Dieta warzywno-owocowa dr Ewy Dąbrowskiej bez tajemnic


O diecie doktor Dąbrowskiej mówi cały świat. Jej celem przede wszystkim jest oczyszczenie organizmu i przywrócenie w nim harmonii, a skutkiem ubocznym utrata wagi.

Niedawno na rynku pojawiła się kolejna książka dr Dąbrowskiej, przybliżająca proces wyjścia z diety. Zawiera 115 przepisów zgodnych z protokołem wyjścia, a jednocześnie dowodzi temu, że dieta to zmiany odżywiania na całe życie, które nie muszą być przykrą koniecznością i wypełnioną restrykcjami tabelą. Proponowane w książce dania są smaczne, lekkie i z pewnością okażą się dla wielu miłym zaskoczeniem. 

Dla przykładu, co powiecie na: bataty zapiekane z czosnkiem, zapiekankę z kaszy jaglanej z jabłkiem, sałatkę bulgur z orzechami, kalafiorowe klopsiki, gołąbki z kaszą i grzybami, zupę dyniową, brokułową pizzę, albo orkiszowe naleśniki ze szpinakiem i serem. Moim zdaniem brzmi naprawdę smacznie. 
Sprawdź na stronie Wydawnictwa
Ogromnym atutem książek dr Dąbrowskiej jest jej profesjonalizm. Nie jest to autorka, która pozostawia czytelnika, a jak kto woli pacjenta, samego sobie. Każdy etap diety, jak i każda część książki jest wypełniona spostrzeżeniami i badaniami, które bezpośrednio wpływają na nasz umysł i zamiast narzucać kolejną dietę, pomagają zmienić sposób odżywiania na całe życie.

Zniszcz te kilogramy. Megaproste odchudzanie dla nastolatek

18 maja miała premierę książka Magdaleny Markowskiej Zniszcz te kilogramy. Megaproste odchudzanie dla nastolatek ( Pierwotny tytuł "Zmień Fat na Fit"), autorki serii Schudnij Pysznie. 



Zniszcz te kilogramy to książka, którą powinniśmy subtelnie pokazać naszym córkom, ale i przeczytać je samodzielnie. Dlaczego? Książka zawiera mnóstwo fachowych porad dotyczących odżywiania, zdrowego trybu życia i garść faktów psychologicznych o podejściu do dziecka. Od zarania dziejów powtarzane jak mantra proste słowa – pielęgnuj dobre nawyki w swoim domu i tu znajdują odwzorowanie. Pokazując dziecku orzechy zamiast chipsów i słodkie, owocowe koktajle zamiast puszki coli uczymy ich dobrych manier żywieniowych. Często zapominamy o chowaniu niezdrowych przekąsek, albo doraźnym nagradzaniu słodkościami. Każdy z nas jest inny i każdy skusi się na coś innego. Książka ta nie jest banalnym zlepkiem przepisów i porad. Autorka pokazuje, że dane posiłki możemy schować do pudełka i zabrać do szkoły/pracy, a inne zjeść na zimno. Prezentuje nam również pełne menu na kilka tygodni, jednocześnie nie pozbawiając nas ulubionych smaków. Zniszcz te kilogramy do książka, która zasługuje na uwagę. Bez restrykcyjnych diet i drakońskich przekonań „zastaw się, a postaw się” możemy zmienić swoje życie. Publikacja skierowana jest przede wszystkim do nastolatek, ale wierzcie mi, kilka przepisów i ja zdążyłam z niej skraść :D

Kochani, książka swoją premierę miała 3 tygodnie temu, ale niewątpliwie stanie się bestsellerem tych wakacji! W niej znajdziecie mnóstwo pysznych przepisów na każdy dzień. Mało tego, jeżeli interesujecie się zdrowym odżywianiem, możecie skonfrontować swoją wiedzę z wiedzą ekspertów. Porównajcie właściwości odżywcze i smaki w najdziwniejszych połączeniach. Zniszcz te kilogramy to nie jest zwykła dieta. To świetna książka, która zostanie z Wami na długo.


Polecam Wam gorąco tę propozycję. I zapewniam, że wrócimy do niej jeszcze za kilka dni! Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Feeria. 

Schudnij pysznie wiosną i latem...

Wiosna! Okres, w którym każda z Pań robi wszystko, co w jej mocy by wyglądać pięknie. Czasem ograniczymy się do zwykłej diety, czasem dołączamy do niej ćwiczenia, a innym razem poddajemy się, gdy tylko nasze łakomstwo weźmie górę, a waga łazienkowa pokaże kilka cyfr za dużo. Czy jest na to jakiś sposób? Jak zmienić swoje nawyki żywieniowe, a właściwie co jeść, i jak dobierać produkty, by nie zabrakło nam motywacji? O tym przeczytacie w książce Magdaleny Makarowskiej Pt. Schudnij pysznie wiosną i latem. Jest to druga część wydawanego przez Wydawnictwo Feeria poradnika, pierwszy z nich nosi tytuł Schudnij pysznie jesienią i zimą.

Do lektury zabrałam się z wielkim entuzjazmem. Moje ambicje związane ze zmianą menu, zwiększeniem aktywności fizycznej i ogólnej poprawy wizerunku wzięły górę. Po fenomenalnym poradniku Cameron Diaz czułam się naprawdę zaciekawiona składnikami spożywanych potraw, polubiłam oliwę z oliwek, a nawet czytam etykietki w sklepach. Co jednak zrobić, kiedy znam skład produktów, a nie mam pomysłu na ich przygotowanie? Otóż wtedy polecam sięgnąć po książkę Schudnij pysznie…

Autorka pokazuje nam mnóstwo świetnych dań (niektóre już wypróbowałam), które tworzą 35 dniowe menu. Oczywiście nie potrafiłabym dostosować się w pełni do rygorystycznych karteczek, ponieważ jest tu kilka produktów, które po prostu mi nie smakują, ale co powiecie na szaszłyk z łososia i cukinii, albo przepyszne faszerowane pomidory? Makarowska zadbała o każdy szczegół. Najpierw zostajemy wprowadzeni do świata diet i zdrowego trybu życia. Pierwszy rozdział nosi tytuł „Pamiętnik wiecznej grubaski”, a więc może być on zarówno zachęcającym, motywującym czynnikiem, albo odstraszającym niektóre kobiety wskazaniem palcem na ich tuszę. Mnie zmotywował. Nie mamy tu nudnego rozpisywania o tym, że szczupłe kobiety są zdrowsze czy po prostu atrakcyjniejsze, a dobitne uświadomienie czytelnikom, że to od nich uzależniony jest ich wygląd. Że wmawianie sobie, niczym mantry „jeszcze jedno ciasteczko nie zaszkodzi, przecież nie przytyję 10 kg” jest szkodliwe i często opłakane w skutkach. Autorka podkreśla też, że diety nie powinniśmy ograniczać do kilku tygodni czy miesięcy. Jak to mówią „w zdrowym ciele - zdrowy duch”, więc samodzielnie musimy zdecydować, czy chcemy zmienić nasze nawyki żywieniowe…  na zawsze.

W książce nie zabrakło też cennych porad i wskazówek. Możemy przeczytać ciekawy rozdział poświęcony soli – jej wadach i zaletach, a także sposobach wykorzystywania i dobierania tego białego bogactwa każdego domostwa. Zaprzyjaźniamy się też z kiełkami, nasionami oraz orzechami. Poznajemy mnóstwo ciekawych informacji, dzięki którym rozsądniej ułożymy swoje menu, a co za tym idzie – nasz organizm poczuje się  o wiele lepiej.


Książkę gorąco polecam osobom zaciekawionym zagadnieniami z zakresu żywności i żywienia. Uważam też, że propozycję powinna przeczytać każda osoba, która chciałaby zrzucić parę zbędnych kilogramów, a dotychczas nie zdołała sobie z tym poradzić. W publikacji mamy też do czynienia ze sposobami zwalczania skórki pomarańczowej, który zdecydowanie dotyka częściej dotyka Panie, a nie Panów. Jeżeli więc fora internetowe, które polecają wypijanie dużej ilości wody nie przekonały Was dotychczas – zachęcam do lektury! 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Feeria: 


"Diety oczami naukowców" czyli lekarstwo na (po)świąteczną panikę...


Diety oczami naukowców to książka Krystyny Monk, będąca wyjątkowo przydatnym poradnikiem tuż po świątecznym łakomstwie. Lektura, choć liczy sobie jedynie 326 stron, jest bardzo praktycznym źródłem wiedzy, która umyka nam każdego dnia. W dzisiejszych czasach łakomstwo bierze górę nad rozsądkiem, słodkie batoniki czy cukierki leżą w zasięgu naszej ręki, a owoce… przecież już dawno wyszły z mody. Przez nieumyślne tworzenie swojego menu, z dnia na dzień przybieramy na wadze, zaniedbujemy fizjologiczne potrzeby organizmu i bagatelizujemy pierwsze objawy, niekiedy, bardzo poważnych chorób.

Przyznam się Wam do czegoś – nie jestem ani okazem zdrowia, ani skorą do rozsądnego żywienia osobą. Zawsze brakuje mi czasu, zawsze ignoruję pierwsze sygnały mojego organizmu o jego nieprawidłowościach, nawet zwykłam (od kilku lat) spożywać wyłącznie jeden-dwa posiłki dziennie. Nie odżywiam się zdrowo, nie liczę kalorii i zawsze twierdzę, „że jakoś to będzie”. Ku rozwianiu wątpliwości, mieszczę się na jednym siedzeniu, nawet noszę rozmiar M, ale sama zauważyłam, że podczas lektury mój światopogląd klarował się na nowo. Uświadomiłam sobie, że powinnam wstać z łóżka kilka minut wcześniej, by zjeść śniadanie, że powinnam wygospodarować czas na zdrowy obiad, ale i muszę zaprzyjaźnić się ze znienawidzoną (jeśli brakuje jej ziół) oliwą z oliwek. Książka Krystyny Monk nie tylko przedstawia nam przyczyny otyłości czy nadwagi (które w jakiś sposób możemy dopasować do siebie), ale i mnóstwo tricków, które pomogą przywrócić zdrowy styl życia. Na dobrą sprawę nie sądziłam, że przezroczyste naczynie zachęci nas do spożycia owoców, ani nie wiedziałam o tym, że zdrowy tryb życia, a co za tym idzie – zdrowsze jedzenie – wpływa na IQ dzieci.

Z książki wyciągnęłam fenomenalne wnioski, choć początek lektury nieco mnie znużył. Na pierwszych stronach zdobędziecie mnóstwo informacji dietach, które stworzono kilkanaście, kilkadziesiąt lat temu. Informacje te, oczywiście, powrócą do Was w trakcie lektury, jednak owe stronice nie przekonały mnie do siebie, ponieważ ani rubensowskie kształty, ani wychudzone Greczynki w gorsetach nie budzą we mnie kontrowersji. Nie ma jednak czym się zrażać, bowiem kolejną część, czyli „Mity dotyczące odchudzania”, jak i resztę książki przeczytacie z zapartym tchem.

Pani Monk opisała nam też zalety i wady poszczególnych (najpopularniejszych) diet, istotę spożywania warzyw i owoców oraz konsekwencje związane z niezdrowym trybem życia. Dookoła słyszymy, że aktywność fizyczna ma kluczową rolę, zarówno w rozwoju naszym, jak i naszych dzieci. Książka jednak, w oparciu o najnowsze badania, uświadamia nam, że problemem rozprzestrzeniającej się w mgnieniu oka otyłości nie jest jedynie siedzący tryb życia. Szkopuł tkwi w szczegółach, czyli diecie. Nie obejrzymy się, a obok nas zasiądzie „typowy Amerykanin” tyle, że w polskiej wersji. Wszyscy wiedzą, że naród nasz staje się grubszy, i grubszy… ale nikt nie widzi sensu by unormować czas pracy, przywrócić ludziom normalny tryb życia na tyle, by byli w stanie zadbać nie tylko o siebie, ale i swoich bliskich. Gospodarka może i na tym ucierpi, a kraj uznany zostałby za pejoratywny stosunek do globalizacji. Cóż, w takim wypadku, ważniejsze jest ludzkie zdrowie czy światowy ranking?  

Na dobrą sprawę Diety oczami naukowców to poradnik mówiący, jak należy żyć i jak ustabilizować stan swojego zdrowia. Przynajmniej ja tak to widzę. Postanowiłam jednak ponownie powrócić do tej książki za kilka dni, by przekonać się nieco bardziej do banalnych, a zarazem praktycznych pomysłów na ożywienie (słowo klucz) swojej diety, pomimo tak licznych warzyw i owoców spożywanych przeze mnie dotychczas. Gorąco polecam tę publikację wszystkim, którzy chcą poznać dietę „od kuchni” oraz tym, którzy zmagają się z lekką nadwagą latami, bowiem nawet ja – mol książkowy – znalazłam tutaj „coś dla siebie”. Życzę tego i Wam! Miłej lektury! J


Za książkę dziękuję Wydawnictwu Novae Res:


Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Ta dziewczyna naprawdę czerpie z życia pełnymi garściami i bierze jak swoje

Ta dziewczyna naprawdę czerpie z życia pełnymi garściami i bierze jak swoje
Wywiad: Portal Warszawa i Okolice

Recenzja książki: Sodoma

Recenzja książki: Sodoma
Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie