Travel: Turbacz

Turbacz, czyli niepozorna skala o wysokości 1300 m to najwyższy szczyt Gorców i najpopularniejszy kierunek odwiedzany przez turystów zachodnich Beskidach. 


Turbacz obiega 7 górskich grzbietów, a na szczycie znajdziecie obelisk i metalową płaskorzeźbę. Droga zaprowadzi Was tym samym na przepiękny taras widokowy. Tam możecie odpocząć na przygotowanych dla turystów ławeczkach. Warto przespacerować się po tym niewielkimi wypłaszczeniu i poświęcić chwilę na kontakt z naturą. Jest naprawdę pięknie! 


Skoro na górze górze rozpościerają się tak niesamowite widok, jak w takim razie dpstać się na szczyt? Polecamy wejść szlakiem niebieskimi z Poręby Wielkiej, który momentami jest wyjątkowo stromy, w dużej mierze wiodący kamiennymi schodami. Droga prowadzi przez Suchy Groń i Czoło Turbacza. Polecamy również zejść na chwilę z głównej drogi, by odbić do Polany Turbacza. Tam czeka na Was Szałasowy Ołtarz. Piękne miejsce z tablicą pamiątkową, upamiętniającą liturgię Karola Wojtyły z 1953 roku. Z Polany rozpościera się przepiękny widok na panoramę Gorców. Możecie również chwilę odpocząć na przygotowanych dla wiernych ławeczkach, które były wykorzystywane podczas odprawianej dla pasterzy i turystów eucharystii. Dalsza podróż jest niezwykle prosta i przyjemna, a droga prowadzi prosto do schroniska PTTK na Turbaczu. 










Kamienny ośrodek serwuje bardzo smaczne, typowo górskie dania. Zupy, oscypki, pierogi - czego dusza zapragnie. Od samego szczytu dzieli go zaledwie 5 minut, stąd najwyższy punkt możecie zdobyć w dowolnym momencie.









Nasza droga do zejścia początkowo wiodła szlakiem czerwonym. Chcieliśmy zejść z Turbacza do pobliskiej miejscowości, jednak pierwszą część grupy w błąd wprowadziło niejednoznaczne oznakowanie szlaku, drugą z kolei nagłe pogorszenie warunków atmosferycznych. Idąc głównym szlakiem należało skręcić na taras widokowy i nim udać się w dalszą drogę, aż do skrzyżowania ze szlakiem zielonym. 




Tu specjalnie dla Was zabawna historia z naszej wyprawy. Sześcioosobowa drużyna w trakcie marszu podzieliła się na dwie sekcje. Szybką oraz wolną. Plan wyprawy został ustalony na szczycie, a każda z grup, dysponując mapą, miała poprowadzić swoją ekipę. Niestety jednak nastąpiły pewne roszady. Ja, idąc z przodu, zatrzymałam się, by jedząc jagody zrobić zdjęcia. Zostałam sama. Bez mapy i bez szczegółowego planu na kontynuację eskapady, ale zawsze mogłam zaczekać na pozostałych towarzyszy z sekcji ”wolnej”. Zaczęły zbierać się czarne chmury, a wiatr wiał coraz silniej. Burza! Nie mogło więc zabraknąć kolejnego filmu na InstaStory. Moi towarzysze się oddalali, a ja pokornie czekałam na rozwój pogodowych zdarzeń. Gdy dotarłam do rozstaju dróg, okazało się, że szlak, który prowadzi do domu wiedzie przez taras widokowy, położony 200 m wyżej niż polana, na której się właśnie znajduję. Nie było wyjścia! Musiałam wdrapać się tam, by nie pozostać sama na środku łąki. Niebo stawało się coraz ciemniejsze, a w strugach deszczu coraz trudniej było dotrzeć innych turystów. W pewnym momencie na horyzoncie zauważyłam dwójkę zaginionych kompanów, ale… dlaczego tylko dwójkę?! Okazało się, że Maciek przyspieszył kroku i również wyprzedził swoją drużynę, dołączając tym samym do sekcji “szybszej”. Niestety jednak to on miał mapę, a nasza trójką podczas silnej burzy pozostała sama na tarasie widokowym. Co robić? Gdzie iść dalej? Należało najpierw przeczekać burzę. W lesie. Nie wystawiając swojego ciała jako mięsa armatniego dla piorunów. Na niedomiar złego, okazało się, że nasi kompani pomylili drogę (mając dwie mapy) i z google maps szukali dobrej trasy. My w spokoju przeczekaliśmy największą ulewę i poszliśmy dalej. Droga zaprowadziła nas aż do zielonego szlaku, którym mogliśmy dotrzeć do Koninek, a stamtąd prosto do domu.

Kolejną z przygód była niespodzianka, którą zgotowała nam Magda. Otóż po zejściu ze szlaku, zmęczeni i przemarznięci marzyliśmy tylko o tym, by dostać się do domu. Przebrać,  ogrzać i rozpalić grilla. Tuż przy bramie, włożona została ręka do plecaka, a tam niespodzianka! Brak klucza! Nie wiadomo gdzie, nie wiadomo kiedy, ale z pewnością został zgubiony. 





Wbrew pozorom Turbacz nie należy do najprostszych szlaków turystycznych. Nie ma co się oszukiwać, ale choć do wysokich nie należy, momentami droga bywa trudna. Na wielu odcinkach są bardzo strome podejścia, które osobom z mniejszą kondycją mogą przysporzyć wiele trudności. Załóżcie również, że spędzicie na tym szlaku cały dzień. Wszystko zależy od tego, w jakiej kondycji jesteście, o której godzinie wyjdziecie i ile czasu będziecie potrzebowali na regenerację w schronisku. Szacowany czas przejścia w dwie strony to ok 5-5,5h. 


Jak podoba Wam się Turbacz? Powiem tylko, że szczyt zaliczany jest do Korony Gór Polskich, czyli listy 28 najwyższych szczytów pasm górskich w kraju, na które prowadzą oznakowane szlaki turystyczne.  

PRZECZYTAJ, BEZ CZEGO NIE POWINIENEŚ WYCHODZIĆ NA SZLAK


Każdy ma swój ulubiony sposób i miejsce spędzania wolnych weekendów, długich weekendów, majówek, przedłużonych majówek, Bożego Ciała, Matki Bolesnej itp. Jedni lubią przejść się po Monciaku - sopockim Molo - narażając na bliskie spotkanie ze sportowym turbo wozem. Innych kręci siedzenie na działeczce przy grillu i zimnym piwku. My mamy jednak inne rozwiązanie. Co może być lepsze niż wylegiwanie się na kocyku w słoneczny dzień? Co zwycięża nad ciszą i spokojem, niczym nie zmąconym. Żadnych Niusów Opolskich, Toruńskich i Wawelskich :D Ano jest coś ciekawszego i dającego masę radochy. Górskie wędrówki, całodniowe wypady w nieznane, a dla stałych bywalców bardzo znane rejony. 


Nie będzie to jednak wpis o wyższości gór nad morzem, jeziorem czy basenem działkowym. Będzie to zbiór wskazówek, rad i uwag które nabyłem przez lata łażenia po górach, a łażę od małego bąbla. Jeśli to Wasz pierwszy raz, albo przynajmniej jeden z pierwszych to Wasza wyprawa powinna zacząć się kilka dni wcześniej - w sklepie z odzieżą i akcesoriami trekkingowymi.


PLECAK
Pamiętajcie, że są plecaki damskie i męskie, uwzględniające różnice w budowie anatomicznej obu płci. Plecak powinien być pojemnością dobrany do wypraw które planujemy. Na jednodniowe wypady spokojnie wystarczy 45-50L.

Zwróćcie uwagę by plecak posiadał pas biodrowy oraz piersiowy. Dzięki nim znacznie łatwiej będzie Wam dźwigać ciężary przez długie godziny ponieważ rozłoży się on zarówno na barki i plecy jak i na biodra. Świetną sprawą jest również otwór przez który można wyprowadzić rurkę od bukłaka (jest to rodzaj worka na wodę 2-3L który umieszcza się w specjalnej kieszeni w plecaku i wyprowadza gumowy wężyk przez który pijemy wodę nie sięgając do plecaka). Mile widziany będzie kondom przeciwdeszczowy ukryty na spodzie plecaka który nałożymy na plecak gdy zacznie lać. Docenicie też gumowe lub chociaż wzmocnione dno plecaka który będziecie non stop gdzieś stawiać, przesuwać i ogólnie pocierać. Przyda się też kilka zewnętrznych kieszonek i oczek ze sznurków/tasiemek do mocowanie pierdół i pierdołek. Koszt bardzo przyzwoitego plecaka to ok 400-600 złotych. 


BUTY
Co tu dużo gadać… Klapkom, sandałom, mokasynom, trampkom, emu i innym paszkwilom mówimy stanowcze NIE. Buty będą w krytycznym momencie decydować o Twoim być czy nie być. One powodują, że nie czujesz kamieni i korzeni. Pomagają się wspinać na skały i pokonywać w miarę bezboleśnie kolejne kilometry.

Buty przyrównałbym do żołnierskiego karabinu. Są Twoją Matką, żoną i kochanką! Zwrócić uwagę musicie na kilka kwestii. Pierwsze primo ultimo to materiał i podeszwa. Cały czas prym wiodą buty z membraną Gore-tex. Nie bez przyczyny, dzięki niej do buta nie dostaje się woda, ale pozwala na w miarę swobodną cyrkulację powietrza i odprowadzanie wilgoci. Podeszwa powinna być z Vibramu, a właściwie wyprodukowana przez Vibram, gdyż jest to producent podeszw o niespotykanej przyczepności i trwałości. Większość topowych producentów używa właśnie podeszw z Vibramu. Dobrze będzie jeśli podeszwa będzie przedłużona aż do czubka buta i najdzie na niego tworząc taki nosek z twardej gumy który pomoże się wspinać na skały. Na lato polecam buty niskie, jesień zima zdecydowanie za kostkę. Po każdej wyprawie impregnacja, impregnacja i jeszcze raz impregnacja ;)

SPODNIE
Spodnie powinny być zrobione z materiału elastycznego, tak by rozciągały się przy stawianiu kolejnych kroków. Tkanina powinna oddychać i być wodoodporna, w miarę możliwości szybkoschnąca. Świetnym patenetem są spodnie 2w1. czyli takie z odpinanymi nogawkami. Dzięki temu w minutę możemy zareagować na zmianę pogody.

BIELIZNA TERMOAKTYWNA
Starajcie używać się jej w okresach chłodniejszych. Latem raczej miejcie ją w plecaku na wszelki wypadek. Zdecydowanie odradzamy tańsze egzemplarze bielizny, które znajdziecie na Allegro. Odzież ta ma zadbać o Wasz komfort w mniej sprzyjających warunkach, na które możecie zostać wystawieni nawet na wiele godzin. Do TOPowych marek zaliczamy Mammuta oraz Brubecka.


BLUZY/POLARY
Najlepiej znajdźcie coś z dobrego materiału typu polartec, z kieszeniami, by było gdzie schronić ręce przed chłodem. Wybór jest tak szeroki, że trzeba by zrobić osobny wpis.

KURTKI
Na lato raczej tylko przeciwdeszczowe i windstoppery, na jesień i zimę już z podszewką lub dopinanym polarem. Ważne by kurtka miała dobry kaptur z usztywnionym daszkiem, aby ochronić twarz przed deszczem. Równie istotna jest nieprzemakalność, w okolicy 8000mm/m2 to już przyzwoity wynik.


SZPARGAŁY
Koniecznie wyposażcie się w apteczkę i regularnie uzupełniajcie, wymieniajcie jej wyposażenie. Bez niej nie wychodźcie na szlak! Latarka, najlepiej czołówka. Czysto teoretycznie nigdy się nie przyda, ale jak zbłądzicie lub będziecie musieli długo czekać na pomoc….? ;) Poza górami też ją docenicie. Dodatkowo, nawet latem w moim plecaku zawsze są rękawiczki i czapka. Nigdy nie wiesz jak będzie na szczycie, a więc lepiej mieć rękę na pulsie. Dobrze jest również przyczepić sobie w kilku miejscach odblaski. Przydadzą się zarówno na szlaku jak i poza nim, np. na drogach prowadzących na szlaki.

Niezbędne jest oczywiście jedzenie: owoce, czekolada, batony z orzechami, wafle... coś, co lubicie i jednocześnie będzie Wam dawać dużo energii na kolejne kilometry. Nie strońcie też od jedzenia w schroniskach. Poza tym, że to świetny element folkloru (choć stanie 40 min. po szarlotkę dla Ukochanej to już przegięcie) to również doskonale uzupełni braki energetyczne w Waszym organizmie. Najważniejsze WODA!!! DUUUUŻO WODY popijajcie co jakiś czas, stale nawadniajcie organizm. Świetnie do tego sprawdza się bukłak. Nie jest uciążliwy w porównaniu do butelki i dodatkowo ma dwa razy większą pojemność.


Mapa to jeden z najważniejszych elementów. Postarajcie się, by w miarę możliwości była laminowana (zafoliowana), wtedy nawet deszcz jej nie straszny.

Dodatkowo:
- Czapka lub bandana, które uchronią Was przed uciążliwymi promieniami słonecznymi: udarem cieplnym i niechcianą opalenizną;
- Termos z ciepłą herbatą, który idealnie sprawdzi się, gdy dopadnie Was ulewa lub przemarzniecie podczas wędrówki;
- Chusteczki - zarówno mokre, jak i suche;
- Naładowana komórka i powerbank - ważne, abyście dodatkowo zapisali w komórce numer ICE (in case of emergency), czyli kontakt dla ratowników, którzy mogą poinformować Waszych bliskich o sytuacji na szlaku i jednocześnie otrzymać informacje o stanie Waszego zdrowia przed udzieleniem pomocy medycznej. Możecie również pobrać specjalną aplikację Ratunek, która pozwoli Wam na zadbanie o bezpieczeństwo Waszych bliskich. Link: www.ratunek.eu.
Telefony Alarmowe TOPR/GOPR - 601100300 lub 985. Przydatne linki: www.topr.plwww.gopr.pl


Kupując sprzęt i odzież nie możecie do końca sugerować się ceną. Pamiętajcie, że ten sprzęt będzie Wam służył długie lata. To jest Wasz komfort i bezpieczeństwo. Na bazie doświadczeń rekomenduje Wam kilka marek produkujących takowy sprzęt (opinia obiektywna, nie sponsorowana, brak lokowania produktu) kolejność przypadkowa: MAMMUT (www.mmtsklep.pl), MARMOT (www.8a.pl/marmot), SALEWA (www.salewa.waw.pl), DEUTER (www.polarsport.pl/Deuter), MILO (www.skalnik.pl/milo-b), THE NORTH FACE (thenorthface.pl), LA SPORTIVA (taternik-sklep.pl).W miarę możliwości wystrzegajcie się marki 4F - z naszego doświadczenia zawodzi w najmniej odpowiednich momentach. 

Przede wszystkim idąc w góry TRZEBA, nie należy a trzeba zorientować się w warunkach atmosferycznych na naszej trasie oraz w miejscu docelowym naszej wędrówki. To tylko 5 minut w czasie porannej kawy które poświęcamy na przestudiowanie map i prognoz pogody oraz stron TOPR/GOPR na których umieszczane są ostrzeżenia i wskazówki dla turystów.


Następnie szykując ekwipunek na wyprawę musicie myśleć nieco szerzej niż tylko o sobie. Bierzcie odpowiedzialność również za współtowarzyszy wycieczki, a także przygotujcie się na potrzebę niesienia pomocy osobom które takowej będą na szlaku potrzebowały. Ja zawsze mam w głowie fakt iż idę na wyprawę z kimś bliskim zatem wszystkiego mam nieco więcej niż potrzebuję, jedzenia, wody i odzieży. 

Cały czas kontrolujcie pogodę i w razie potrzeby modyfikujcie swoje plany, bądźcie rozważni. Pamiętajcie o górskiej etykiecie. :) Śmieci ZAWSZE zabieramy ze sobą. Nie pojętym jest śmiecenie w miejscu, które daje tyle wytchnienia i radości. W końcu selfie z puszką po tyskim w tle wygląda słabo ;) Dodatkowo, bądźcie odpowiedzialni - nigdy nie schodźcie z wyznaczonych szlaków.


Na szlaku witamy się z mijanymi wędrowcami. Wystarcza Dzień dobry, Cześć, Hej :) Pamiętajcie tylko, że dróżka do Doliny Kościeliskiej czy Morskiego Oka to nie do końca szlak ;) Tam paniom w szpilkach i panom w sandałach nie musicie się kłaniać. Starajcie robić się to już na szlakach poza skupiskami turystów oraz w Schroniskach. 


Jeszcze raz rozwaga i zdrowy rozsądek niech Wam towarzyszą na górskich szlakach! 
HEJ!

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Ta dziewczyna naprawdę czerpie z życia pełnymi garściami i bierze jak swoje

Ta dziewczyna naprawdę czerpie z życia pełnymi garściami i bierze jak swoje
Wywiad: Portal Warszawa i Okolice

Recenzja książki: Sodoma

Recenzja książki: Sodoma
Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie