The Adventures of Sherlock Holmes - Arthur Conan Doyle

Przygody Sherlocka Holmes'a to nie tylko kultowa książka, ale i fantastycznie zaaranżowana historia błyskotliwego detektywa, która bawi, uczy i intryguje wszystkich czytelników. Pytanie – czy warto poznać ją w oryginale?

Zawsze ciekawiło mnie, jak wyglądały maszynopisy Arthura Conana Doyle’a. Z pewnością porozrzucane kartki nie mogły równać się z pięknie wydaną powieścią, opatrzoną zdobieniami czy przypisami, ale bez względu na wydanie, miały ten sam przekaz – uczyć, rozwijać, bawić i pasjonować. Z pewnością nikt nie stworzył książki Sherlock Holmes po to, byśmy bali się nocnych spacerów, tajemniczych lasów czy psów, a żebyśmy pod ciepłym kocem miło spędzili wieczór, oddając się mrocznej atmosferze na przełomie XIX wieku.

Czytanie w oryginale, o czym wspominałam Wam już przy recenzji Alicji w Krainie Czarów, okazuje się wspaniałym rozwiązaniem. Jeżeli, tak jak ja, chcecie ćwiczyć posługiwanie się językiem angielskim, ale nie macie ochoty ślęczeć nad książkami, lektura anglojęzycznych powieści (ze słownikiem) to strzał w dziesiątkę. Drugim atutem jest oczywiście możliwość poznania książki w jej niecodziennym kształcie. Mnóstwo zabiegów literackich, związków frazeologicznych i nietypowych odmian da Wam poczucie, że w Wasze ręce trafił  dość ekskluzywny produkt. Nie mogę się również nadziwić prostocie tej książki. Biała oprawa, subtelne napisy, łatwy przekaz, pozbawiony marketingowego przepychu to kolejny element, który przekonuje mnie do tego tytułu. Jeśli coś jest dobre, po co to poprawiać?

Sprawdź na stronie Wydawnictwa
Zdecydowanie polecam Wam tę książkę. Od lat jestem zafascynowana opowiadaniami Doyle'a i czytam niemalże każdą wersję przygód najbardziej intrygującego i  najbardziej ekscentrycznego detektywa wszech czasów. The Adventute of Sherlock Holmes Wydawnictwa Ze Słownikiem punktuje swoją praktycznością. Może lektura zabierze Wam dużo czasu, jeżeli Wasz poziom znajomości języka angielskiego jest niższy niż B2, ale ilość słówek, które dzięki niej przyswoicie w naprawdę banalny i przyjemny sposób z pewnością wynagrodzi Wam poświęcony czas. Sama niejednokrotnie sięgałam do zamieszczonego w książce słownika, a w notesie, który cierpliwie czekał na biurku, notowałam frazy, do których z pewnością powrócę w życiu codziennym.


Sherlock Holmes i nowe oblicze zbrodni na Baker Street 221b! Zapraszam!

Trzeci, a zarazem ostatni tom Sherlocka Holmesa w nowym wydaniu sprawił, że czułam pewien niedosyt. Przecież… ta historia nie może się już skończyć, zwłaszcza w taki sposób. Arthur Conan Doyle postanowił jednak bezlitośnie przerwać naszą wycieczkę po XIX-wiecznej Anglii i na dobre rozprawić się z nurtującymi nas zagwozdkami. Przyznam jednak, że niesamowicie będzie brakowało mi Baker Street i niecodziennych wydarzeń, które co i rusz rozpoczynały swoją historię pod numerem 221b.

W skład tej części wchodzą kolejne trzy rozdziały: Powrót Sherlocka Holmesa, Pożegnalny ukłon oraz Archiwum Sherlocka Holmesa. Naszym narratorem tradycyjnie jest doktor Watson, który posługując się bardzo plastycznym językiem, skrupulatnie i szczegółowo oprowadza nas do świecie najbardziej ekscentrycznego detektywa wszechczasów. Naszą historię zaczynamy od momentu, w którym okazuje się, że Sherlock Holmes nie zginął czeluści wodospadu Reichenbach. To ciało profesora Moriarty'ego zostało zrzucone w potok, a Sherlock (jak to miewa w nawyku ;)) zdołał wybrnąć z opresji w bardzo zagadkowy sposób. Jeżeli chcecie poznać szczegóły tego zajścia, koniecznie przeczytajcie rozdział Pusty dom. Nie wiem jednak na ile powinnam opowiadać szczegółowo kolejne części książki, bowiem każdy jej rozdział to nowa zagadka. Właściwie nic nie jest tu ze sobą powiązane, zdarzenia splatają jedynie powtarzane nazwiska, drobne szczegóły, które jedynie zdobią naszą fabułę i nie są niezbędne do jej poprawnego odbioru. Kolejność lektury jest nieobowiązkowa, rzekłabym nawet – dowolna.  Co jednak zdradza opis książki?

Powrót Sherlocka Holmesa
Arthur Conan Doyle, pod naciskiem czytelników, przywraca słynnego detektywa do życia. Z opowiadania Pusty dom dowiadujemy się, że Holmes tak naprawdę nie spadł do wodospadu Reichenbach, gdyż wykorzystał swoje nieprzeciętne umiejętności w zakresie sztuki walki zwanej baritsu i zrzucił w otchłań profesora Moriarty’ego. Detektyw postanawia wykorzystać fakt, że wszyscy myślą, że on również wpadł w otchłań alpejskiego wodospadu, i z ukrycia wyłapać pozostałych zbrodniarzy z szajki Moriarty’ego. Pierwszym zadaniem jakie sobie wyznacza, jest schwytanie pułkownika Morana, bliskiego współpracownika profesora, który poza jego bratem Mycroftem jako jedyny wiedział, że detektyw żyje… W pozostałych opowiadaniach tomu Sherlock Holmes rozwiązuje zagmatwane sprawy kryminalne, wykorzystując swoje słynne metody dedukcji.

Pożegnalny ukłon
Kolejna porcja skomplikowanych zagadek kryminalnych rozwiązywanych przez genialnego detektywa. Pewnego razu do domu doktora Watsona przybiega gospodyni Sherlocka Holmesa, mówiąc, że Holmes jest ciężko chory i umiera. Gdy Watson dociera do przyjaciela, ten mówi, że to gorączka sumatrzańska i zaraził się nią w porcie. Holmes wściekły i przerażony, prosi Watsona, by ten pojechał po niejakiego Calvertona Smitha, który jest lekarzem i jako jedyny zna się na gorączce sumatrzańskiej… W innej z opowieści doktor Watson, przebywający w kurorcie, jest świadkiem, jak lady Frances Carfax szokuje wszystkich gości swoim nietypowym dla damy zachowaniem. Zauważa też, że w pobliżu lady Frances kręci się jakiś tajemniczy mężczyzna z brodą. Pewnego dnia lady Frances znika. Holmes i Watson ruszają na jej poszukiwania…

Archiwum Sherlocka Holmesa
Ostatni tom opowiadań o najsłynniejszej parze detektywów wszech czasów. Kiedy Sherlock Holmes wyjeżdża na wakacje, podczas jego nieobecności doktor Watson przyjmuje zlecenie od dwóch starszych pań. Chcą one przekonać swojego brata, że człowiek, który opowiada mu o możliwości spadku, to oszust. W tym samym czasie starszy brat Sherlocka, Mycroft Holmes, rozpoczyna poszukiwania skradzionego klejnotu kardynała Mazarina, który został przekazany British Museum… W innej z opowieści Holmes otrzymuje dwa dziwne listy, które dotyczą podejrzenia o wampiryzm. Niejaki Robert Ferguson, który przybywa na Baker Street następnego ranka, twierdzi, iż jego peruwiańska żona wysysała krew ich synka. Kilka razy została na tym przyłapana przez pielęgniarkę, która na początku wahała się, czy powiedzieć o tym panu domu. Holmes, zdając sobie sprawę, iż jest to niezwykle delikatna sprawa, przystępuje natychmiast do śledztwa… Pod koniec swojej detektywistycznej kariery Holmes, podczas pobytu w Sussex, jest świadkiem śmierci w konwulsjach na brzegu zatoki uchodzącej do kanału la Manche profesora Fitzroya McPhersona. Sekcja zwłok wykazuje, że przyczyną śmierci są liczne rany na plecach. Ostatnie słowa jakie wypowiedział zmarły brzmiały: „lwia grzywa”.


...kiedyś może przyjdzie czas, by rzecz cała opowiedzieć tak, jak było naprawdę. 


Przyznam, że jestem bardzo mile zaskoczona realizacją wydawniczego pomysłu. Sherlock Holmes to postać nie tylko wszystkim znana, ale i jedna z najpopularniejszych ikon literatury detektywistycznej. Mamy tu konfrontację osobowości z nieprawdopodobną wiedzą, przestronną wyobraźnią i umiejętnością analitycznego myślenia. W renesansie określilibyśmy go mianem humanisty, a dzisiaj? Kto łączy w sobie odkrywcę, naukowca, topografa, detektywa, analityka i przedstawicieli wielu innych zawodów w jednej, pewnej siebie, ale stosunkowo skromnej osobowości? Kiedy zaczęłam analizować tę zawrotną parę detektywów stworzonych przez Doyle’a, zauważyłam, że doktor Watson nie tylko trzyma się z boku, obserwuje bieg zdarzeń, ale próbuje wysnuwać własne wnioski. Jest postacią w tle, której zadaniem jest dodanie humorystycznego wątku całej historii i przejęcie odpowiedzialności za spisanie wszystkich przygód Holmesa.  Bez niego zabrakłoby nam dozy „normalności” i przyziemności w scenerii Baker Street.

Warto też wspomnieć, że w 2010 powstał serial pt. Sherlock. Widziałam jedynie kilka odcinków ekranizacji klasyka Doyle’a, ale już zdołałam się zaintrygować. Dlaczego? Powód jest bardzo prosty, ponieważ, owszem, na szklany ekran przeniesiono fabułę zawartą w książkowym wydaniu, jednakże została ona bardzo uwspółcześniona, co na pewno ma wpływ na szersze grono młodych odbiorców.

Ostatni tom książki liczy jednak aż 895 stron, czcionka jest duża i bardzo czytelna, stronice ozdobione oryginalnymi rysunkami Sidneya Pageta, a wydanie jest wyjątkowo lekkie. Całość została zamknięta w pięknej, twardej (tym razem granatowej) oprawie. I jeśli mam być szczera,  to komplet świetnie prezentuje się na półce. Uważam też te trzy publikacje za idealny prezent „pod choinkę”. Może jeśli jeszcze nie zdążyliście napisać Listu do Świętego Mikołaja, to uda Wam się wynegocjować tak barwny prezent.



Jeszcze raz gorąco polecam!
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu ZYSK i S-ka








,,Umysły, charaktery, dusze - im człowiek dłużej żyje, tym wyraźniej widzi jak się od siebie różnią..." - Zapraszam na ostatnią odsłonę Sherlocka Holmesa! :)

Trzeci, a zarazem ostatni tom Sherlocka Holmesa w nowym wydaniu sprawił, że czułam pewien niedosyt. Przecież… ta historia nie może się już skończyć, zwłaszcza w taki sposób. Arthur Conan Doyle postanowił jednak bezlitośnie przerwać naszą wycieczkę po XIX-wiecznej Anglii i na dobre rozprawić się z nurtującymi nas zagwozdkami. Przyznam jednak, że niesamowicie będzie brakowało mi Baker Street i niecodziennych wydarzeń, które co i rusz rozpoczynały swoją historię pod numerem 221b.

W skład tej części wchodzą kolejne trzy rozdziały: Powrót Sherlocka Holmesa, Pożegnalny ukłon oraz Archiwum Sherlocka Holmesa. Naszym narratorem tradycyjnie jest doktor Watson, który posługując się bardzo plastycznym językiem, skrupulatnie i szczegółowo oprowadza nas do świecie najbardziej ekscentrycznego detektywa wszechczasów. Naszą historię zaczynamy od momentu, w którym okazuje się, że Sherlock Holmes nie zginął czeluści wodospadu Reichenbach. To ciało profesora Moriarty'ego zostało zrzucone w potok, a Sherlock (jak to miewa w nawyku ;)) zdołał wybrnąć z opresji w bardzo zagadkowy sposób. Jeżeli chcecie poznać szczegóły tego zajścia, koniecznie przeczytajcie rozdział Pusty dom. Nie wiem jednak na ile powinnam opowiadać szczegółowo kolejne części książki, bowiem każdy jej rozdział to nowa zagadka. Właściwie nic nie jest tu ze sobą powiązane, zdarzenia splatają jedynie powtarzane nazwiska, drobne szczegóły, które jedynie zdobią naszą fabułę i nie są niezbędne do jej poprawnego odbioru. Kolejność lektury jest nieobowiązkowa, rzekłabym nawet – dowolna.  Co jednak zdradza opis książki?

Powrót Sherlocka Holmesa
Arthur Conan Doyle, pod naciskiem czytelników, przywraca słynnego detektywa do życia. Z opowiadania Pusty dom dowiadujemy się, że Holmes tak naprawdę nie spadł do wodospadu Reichenbach, gdyż wykorzystał swoje nieprzeciętne umiejętności w zakresie sztuki walki zwanej baritsu i zrzucił w otchłań profesora Moriarty’ego. Detektyw postanawia wykorzystać fakt, że wszyscy myślą, że on również wpadł w otchłań alpejskiego wodospadu, i z ukrycia wyłapać pozostałych zbrodniarzy z szajki Moriarty’ego. Pierwszym zadaniem jakie sobie wyznacza, jest schwytanie pułkownika Morana, bliskiego współpracownika profesora, który poza jego bratem Mycroftem jako jedyny wiedział, że detektyw żyje… W pozostałych opowiadaniach tomu Sherlock Holmes rozwiązuje zagmatwane sprawy kryminalne, wykorzystując swoje słynne metody dedukcji.

Pożegnalny ukłon
Kolejna porcja skomplikowanych zagadek kryminalnych rozwiązywanych przez genialnego detektywa. Pewnego razu do domu doktora Watsona przybiega gospodyni Sherlocka Holmesa, mówiąc, że Holmes jest ciężko chory i umiera. Gdy Watson dociera do przyjaciela, ten mówi, że to gorączka sumatrzańska i zaraził się nią w porcie. Holmes wściekły i przerażony, prosi Watsona, by ten pojechał po niejakiego Calvertona Smitha, który jest lekarzem i jako jedyny zna się na gorączce sumatrzańskiej… W innej z opowieści doktor Watson, przebywający w kurorcie, jest świadkiem, jak lady Frances Carfax szokuje wszystkich gości swoim nietypowym dla damy zachowaniem. Zauważa też, że w pobliżu lady Frances kręci się jakiś tajemniczy mężczyzna z brodą. Pewnego dnia lady Frances znika. Holmes i Watson ruszają na jej poszukiwania…

Archiwum Sherlocka Holmesa
Ostatni tom opowiadań o najsłynniejszej parze detektywów wszech czasów. Kiedy Sherlock Holmes wyjeżdża na wakacje, podczas jego nieobecności doktor Watson przyjmuje zlecenie od dwóch starszych pań. Chcą one przekonać swojego brata, że człowiek, który opowiada mu o możliwości spadku, to oszust. W tym samym czasie starszy brat Sherlocka, Mycroft Holmes, rozpoczyna poszukiwania skradzionego klejnotu kardynała Mazarina, który został przekazany British Museum… W innej z opowieści Holmes otrzymuje dwa dziwne listy, które dotyczą podejrzenia o wampiryzm. Niejaki Robert Ferguson, który przybywa na Baker Street następnego ranka, twierdzi, iż jego peruwiańska żona wysysała krew ich synka. Kilka razy została na tym przyłapana przez pielęgniarkę, która na początku wahała się, czy powiedzieć o tym panu domu. Holmes, zdając sobie sprawę, iż jest to niezwykle delikatna sprawa, przystępuje natychmiast do śledztwa… Pod koniec swojej detektywistycznej kariery Holmes, podczas pobytu w Sussex, jest świadkiem śmierci w konwulsjach na brzegu zatoki uchodzącej do kanału la Manche profesora Fitzroya McPhersona. Sekcja zwłok wykazuje, że przyczyną śmierci są liczne rany na plecach. Ostatnie słowa jakie wypowiedział zmarły brzmiały: „lwia grzywa”.


...kiedyś może przyjdzie czas, by rzecz cała opowiedzieć tak, jak było naprawdę. 


Przyznam, że jestem bardzo mile zaskoczona realizacją wydawniczego pomysłu. Sherlock Holmes to postać nie tylko wszystkim znana, ale i jedna z najpopularniejszych ikon literatury detektywistycznej. Mamy tu konfrontację osobowości z nieprawdopodobną wiedzą, przestronną wyobraźnią i umiejętnością analitycznego myślenia. W renesansie określilibyśmy go mianem humanisty, a dzisiaj? Kto łączy w sobie odkrywcę, naukowca, topografa, detektywa, analityka i przedstawicieli wielu innych zawodów w jednej, pewnej siebie, ale stosunkowo skromnej osobowości? Kiedy zaczęłam analizować tę zawrotną parę detektywów stworzonych przez Doyle’a, zauważyłam, że doktor Watson nie tylko trzyma się z boku, obserwuje bieg zdarzeń, ale próbuje wysnuwać własne wnioski. Jest postacią w tle, której zadaniem jest dodanie humorystycznego wątku całej historii i przejęcie odpowiedzialności za spisanie wszystkich przygód Holmesa.  Bez niego zabrakłoby nam dozy „normalności” i przyziemności w scenerii Baker Street.

Warto też wspomnieć, że w 2010 powstał serial pt. Sherlock. Widziałam jedynie kilka odcinków ekranizacji klasyka Doyle’a, ale już zdołałam się zaintrygować. Dlaczego? Powód jest bardzo prosty, ponieważ, owszem, na szklany ekran przeniesiono fabułę zawartą w książkowym wydaniu, jednakże została ona bardzo uwspółcześniona, co na pewno ma wpływ na szersze grono młodych odbiorców.

Ostatni tom książki liczy jednak aż 895 stron, czcionka jest duża i bardzo czytelna, stronice ozdobione oryginalnymi rysunkami Sidneya Pageta, a wydanie jest wyjątkowo lekkie. Całość została zamknięta w pięknej, twardej (tym razem granatowej) oprawie. I jeśli mam być szczera,  to komplet świetnie prezentuje się na półce. Uważam też te trzy publikacje za idealny prezent „pod choinkę”. Może jeśli jeszcze nie zdążyliście napisać Listu do Świętego Mikołaja, to uda Wam się wynegocjować tak barwny prezent.

Jeszcze raz gorąco polecam!


Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu ZYSK i S-ka








"Prawdziwe życie przynosi zdecydowanie dziwniejsze zdarzenia, niż jest w stanie wymyślić najbardziej twórcza wyobraźnia..." - Sherlock Holmes, tom 2

Jak doskonale wiecie ubóstwiam Sherlocka Holmesa. Równie dobrze poinformowani jesteście o fakcie, że wydawnictwo ZYSK i S-ka wydało nową serię przygód najsławniejszego mieszkańca Baker Street w wyjątkowo niecodziennym wydaniu. Blisko dwa tygodnie temu otrzymałam ostatnie tomy powieści, i co ciekawsze, nagle rzuciłam w kąt wszystkie dotychczasowe obowiązki, rozpoczęte książki również, i zabrałam się za lekturę.  Kto by pomyślał, że dwie noce mają wystarczająco wiele godzin, by przebrnąć przez blisko 900 stron. Mało tego, kto wpadłby na to, że w między czasie można normalnie funkcjonować, chodzić do pracy, na zajęcia i… zachłannie wyciągać ręce po tom trzeci!

Dolina trwogi, Przygody Sherlocka Holmesa oraz Szpargały Sherlocka Holmesa to kolejne trzy części przygód niekonwencjonalnego detektywa i jego kompana. Tym razem poznamy tajemniczą famme fatale, Irene Adler, czyli kobietę, która swoją osobowością, charyzmatycznością i wdziękiem oczarowała tytułowego bohatera. Co więcej, dochodzi do konfrontacji dwóch odwiecznych wrogów: spotkanie Sherlocka z profesorem Jamesem Moriartym w szwajcarskim kurorcie nieopodal wodospadu Reichenbach niestety nie wróży nic dobrego. Książka kończy się dość… smutno. Cały czas próbuję wyobrazić sobie reakcję fanów Doyle’a, którzy podczas pierwszej publikacji zostali zakończeni tak nieprawdopodobnym zwrotem akcji.

Warto zaznaczyć, że Szpargały… to książka, która tak naprawdę pozwala poznać nam Sherlocka Holmesa. Dzięki niej zbliżamy się do jego codzienności, analizujemy poszczególne zachowania i odsłaniamy przeszłość. Doyle postanowił opisać tu relacje rodzinne, interakcje z dawnymi przyjaciółmi i znajomymi, pokazał pewne nawyki i zainteresowania, nie pozbawiając nas świetnej zabawy, dopracowanego pióra i utrzymania przezabawnego tonu całej historii. Pamiętajcie też, że ten rozdział traktuje o przyjaźni Sherlocka z doktorem Watsonem. Jeżeli więc chcielibyście bliżej poznać ich znajomość i rozwikłać zagadkę „jak to się stało”, zachęcam do lektury.


Czy książkę polecam? Oczywiście. Jeżeli poszukujecie prezentu pod choinkę dla swoich bliskich, to idealna propozycja. Sherlock Holmes w nowym wydaniu to piękna, olbrzymia książka w twardej oprawie, ubarwiona wspaniałymi rysunkami Sidneya Pageta.  Rzadko kiedy podsuwam komukolwiek pomysł wręczania książek w formie prezentów (sama bardzo tego nie lubię), ale uważam, że ten klasyk naprawdę na to zasługuje. Nie potrafię niestety ocenić tej publikacji. Sherlock Holmes przypomina mi moje dzieciństwo – od poszarpanych publikacji w szkolnej bibliotece, przez seriale, aż po filmy długometrażowe. Chyba każdy z nas przez to przebrnął i chyba każdy zatrzyma się choć na chwilę, gdy usłyszy hasło „Baker Street”. Jeśli nie, to każdemu tego życzę. Ja do wszystkich trzech tomów na pewno wrócę przy okazji Świąt Bożego Narodzenia. Co może być przyjemniejszego od kubka gorącej czekolady w głębokim fotelu, pitej podczas czytania Sherlocka Holmesa przy blasku choinkowych lampek? 



Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu ZYSK i S-ka:


Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Ta dziewczyna naprawdę czerpie z życia pełnymi garściami i bierze jak swoje

Ta dziewczyna naprawdę czerpie z życia pełnymi garściami i bierze jak swoje
Wywiad: Portal Warszawa i Okolice

Recenzja książki: Sodoma

Recenzja książki: Sodoma
Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie