Teresa Grzywocz - Z chmur do Azji. Stewardesa w krajach Dalekiego Wschodu

Ostatnie podróże sprawiły, że postanowiłam powrócić do zapomnianej i czasem ignorowanej przeze mnie literatury podróżniczej. Dzisiaj chciałabym zabrać Was do Azji razem z Wydawnictwem Dolnośląskim i autorką pewnego bloga...

Azja nie jest kontynentem, który chciałabym zwiedzić. Nie uważam, że jest mniej interesująca niż pozostałe zakątki świata, albo że nie zdoła mnie zachwycić, ale wydaje się w pewnym stopniu nieosiągalna, wyobcowania i niedostępna.

Podróż z Teresą Grzywocz była dla mnie niespodzianką. Kilka pięknych miejsc, pokazanych ze swoimi wadami i zaletami zostaje zamkniętych w blisko 300-stronicowej powieści. Singapur, najpiękniejszy i najbardziej bezwzględny to clue naszej opowieści. Autorka nie szczędzi słów. Dzieli się z nami pięknem krajobrazu, nowoczesnością i tym, co kryje się pod osłoną wykreowanej rzeczywistości, takie jak relacje międzyludzkie, kuchnia, lokalne supermarkety czy obecność natarczywych gburów. 

Przewagą tej książki jest zdecydowanie forma. Teresa Grzywocz przedstawiła prawdziwe historie w niecodziennym wydaniu. Poszczególne opowiadania, krótkie relacje to swego rodzaju reportaż, oparty na obserwacji i własnym doświadczeniu. Autorka podróżowała po wielu miejscach, odwiedzała każde z nich, starała się wtopić w tłum i nie wyróżniać. Pragnęła czuć się swojsko i sprawić, by jej obecność nie krępowała mieszkańców. Czasem miałam nawet wrażenie, że jest jak Wojciech Cejrowski, który podróżując po Ameryce Łacińskiej wtapia się w tłum, który przyjmuje go pod swój dach i pokazuje sposób na życie, którego nie zna żaden biały człowiek. Tak jest i tutaj, Azja nie tylko jest dla nas odległym lądem, ale i zlepkiem zupełnie innej kultury, przekonań czy wiary. Jeśli chcecie poznać ją od kuchni, zachęcam do lektury.

Każda z opowieści zawartych w książce czaruje i każda pokazuje nowy element podróżniczej układanki. Jedyną wadą, jaką znalazłam to język autorki. Nie czytałam tej propozycji z zapartym tchem, a traktowałam ją jako podróżnicza ciekawostkę, bowiem Teresa Grzywocz relacjonuje wszystko czymś w rodzaju notatek. Każdy rozdział zawiera w sobie jeden temat, a skoro nazywają się m.in. "Prasa", "Jedzenie" czy "W hotelu" - sami możecie odgadnąć, co się kryje pod nimi. 
Sprawdź na stronie Wydawnictwa
Czy warto przeczytać książkę Z chmur do Azji. Stewardesa w krajach Dalekiego Wschodu? Moim zdaniem tak, ale jeśli oczekujecie zapierające dech w piersiach wyprawy po Wietnamie, Kambodży cy Sri Lance to zdecydowanie muszę odesłać Was do innych książek. Jeżeli jednak pasjonuje Was Singapur, któremu Teresa Grzywocz poświęca najwięcej uwagi, z pewnością będziecie zadowoleni.

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Ta dziewczyna naprawdę czerpie z życia pełnymi garściami i bierze jak swoje

Ta dziewczyna naprawdę czerpie z życia pełnymi garściami i bierze jak swoje
Wywiad: Portal Warszawa i Okolice

Recenzja książki: Sodoma

Recenzja książki: Sodoma
Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie