Krytyk kulinarny: U Hochoła

20:33

Podczas ostatniej wizyty w Szklarskiej Porębie gościliśmy w jednym lokalu - po pierwsze poza sezonem miasto wymiera, ograniczając inne możliwości, a po drugie - woleliśmy wyjść w 100% zadowoleni z restauracji. Co w takim razie zagościło na naszym stole? 

Pierwszy dzień rozpoczęliśmy od śniadania. Dla Marcina świetne jajko sadzone na bekonie (Tak, na bekonie. Po stwierdzeniu ”boczek”, obsługująca stolik kelnerka wyraźnie zaczęła nas poprawiać), dla mnie z kolei pierogi z kapustą i grzybami, smażone (Jak nazwa wskazuje były ciężkie i tłuste zarazem, a na dobrą sprawę również słabo przyprawione). Decyzja o pierogach została podjęta nagle i nieprzemyślenia, bowiem okazało się, że owoce do naleśników, które chciałam zjeść, pochodzą z puszki… Na szczęście jednak do śniadania zagościło cappuccino, espresso i woda. Kawy bez zarzutu. 



Kwestie obiadu są jednak sporne. Przez cały wyjazd testowaliśmy rozmaite zupy: flaki (idealne, mięsne dla miłośników tej potrawy), żurek (równie pyszny i fantastycznie doprawiony), pomidorowa z ryżem (największa piętą Achillesowa lokalu - kwaśna i bez wyrazu zupa) oraz kapuśniak (przyjemny, choć nie ma nic wspólnego z tradycyjną kwaśnicą). O pieczywo do zup należy się upomnieć. Drugie dania z kolei testowaliśmy na rozmaite sposoby. Pierwszego dnia zagościł smażony ser z frytkami i miksem sałat (i akurat surówki nie są mocną stroną lokalu) oraz gołąbki w sosie pomidorowym, podane z ziemniakami z wody. Danie smaczne i dobrze przyprawione. 



Kolejnego dnia zdecydowaliśmy się na nutę ekstrawagancji, obok zup pojawiło się bardzo smaczne grzane wino, a do jedzenia zaserwowano nam kotleta schabowego z ziemniakami oraz placki smażone z sosem grzybowym. Placki były smaczne, niestety jednak sos nie sprostał wymaganiom, zbyt mocno nawiązując do swojego “torebkowego” odpowiednika. Nadnaturalny smak sprawił, że zostały zjedzone z cukrem. A cena za 4 placki z cukrem? 26,5 zł - dużo, nie sądzicie? Dodam tylko, że U Hochoła w karcie danie nosi nazwę placki ziemniaczano-serowe z sosem grzybowym. Przymiotnik “serowe” oznacza tu plaster żółtego sera na wierzchu, za który podziękowałam. Deserów nie było. Nasze brzuszki skutecznie zapełniały zamawiane dania, niosąc przy tym wiele niespodzianek. 


Na pewno do tej knajpy w Szklarskiej Porębie jeszcze wrócimy. Żurek, podobnie jak flaki, jest w lokalu bezkonkurencyjny. Warto również pokusić się o wspomnianego kotła czy gołąbki (choć każde danie ma swoje drobne wady). Najważniejsze części posiłku są jednak smaczne oraz bardzo sycące. Swego czasu na stole pojawił się również chleb ze smalcem oraz “breja” - smażone na boczku ziemniaki, z pieczarkami i papryką, gdzie drugiego ze wspomnianych dań z pewnością nie możemy polecić. Aby jednak znaleźć swoje smaki, sprawdzić, co przypadnie Wam do gustu, a co nie musicie przekonać się sami. My do Hochoła wracamy, ponieważ naprawdę trudno o dobrą knajpę w Szklarskiej Porębie, a poszukiwania lokalu tuż po zejściu ze szlaku byłyby zbyt męczące. Restauracja ma swoje mocne i słabe strony, ale gdyby będziecie tam więcej niż jeden raz, z pewnością znajdziecie coś dla siebie. 


You Might Also Like

11 opinii:

  1. Chciałabym kiedyś pojechać do Szklarskiej Poręby. Placki smażone z sosem grzybowym brzmią super, zjadłabym. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy tam nie byłam, ale warto wiedzieć gdzie dobrze zjeść :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moi rodzice co roku praktycznie jeżdżą, a ja jeszcze nie miałem okazji. Trzeba kiedyś nadrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. ale się głodna zrobiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miejsce piękne, a jedzonko wygląda świetnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zastanawiałam się kiedyś nad tą knajpką, a teraz mam już jasność :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Takie pysznosci, ze az ciezko ogladac na glodnego :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

RECENZJA: Sztuka Kochania

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego