Madonna pod jodłami – dzieło Lucasa Cranacha dla Wrocławia

16:33

Madonnę pod jodłami można nazwać wrocławską Madonną. Namalowana została w epoce renesansu przez Lucasa Cranacha. Znajduje się we Wrocławiu.

Renesans, nazywany inaczej odrodzeniem, stanowił czas w kulturze europejskiej, przypadający na przełom XV i XVI wieku. Odrodzenie zainaugurowało nowożytność, która wracała do dobytku starożytności, wciąż go ubogacając. W średniowieczu występował zwrot ku Bogu, za to w starożytności i nowożytności występował zwrot ku człowiekowi. "Człowiekiem jestem i nic, co ludzkie, nie ma prawa pozostawać mi obce" brzmiało czołowe hasło renesansu. W sztuce epoki odrodzenia skupiano się na pięknie człowieka. Renesans, który należał nurtów apollińskich, odróżniał się od wcześniejszego gotyku prostotą i harmonią od późniejszego baroku.

Lucas Cranach to jeden z najwybitniejszych malarzy doby renesansu. Żyjącego w latach 1472-1553 malarza określa się mianem Lucasa Cranacha Starszego, a to z tego względu, że miał syna o imieniu Lucas, również malarza, którego przechrzczono na Lucasa Cranacha Młodszego. Ponadto kolejny jego syn, Hans Cranach, rowniez zajmował się malarstwem. Obrazy Lucasa Cranacha chociaż pozostawały w duchu renesansu i odwoływały się do gotyku, a nawet baroku i manieryzmu. Wśród jego najważniejszych dzieł wymienia się: Ukrzyżowanie, Zmartwychwstanie, Adam i Ewa, Madonna z Dzieciątkiem oraz Madonna pod jodłami.

Madonna pod jodłami to jedno z najważniejszych i najpopularniejszych dzieł doby spód pióra Lucasa Cranacha. Stworzono go metodą olej na desce. To typowe przedstawienie Matki Bożej trzymającej małego Syna Bożego. Syn Boży trzyma winne grono uchodzące za atrybut Boskości. Tło stanowią górskie krajobrazy, a nad głównymi postaciami pogrążonymi w powadze wyrastają drzewa.

Madonna pod jodłami została namalowana przez Lucasa Cranacha około roku 1510 i od  razu trafiła do wrocławskiej katedry. Przez wieki obraz wisiał w kaplicy św. Jana Apostoła i Ewangelisty, aż wreszcie ze względu na swoją wartość trafił do skarbca katedralnego. Podczas II wojny światowej obraz chwilowo ukrywano w Henrykowie, pękł on jednak na pół jednak proboszcz wrocławskiej katedry, Siegfried Zimmer, zlecił jego naprawę malarzowi Georgowi Kupke a jednocześnie potajemnie zamówił u niego kopię obrazu. Gdy w 1947 roku wydalono Siegfrieda Zimmera z Wrocławia, w obawie przed zniszczeniem obrazu, zabrał on oryginał, a pozostawił kopię. Dopiero w 1961 roku, za sprawą konserwator Danieli Stankiewicz, zorientowano się, że w katedrze wisi falsyfikat. Tymczasem obraz kilkakrotnie wystawiano na aukcji, aż wreszcie znalazł się on w Szwajcarii. W 2012 roku Szwajcarzy chcieli sprzedać obraz a pieniądze przeznaczyć na cele charytatywne, ostatecznie jednak zwrócili go dla Wrocławia. Madonna pod jodłami trafiła do Muzeum Archidiecezjalnego.

We Wrocławiu znajdują się trzy chrześcijańskie katedry: katedra grekokatolicka Podwyższenia Krzyża Świętego, katedra starokatolicka św. Marii Magdaleny oraz najważniejsza, określana matką dolnośląskich obiektów sakralnych, katedra rzymskokatolicka św. Jana Chrzciciela. To właśnie dla tej ostatniej Lucas Cranach namalował Madonnę pod jodłami. Choć obraz znajdował się w niej przez stulecia, to ostatecznie trafił do sąsiadującego z katedrą Muzeum Archidiecezjalnego posiadającego wystawy dzieł sztuki oraz rzemiosła sakralnego. Kryją się tam między innymi: Księga Henrykowska, egipska mumia z sarkofagiem, a także obraz Madonna pod jodłami – zarówno oryginał, jak też kopia, którą podczas kradzieży uważano za prawdziwą.Obrazy religijne znajdziecie na stronie Holyart: holyart.pl/artykuly-religijne/obrazy-druki-iluminowane-rekopisy.

You Might Also Like

5 opinii:

  1. Nie wiedziałam, że jest taki obraz. Sporo ciekawych ciekawostek można się dowiedzieć dzięki Tobie. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam za sztuką sakralną...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy kawałek historii!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za przybliżenie dzieła i autora! Lubię takie wpisy :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

RECENZJA: Sztuka Kochania

Recenzja filmu "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego