Na dzień dobry tuż przy wejściu stał stos Gigantycznych puch z pomidorami prosto z Włoch. Oczywiście DOP. Panowało poruszenie spowodowane ilością głodomorów czekających na posiłek.

Wreszcie dopadliśmy nasz stolik, na końcu sali w ciasnej klitce, gdzie razem z nami upchniętych było jeszcze kilka innych par przy swoich stolikach. Choć ciasno to w sumie każdy miał swoje miejsce i przestrzeń która nie krępowała. Kelnerki poza urodą zdecydowanie nie ustępowały kolegom po fachu z Włoch. Twarde Baby. Szybko i dobrze obsługiwały kolejnych gości w tym nas. Raczej krótko trzymając swoich podopiecznych. Szybkie komendy TAK, NIE, ZARAZ :D poczułem się jak na obiedzie u włoskiej Mamy.


Zamówiliśmy raczej klasyki choć udało się Paniom nas zaskoczyć. Mówię Paniom gdyż chyba cała obsługa oraz kuchnia to Babeczki co również dodaje klimatu i charakteru owej knajpce.

Ja zamówiłem na początek foccacie po ichniejszemu. Była bowiem nieco inna niż ta która dobrze znamy zarówno z włoskich jak i polskich-włoskich restauracji. Dziewczęta dorzuciły do niej cebulę. Ok. Smakowało i to bardzo, choć brakowało soli w płatkach. Nikt nie podaje też oliwy do stolika - musicie zorganizować ją samodzielnie. Pomimo iż foccacia prima sort, wolę jednak standard bez cebuli, acz z solą bynajmniej mocno zmieloną.

Foccacia z cebulą
Na tak zwane w „Drugie" wzięliśmy: pizzę CRUDO I RUCOLA. Zatem większość składników w stanie surowym ułożone na upieczonym placku. Składniki to z pewnością najwyższa półka. Wszystko DOP i czuć to w smaku, zapachu, konsystencji i wszystkim co czujemy za pomocą zmysłów. Pomimo niewygórowanych cen nie ma tutaj półśrodków. Nikt nie oszczędza na składnikach. Pizza absolutnie fenomenalna, pieczona dosłownie kilkadziesiąt sekund w piecu osiągającym bodajże 400 stopni. Taką ciekawostkę znaleźliśmy na menu, które kryje jeszcze kilka innych podpowiedzi dla ludzi początkujących z włoską kuchnią.
Pizza Crudo i rucola z parmezanem
Na finał moje danie. Niby nic, zwykła Carbonara, czyli makaron, żółtko, parmezan i mięso, a jednak… Tak samo jak łatwo jest sknocić danie, możne je równie łatwo wynieść na piedestał i pokazać zupełnie nową jakość w „udawaniu" Włocha. W końcu Carbo bez śmietany (tak, tak, włoska carbo nie zawiera śmietany). Sos tworzą żółtka jajek, parmezan, tłuszcze z mięs oraz woda z gotującego się makaronu. Powiem Wam lepiej, po raz pierwszy dostałem ten makaron tak prawilny, że już bardziej nie można. Bowiem oprócz boczku dodano również guanciale. To mięso z części policzkowej świnki. Delikatny wędzony posmak oraz chrupkość. To znaki rozpoznawcze guanciale w Carbonarze. Makaron był perfekcyjny, al dente, sos kremowy, mięso delikatne i chrupiące. Wariacją było zastosowanie pecorino zamiast parmezanu. Pecorino ze swoim delikatnym owczym posmakiem może zdominować danie. Tutaj udało się Szefowi kuchni zachować doskonały balans smaków. Jedynym minusem w całym daniu był pieprz. Do takiego dania powinno się użyć młotkowanego pieprzu, a nie pospolitego mielonego. Jednak różnica w smaku jest kolosalna.


Jeśli spodziewacie się po Piecu cichej knajpki na romantyczną kolację przy świecach, możecie się nieco rozczarować. W Piecu, jest jak w… piecu. Gorąco, głośno, i tłoczno (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Restauracja pęka w szwach. Ludzie zwęszyli wspaniałe smaki i jakość bez kompromisów. Lgną do tego miejsca naprawdę tłumnie. I dobrze! Niech lgną gdyż Restauracja ta w pełni zasługuje na atencję i zachwyt. Gdyby tylko nieco poprawić wystrój który jest mocno oszczędny. Ciężko go identyfikować z Włochami, chyba, że taki był zamysł ;)


Po pysznym obiedzie chciałem podziękować i pogratulować szefowi kuchni za swoje danie. Niestety wychodząc natknąłem się na jeszcze dłuższą kolejkę niż ta w której my czekaliśmy na stolik. Uznałem, że przekażę wyrazy uznania następnym razem, gdy będzie mniejszy ruch. Ciekawe czy kiedyś się to uda…

Po stokroć TAK dla Pieca Na Szewskiej! 
Wrocław ul. Szewska 44

You Might Also Like

24 opinii:

  1. Gdybym tylko miała po drodze do Wrocławia! Brzmi pysznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Od kilku dobrych lat nie byłam we Wrocławiu. Muszę się tam znowu wybrać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wrocław jest piękny! :D Nigdy jednak nie pomyślałem, by iść tam do włoskiej "restauracji". Foccacia z cebulą? Brzmi to bardzo, bardzo źle. Carbonara za to zaskakuje. Ta z knajp to zwykle kiepskiej jakości boczek, śmietana i makaron (czasem nawet rozgotowany). Kto by pomyślał, że sa miejsca, gdzie Włoch się umywa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ mam ochotę na foccacia prima sort. Przyznam, jeszcze nie próbowałam, ale lubię poznawać nowe smaki. Do Wrocławia wybieram się z rodzinką przez wakacje, by w końcu obejrzeć tamtejsze ZOO. Może skorzystam z sugestii podanych w tym poście.

    OdpowiedzUsuń
  5. 400 stopni? Niezle. Ciekawe w takim razie gdzie trafiają pizze z naszych dostępnych wszędzie pizzerii... Poza mikrofalą.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hello ! just an invitation to join us on "Directory Blogspot" to make your blog in 200 Countries
    Register in comments: blog name; blog address; and country
    All entries will receive awards for your blog
    cordially
    Chris
    http://world-directory-sweetmelody.blogspot.com/
    Hello ! just an invitation to join for the community
    https://plus.google.com/u/0/communities/109662684129677096983

    Witaj ! Tylko zaproszenie, aby dołączyć do nas na "Blogspotze katalogowym", aby Twój blog w 200 krajach
    Zarejestruj się w komentarzach: nazwa bloga; Adres bloga; I kraju
    Wszystkie wpisy otrzymają nagrody za Twój blog
    serdecznie
    Chris
    Http://world-directory-sweetmelody.blogspot.com/
    Witaj ! Tylko zaproszenie do przyłączenia się do społeczności
    Https://plus.google.com/u/0/communities/109662684129677096983

    OdpowiedzUsuń
  7. We Wrocławiu nie byłam wieki, ale dobrze wiedziec gdzie smacznie można zjeść :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie byłam we Wrocławiu, ale jeśli kiedyś uda mi się odwiedzić to miejsce, to dzięki Tobie będę wiedziała, gdzie smacznie zjeść :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś na pewno wybiorę się do Wrocławia :) Chętnie zahaczę wtedy o takie pyszności :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Z chęcią wybiorę się tam, gdy będę we Wrocławiu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie byłam tam nigdy ale już niedługo chciałabym odwiedzić we Wrocławiu targi z wegańską żywnością :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja z Wrocławia najbardziej kojarzą Pasibusa:D

    OdpowiedzUsuń
  13. O widzisz, a ja mam ochotę Wrocław zobaczyć ♥

    OdpowiedzUsuń
  14. Byłam kiedyś we Wrocławiu, dawno temu.. ogólnie daleko mi do tego miasta, ale jest piękne, więc może kiedyś znów się wybiorę :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedy jestem we Wrocławiu rzadko mam chwilę na jedzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Studiuję we Wrocławiu już 5 lat, ale jeszcze tam nie byłam :D Będę musiała zajrzeć i spróbować. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak będę we Wrocławiu to będę pamiętać :) lubię dobre jedzenie:)

    OdpowiedzUsuń
  18. We Wrocławiu to ja zazwyczaj jadam na PKP miedzy jednym pociągiem a drugim :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wrocław to dla mnie trochę za daleko :P

    OdpowiedzUsuń
  20. Chciałabym kiedyś zwiedzić to miasto :) I zjeść tam obiad ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja to tylko przejazdem we Wrocławiu. Muszę następnym razem zostać nieco dłużej

    OdpowiedzUsuń
  22. oj jak ja dawno nie byłam we Wrocławiu, wybieram sie jak sójka za morze... a byłam w Katowicach, w Bytomiu byłam rok temu ale niestety do Wrocka nie dotarłam

    OdpowiedzUsuń
  23. Byłam we Wrocławiu w zeszłym roku, w majówkę i do żadnej obleganej knajpki się nie dostałam. Koniec końców wylądowaliśmy w jakieś tureckiej miejscówce. Też było całkiem przyjemnie. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja filmu "Pitbull. Niebezpieczne kobiety"

Recenzja książki "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego