Bijcie tak, żeby nie było śladów.

20:43

Do teatru Polonia chodzimy średnio raz w miesiącu. Świetni aktorzy, niesamowite aranżacje i spektakle, których fabuła za każdym razem zmusza do refleksji. Tym razem wybraliśmy temat trudny, często omijany i zapominamy, ale wierzymy, że zechcecie o nim poczytać. Poznajcie Grzegorza Przemyka.

Wyjątkowy dzień! Zdana matura, otwarte horyzonty, nowa, lepsza przyszłość! Warszawskie stare miasto, kolumna Zygmunta i nieszczęście, które stało się tematem tabu i powodem wzajemnego obarczania winą. Grzegorz Przemyk aresztowany i zabrany na komendę. Przesłuchiwany. Uznany za zmarłego 14 maja 1983 roku. Pogrzebany.

Spektakl Żeby nie było śladów to przede wszystkim ukazanie zakłamania ówczesnego aparatu władzy. Polityka przemocy i terroru, obarczania odpowiedzialnością niewinnych ludzi, którzy zastraszeni i zmanipulowani przyznawali się do niepopełnionych czynów. Bohaterowie w dosadny sposób pokazali, jak precyzyjnie został skonstruowany komunistyczny system władzy. W zaledwie kilka minut poznacie misternie uknutą odpowiedzialność zbiorową, na którą składał się strach poszczególnych jednostek. Na własne oczy zobaczycie również, jak wydawano oficjalne komunikaty oraz ile osób było zaangażowanych do odebrania głosu jednej, niewygodnej osobie,   świadkowi.

Sama postać Grzegorza Przemyka jest z nami obecna podczas całej sztuki. Grzesiek pojawia się jako duch, obserwujący bieg zdarzeń. Czasem komentuje, czasem przychodzi nocą do swojego oprawcy, czasem staje u boku cierpiącej matki. Niesamowicie wzruszyła nas scena, gdy stojąc z boku sali, opowiadał o swojej przyszłości. Było to nieoczekiwane, nagłe, a takie prawdziwe... Mógł podróżować, skończyć studia, spełniać najskrytsze marzenia! Wszystko jednak prysnęło niczym mydlana bańka... Na ogromne brawa zasługuje również trio: Wojciech Chorąży, Paweł Pabisiak i Michał Rolnicki, wcielające się w role przyjaciół Przemyka, ministrów i funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej, lekarzy, sanitariuszy, agentów i najbliższych, w każdej z ról spisując się na medal. 

Niestety jednak spektakl miał w naszym odczuciu kilka wad. Było zbyt dużo symboli i patosu, związanego z podkreślaniem poszczególnych słów i zdarzeń. Zabrakło nam również wyraźnego odcięcia odgrywanych ról, jednak wierzymy, że te kreacje zastaną jeszcze dopracowane. Niesamowity klimat całemu widowisku dodawały świetnie dobrana muzyka oraz  gra świateł.

Sprawdź na stronie Teatru Polonia
Żeby nie było śladów to spektakl obowiązkowy, bez względu na wiek, płeć czy przekonania. Z pewnością każdy znajdzie drugie dno, albo tak jak my, przerazi się analogią do współczesnego systemu sprawowania rządów. Aby obejrzeć spektakl musicie się jednak spieszyć! W marcu historia Grzegorza Przemyka wystawiona będzie zaledwie trzy razy: 27, 28 i 29 marca. Polecamy! 

You Might Also Like

14 opinii:

  1. I znowu okazuje się, że mieszkanie w Lublinie ma swoje wady - za daleko do Polonii. Przedstawienia wieczorne więc wyjazd musiałby być 2 dniowy, albo powrót ciemną nocą :S

    OdpowiedzUsuń
  2. Byliśmy! Niesamowite widowisko ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ja dawno nie byłam w teatrze. Chętnie bym się wybrała. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak...do Polonii też za daleko... ale miło było o tym poczytać!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Spektakl zapowiada się interesująco. Kiedyś czytałem książkę i muszę przyznać, że masz dużo racji. Niestety w marcu jestem na urlopie, nie zagoszczę w Polonii, ale liczę, że spektakl wróci do Warszawy. Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tytuł Twojego posta od razu mi powiedział, o kim i o czym będzie mowa. Dobrze, że nadal jest o tym mowa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Temat mocny, a poza tym lubię historię i teatr.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapowiada się ciekawie, natomiast daleki jestem od takich spektakli, poza tym te niedociągnięcia, jakoś szczególnie mnie nie zachęcają.

    OdpowiedzUsuń
  9. Własnej kupiliśmy bilety, dzięki Twojej recenzji. Chętnie podzielimy się naszymi wrażeniami. Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam pojęcia, ze powstała sztuka na podstawie reportażu Łazarewicza. Mam nadzieję, że kiedyś się wybiorę na ten spektakl.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jedna z fajniejszych recenzji jakie ostatnio czytałem. Zwięźle i na temat. Sama historia Przemyka... aż się włos na głowie jeży jak się pomyśli, że to się w sumie nie tak dawno tematu wydarzyło:/

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurcze nabieram ochoty na to, by zamiast do kina wybrać się do teatru :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Sztuka musi być niesamowita- wnioskuję z opisu i z historii :) a jako że to Polonii nie mam daleko :))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

RECENZJA: Sztuka Kochania

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego